niedziela, 25 listopada 2018

Papiernik, czyli skąd się biorą opowieści



Zastanawialiście się kiedyś skąd się biorą opowieści? Od pisarzy, powiecie? Owszem, ale skąd się pojawiają w ich głowach? Tajemnicza sprawa, czyż nie? Wszystko wyjaśnia "Papiernik" Rocha Urbaniaka.


Przyciągnęła mnie piękna okładka i nazwa, bo przecież każda wersja pochodzenia opowieści  jest niezwykle intrygująca. Znam już kilka i nie miałam nic przeciwko, by poznać kolejną. W środku „Papiernika” odkryłam nie tylko historię o narodzinach przeróżnych historii w pisarskich głowach, lecz i… kilka owych historii! Były naprawdę wyjątkowe – jedne zupełnie nowe, inne nawiązujące do znanych już baśni i legend. Nie trzymały się żadnych ram, wędrowały po różnych krajach, kontekstach i fabułach. Doskonała lektura na dobry sen.
Wizualnie książka także zachwyca. Ilustrację Rocha Urbaniaka są niezwykłe i bogate. I wcale nie potrzebowały tekstu, by opowiedzieć historię. Wystarczyłoby samo wpatrywanie się w nie, a one już wiedziałyby, dokąd porwać swojego widza. Właściwie nie jestem pewna, co spodobało mi się w tej książce bardziej – ilustracje czy tekst. I teraz zaczęłam cicho marzyć o mitologii słowiańskiej z ilustracjami Rocha Urbaniaka...

I jedyny minus tej książki, to graficzne rozmieszczenie tekstu. Było za ciężkie, bez oddechu, często przypominające gęsto zadrukowaną stronę A4. Co więcej, takie strony pojawiały się tuż obok siebie, bez żadnej ilustracji. Dla mnie to nie problem, ale dzieciak już by się zanudził i nawet ciekawa teść by nie pomogła.

Polecam zatem tym bardziej dorosłym, którzy szukają coraz to nowych baśni.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz