niedziela, 9 września 2018

Immortaliści - Chloe Benjamin


Powiedziała, że jutro umrę. Nawet nie spojrzała na wnętrze mojej dłoni, a przecież zawsze byłam pewna, że mam tam długą linię życia. Po prostu to powiedziała. Nie użyła słowa jutro. Wymieniła tylko datę. Jutrzejszą. A potem nie wzięła żadnych pieniędzy, tylko powiedziała, że jej przykro.
Mi nie było. Po prostu… jej nie uwierzyłam.
Varya, Daniel, Klara i Simon także jej nie uwierzyli. Prawie… 

Immortaliści opowiadają historię czwórki rodzeństwa, która w dzieciństwie gnana ciekawością i pragnieniem dotknięcia czegoś magicznego, udała się do domu kobiety, o której mówiono, że zna datę śmierci każdego człowieka. Nie stchórzyli przed wizytą, choć kobieta z Hester Street kazała im wchodzić do swojego mieszkania pojedynczo. Wychodzili z niego odmienieni, z wiedzą, której chcieli, a zarazem pragnęli wyrzucić z siebie. I z ciężarem decyzji do podjęcia – uwierzyć we wróżbę, czy nie.
Już od pierwszego akapitu czułam, że to będzie dobra powieść, że nie będę mogła się od niej oderwać. Połykałam rozdział po rozdziale, wypisywałam imiona rodzeństwa i daty, które wymieniali, liczyłam… I bałam się. Bałam się, że przepowiednie się spełnią i stracę te niesamowite postacie. Ale bałam się także, że mogą się nie spełnić i wtedy okaże się, że to powieść o magii, której nie ma, o kobiecie-szarlatance, o nas samych, którzy pozwalamy cudzym słowom przejąć nad sobą kontrolę. Bałam się przez całą książkę.

Szukałam tutaj Małego życia. Pragnęłam podobnej książki, a zarazem bałam się jej jak ognia. Bo książka Yanagihary wyrywała serce z korzeniami, a na to nie byłam gotowa. Na szczęście Immortaliści nie wpędzili mnie w aż taki wir emocji. Przypominali Małe życie, ale byli o wiele łagodniejsi, choć sprawiali, że czułam strach.
Nie byłam w stanie oderwać się aż do ostatniej strony. I muszę przyznać, że to była bardzo dobra ostatnia strona. Moja ulubiona. Wiecie przecież, że to nie początki są w książkach najtrudniejsze, a zakończenia. A dobrych zakończeń jest zdecydowanie za mało. U Chloe Benjamin zakończenie było dobre, dokładnie takie, jakie powinno być. Chętnie bym wam je zacytowała, ale nie jestem bez serca. Chociaż… został mi tylko jeden dzień życia, czy mam coś do stracenia?

Premiera książki 19.09.2018
Immortaliści, Chloe Benjamin, wydawnictwo Czarna Owca, tłum. Aga Zano



4 komentarze:

  1. Bardzo pozytywnie oceniłaś tę książkę. Mam nadzieję, ze spodoba mi się tak bardzo jak Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzom ciekawa tej książki.
    Kiedyś miałam kolegę, który stawiał profesjonalne horoskopy. Podałam mu wszelkie niezbędne dane i kiedy już zakończył, nie mogłam z niego wydobyć tajemnicy mojego życia. Po kilku miesiącach męczenia go, w końcu się złamał i w złości powiedział, że będę miała przetrącone (złagodziłam jego przekleństwo) życie do 64 roku... Jeszcze trochę mi pozostało. Chciałabym dożyć emerytury i kilka lat się nią nacieszyć. Przy tym przetrąconym życiu nie wiem, czy będzie mi dane przejść na emeryturę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w takim razie koniecznie powinnaś tę książkę przeczytać ;>

      Usuń