piątek, 23 marca 2018

Szczęście nie zależy od ilości przeczytanych książek, czyli o statystykach i fokach


Biblioteka Narodowa opublikowała niedawno raport czytelnictwa w Polsce i znów jak co roku rozpoczęły się wielkie lamenty - bo mało ludzi czyta, bo to takie straszne i smutne.  Dlatego też postanowiłam, że zdradzę wam dziś tajemnicę. OGROMNĄ TAJEMNICĘ! Jesteście gotowi? No więc słuchajcie. Wasze szczęście nie zależy od ilości przeczytanych książek!

Jęk, płacz i zgrzytanie zębów! Bo tylko 9% liczy grono osób, które przeczytały co najmniej 7 książek w roku. Bo tylko 38% Polaków sięgnęło w zeszłym roku po jakąkolwiek książkę. Straszne! Niech jeszcze Netflix opublikuje swoje statystyki i popłaczemy razem nad tym, ile to procent społeczeństwa nie widziało Stranger Things. Wypatruję też statystyk dotyczących gotowania domowych obiadów, by móc popaść w depresje z powodu tego, że połowa ludności w tym kraju zaniedbuje tradycje i domową zdrową kuchnię. Ach, nie zapomnijmy jeszcze o statystykach muzealnych, wegetariańskich i foczych. Ile procent społeczeństwa odwiedziło w zeszłym roku fokarium i jak to możliwe, że tak mało?! Jak można żyć bez zobaczenia co najmniej raz w roku dorodnej ślicznej foki?!

I żebyście mnie źle nie zrozumieli, czytanie książek jest ważne, nie przeczę. Czytanie mi samej daje olbrzymie pokłady emocji. Ale fakt, że w zeszłym roku przeczytałam ponad 80 książek absolutnie nie sprawia, że czuję się lepsza od innych ani... szczęśliwsza. Moje osobiste szczęście nie zależy od ilości przeczytanych lektur. Ba, powiem więcej - w 2015 roku przeczytałam tylko 22 książki, bo tyle się działo w moim życiu (i sprawiało mi szczęście!), że nie miałam czasu czytać!

Owszem, w 2017 roku 38% Polaków sięgnęło po co najmniej jedną książkę. A w 2016 było ich tylko 37%, czyli o jeden procent mniej. I czy to nie jest powód do radości dla śledzących procenty i statystyki? A jeżeli tak bardzo rani nas czytelniczy poziom w kraju, to może zamiast narzekania, zacząć coś robić? Nie mówię o organizowaniu wielkich imprez i akcji czytelniczych, ale na przykład o założeniu bloga i opowiadaniu o książkach. Nie? Blog to za dużo? No to choćby czytanie w transporcie publicznym! Ot taka otwarta manifestacja.

Aż ciężko mi brnąć przez te pełne rozpaczy komentarze o poziomie czytelnictwa. Na szczęście nie wszyscy się smucą. Bardzo, ale to bardzo podobało mi się to, co Olga z Wielkiego Buka napisała u siebie na facebooku. Zgadzam się z nią w każdym calu.

"Jest nas już 38%, czyli o 1% więcej! Jako że nie lubię marudzić, ani porównywać się do innych, to dla mnie te wieści są optymistyczne, bo słowami Josepha Conrada: "Pod wiatr, ciągle pod wiatr - to jedyny sposób, żeby się przebić."
Dlatego też Wielki Buk będzie dalej wytrwale i niezmiennie zachęcał do czytania, do eksperymentowania z gatunkami, do szukania swoich czytelniczych ścieżek - BO WARTO CZYTAĆ.
I zawsze pamiętajcie: tylko od Was zależy jak chcecie czytać – nie ma żadnych odgórnych wymogów! To Wasz wybór i Wasza pasja." - Wielki Buk - blog literacki, FB

Z pewnością nikogo nie zachęci się do czytania marudzeniem, wzdychaniem i wyrażaniem żalu, że "jest nas tak mało". Kółko adoratorów fok pospolitych także jest niewielkie, ale jakże szczęśliwe. Czuję, że niedługo zacznę unikać internetu, gdy tylko będą pojawiały się nowe statystyki czytelnictwa, bo widząc takie wpisy, jak na przykład Księgarni Autorskiej, nie jestem pewna, czego jest we mnie więcej - rozczarowania czy gniewu.

"Biblioteka Narodowa opublikowała wstępny raport o stanie czytelnictwa w Polsce. Od zeszłego roku niestety niewiele się zmieniło... Np. tylko około 9% Polaków przeczytało 7 lub więcej książek.
Wy z pewnością należycie do tych szczęśliwych 9% naszej populacji! :D Ile książek w 2017 roku udało się Wam przeczytać? " - Księgarnia Autorska Złote Tarasy, FB

Jak to niewiele się zmieniło? Po książkę sięgnęło o jeden procent więcej Polaków! Czyli ponad 370 000 osób! Zdania o szczęśliwych 9% naszej populacji nawet nie skomentuję...

Szczęście nie zależy od tego, ile książek przeczytamy. To nie jest wyścig i nabijanie statystyk. Człowiek, który nie sięgnął w zeszłym roku po żadną lekturę wcale nie jest gorszy od tego, który pochłonął wszystkie książki Remigiusza Mroza. Nasz stan szczęścia w ogóle nie zależy ani od książek, ani od seriali, ani (nie wierzę, że to piszę) od fok. Zależy tylko i wyłącznie od nas samych!

No dobra, i trochę od fok... Przecież każdy to wie.

12 komentarzy:

  1. Jak dobrze, że ilość tu nie ma znaczenia, bo przy moim dziecku nie mam zbyt wielu chwil na czytanie ;) Zapraszam do siebie.
    http://zakladkimadebya.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczy się ilość, tylko jakość. Zawsze :)

      Usuń
  2. Hej.

    Ogółem zauważyłem, że, przynajmniej na różnych facebookowych grupach, panuje jakiś dziwnego rodzaju wyścig szczurów o to, kto przeczytał więcej książek. Tylko że mało kto patrzy na to, ile stron ma dana książka oraz jakiego gatunku jest. Co z tego, że ktoś przeczytał siedemdziesiąt dwie książki, skoro w większości były to romanse, łatwe do czytania i niezmuszające do myślenia?

    Oczywiście nie twierdzę, że ktoś czytający takie, a nie inne gatunki książek, jest gorszy od czytającego inne, a nie takie. Po prostu bawi mnie ten wyścig, „bo ja przeczytałem więcej, więc jestem lepszy”.

    Pozdrawiam serdecznie,
    graf zer0.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wyścig szczurów jest najgorszy... Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi...

      Usuń
  3. Nie, ten jeden procent to w granicach błędy statystycznego - w badaniach zazwyczaj wynosi on 3%. Czyli owe 37% za 2016 rok, to de facto 34-40%, a 38% za 2017 to w rzeczywistości 35-41%. Czyli mogło być ciut lepiej, ale mogło tez być ciut gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach tego nie wiedziałam. Dzięki za uświadomienie!

      Usuń
  4. Całkowicie zgadzam się z graf zer0. Jest swoista moda na czytanie na akord i chwalenie się ,ile to się książek przeczytało. Czasami daję się skusić na te czytadła,ale niekiedy mam poczucie straconego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytadła też się przydają, są takie chwile, kiedy chce się po nie sięgnąć, ale fakt, po takich książkach czuje się mocno, że absolutnie nic nie wniosły w nasze życie.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. W internecie jest fragment polskiego tłumaczenia książki "Niedźwiedź i słowik". Mogłabyś porównać z oryginałem, bo chyba czytałaś w oryginale ;)

    https://ebookpoint.pl/eksiazki/niedzwiedz-i-slowik-katherine-arden,e_0tq4.htm#epubcfi(/6/16[x07tekst_0001.xhtml]!4/4/2/1:0)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo dzięki! Zaraz zerknę :) W ogóle planuję przeczytać to jeszcze raz, już po polsku :)

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Jestem ciekawa jak ocenisz :)

      Usuń