sobota, 10 lutego 2018

Literacka wędrówka: Londyn z Harrym Potterem


To Hogwart! Nie, to Hogsmeade! Nie, to Londyn, ten w Wielkiej Brytanii! Bez mioteł, proszka Fiuu i sów z listami. A jednak choć to miasto jest do bólu mugolskie, znalazłam w nim kilka śladów magii. I fasolki. Tak, te fasolki! Powiodło mi się, ponieważ szłam tropem Harry'ego Pottera. Zapraszam na sprawozdanie z tej wędrówki!

Dissendium!

Z wędrowaniem z książkami ze świata magii jest ten problem, że ciężko odnaleźć styki z realnym światem. Oczywiście mogłam zrobić dokładnie to, co przy Grze o tron w Chorwacji i ruszyć tropem ekranizacji, ale wolałam się skupić na miejscach wspomnianych w książce. Nie zawsze mi się to udawało i czasami dawałam się skusić filmowym lokalizacjom. Jednak priorytetem wciąż były bardziej książkowe miejsca.


Zaczęłam od odwiedzenia Ministerstwa Magii. Wszak trzeba było zgłosić mój zamysł zwiedzania, wypełnić parę formularzy dla mugoli-wędrójących-śladem-magii, dać się sfotografować i przejść kilka testów na nie-zdradzanie-różnych-sekretnych-i-niewygodnych-informacji-które-pozna-się-przy-wędrowaniu-śladem-magii.
Ale! By tego dokonać, musiałam najpierw znaleźć wejście dla interesantów. Co wcale nie było takie łatwe...



"- Jesteśmy - powiedział zadowolony pan Weasley, wskazując na starą, czerwoną budkę telefoniczną, w której brakowało kilku szyb i która stała przy ścianie zasmarowanej graffiti. - Wchodź pierwszy, Harry." 
(Harry Potter i Zakon Feniksa - J.K. Rowling)


Czy mogłam stracić okazję poznania węża, który jako pierwszy przemówił do Harry'ego w swoim języku? Czy mogłam stracić okazję dotknięcia szyby, która za sprawą budzącej się w Harrym magii znikła? Nie mogłam... Ale trochę straciłam, bo londyńska pogoda stwierdziła, że zrobi ulewę i gdy dotarłam pod bramy zoo, chodniki były rzeką, a moje ubrania mokrą szmatą. Wszystkie ubrania. Tak wygląda życie podróżnika - nie zawsze dotrze się tam, gdzie się zmierza - Wiktoria Coelho.



"Harry usiadł i aż go zatkało: przednia szyba zniknęła. Wielki wąż odwinął się błyskawicznie i ześliznął na posadzę. Wszyscy obecni w terrarium zaczęli krzyczeć i tłoczyć się do wyjść.
Harry mógł przysiąc, że kiedy wąż prześlizgiwał się obok niego, usłyszał syczący głos:
- Brazylio, przybywam... Graciasss, amigo." 
(Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling)


Na Charing Cross Road szukałam Dziurawego Kotła, który zaprowadziłby mnie na ulicę Pokątną. Szukałam i szukałam, ale tego dnia Dziurawy Kocioł miał gorszy humor i wciąż pozostał niezmiennie niewidzialny dla moich mugolskich oczu. Za to znalazłam fasolki i antykwariaty.









"Hagrid był tak wielki, że pruł przez tłum jak lodołamacz; Harry'emu pozostawało tylko podążać za nim. Mijali księgarnie i sklepy muzyczne, kina i restauracje z hamburgerami, ale żaden sklep nie wyglądał na taki, w którym można by kupić różdżkę. Była to po postu zwykła ulica zatłoczona zwykłymi ludźmi. Czy to możliwe, by setki mil pod nimi spoczywały stosy złota czarodziejów? Czy naprawdę są sklepy, w których sprzedaje się księgi z zaklęciami i latające miotły?"
(Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling)


Grimmauld Place 12 - ten adres dokładnie wskazuje, gdzie znajduje się dom Blacków. Przeszukałam całą mapę Londynu i postanowiłam wyruszyć pod... lokalizację filmową. I ku mojemu zaskoczeniu było to najcudniejsze miejsce z całej wędrówki. Spokojne ciche osiedle zanurzało się w porannym słońcu, londyńczycy wędrowali z kubkami kawy w rękach i powiewającymi płaszczami Barbour, sklepy dopiero budziły się ze snu i przecierały witryny, ziewając drzwiami... Cudo. Najchętniej zamieszkałabym w tej okolicy. Na zawsze.






"...a gdy tylko doszedł do miejsca, w którym była mowa o Grimmauld Place 12, pomiędzy numerami 11 i 13 pojawiły się znikąd poobtłukiwane drzwi, a z obu ich stron brudne ściany i ponure okna. Jakby między domami rozdął się nowy dom, rozpychając sąsiednie."
(Harry Potter i Zakon Feniksa - J.K. Rowling)


Zawsze uważałam, że tak naprawdę wszystko zaczęło się właśnie tutaj. Nie od komórki pod schodami, nie od sowy, czy latającego motocykla, a właśnie od przejścia na peron 9 3/4. Od poznania rodziny Weasleyów, od rozpędzenia wózka... Zawsze marzyłam, by to zrobić i... na King’s Cross spełniłam to marzenie.
Tuż za peronami znajduje się raj każdego, kto uwielbia serię HP. Ogromny sklep pełen przeróżnych gadżetów związanych z książką i filmem. A tuż przy wejściu do niego... stoi wózek z kuframi na wpół już schowany w ścianę. Można go dotknąć, można na nim usiąść, można przy nim poskakać i oczywiście zrobić sobie zdjęcie. Co więcej przy wózku stoi pani (ze Slytherinu!) i pyta, do którego należysz domu. Gdy uzyska odpowiedź, zakłada Ci szalik, wręcza różdżkę i do przodu! Możesz wkraczać na właściwy peron, a fotograf (też ze Slytherinu!) z przyjemnością pstryknie ci zdjęcie.
Wspaniała przygoda! Wielka kolejka! Ale warto było!






"- Jak dostać się na peron? - podpowiedziała uprzejmie, a Harry skinął głową.
- Nie martw się. Musisz tylko iść prosto na tę barierkę między peronami dziewięć i dziesięć. Nie zatrzymuj się i nie bój się, że na nią wpadniesz, to bardzo ważne."
(Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling)


I na tym skończyła się moja literacka wędrówka śladami Harry'ego, Rona, Hermiony i innych czarodziejów. Zwiedziłabym więcej, ale Ministerstwo Magii pozwoliło mi tylko na pięć miejsc. A z nimi się nie dyskutuje, bo wiecie... mogliby zmienić mi dożywotnio wszystkie fasolki w te o smaku wymiocin i co wtedy? Wolałam nie igrać z losem i magią.
Ale na jedno mi pozwolili. Na podzielenie się z Wami mapką, która bardzo pomogła mi w wędrowaniu po Londynie i odkrywaniu magicznych miejsc. Nie zapomnijcie jej jeżeli kiedykolwiek wyruszycie do tego miasta!



Finite!

PS A w hotelu, w którym mieszkałam, podawano na śniadanie... ŚNIADANIE HARRY'EGO POTTERA!!! I tylko to.


"- Co byś zjadł, Harry? - zapytała pani Weasley. - Owsiankę? Bułeczki? Wędzone śledzie? Jajka na bekonie? Tosty? 
- Dzięki... wystarczy mi tost. (...)
Pani Weasley postawiła przed nim talerz z grzankami i słoik z dżemem. Próbował coś zjeść, ale wydawało mu się, że żuje dywan."


~*~

Po więcej wędrówek zajrzyj tutaj

11 komentarzy:

  1. Genialny post, przepiękne zdjęcia i wspaniała przygoda, której Ci gratuluję i jednocześnie zazdroszczę 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się starałam opisać to jak najlepiej :) Cieszę się, że się podobało :)

      Usuń
  2. Pozdrów Świat Magii <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybieram się latem do Londynu i chyba też zrobię sobię taką wycieczkę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał, ależ przyjemnie się to czytało! Jakbym sama miała okazję zwiedzić Londyn...za co bardzo Ci dziękuję! Muszę się kiedyś w końcu wybrać do miejsca, w którym w sumie zaczęła się także moja przygoda z czytaniem :) Pozdrawiam! włóczykijka z Imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie się cieszę, że zwiedziłaś mój Londyn :) I trzymam kciuki za Twój własny! :)

      Usuń
  5. Jeśli kiedyś pojadę do Londynu, to dorzucę te kilka miejsc do tych, które chciałabym zobaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow!
    Ale miałaś wycieczkę. Mieszkam w Londynie od jedenastu lat i o połowie tych miejsc w ogóle nie słyszałam. ..
    A widziałaś "Przeklęte dziecko" w teatrze na West Endzie??? Gorąco polecam:)
    Zapraszam też do mnie. Całkiem niedawno pisałam o innej ikonie Londynu, a mianowicie o spektaklu "Upiór w operze".
    http://czytamiznikam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń