środa, 17 stycznia 2018

Chłopcy, których kocham - Anna Ciarkowska


Gdy następnym razem usłyszę krytykę współczesnej poezji z użyciem argumentów typu: że banalne, że czemu nie Poświatowska, że to nie wiersze, a hasła na pinteresta..., odpowiem słowami Anny Ciarkowskiej: Poezja nie jest zrozumieniem - jest współodczuwaniem.

Jakie to szczęście, że duszy się nie prasuje, że się ona gniecie, a w tych zgnieceniach wygodnie mogą ułożyć się wiersze takie jak z tomiku Chłopcy, których kocham Anny Ciarkowskiej. Wiedziałam, że się tam zadomowią, gdy tylko otworzyłam ten tomik, gdy tylko przeczytałam wstęp o współodczuwaniu i odsłanianiu rąbka duszy. Już wtedy wiedziałam, że będę w tej książce często zaginać rogi, oznaczając ulubione fragmenty.

Potrzebuję słowa na uspokojenie.
Jednego słowa, które sobie zasuszę
na płasko w jakiejś książce,
które sobie schowam do portfela jak rybią łuskę.

Wiersze te są krótkie, jasne, ciche. Jak puste muszelki, do których wchodzisz szukając perły, a znajdujesz siebie. Są czasem tak bliskie, że można je sobie zapisywać na ciele. I czytając je po raz pierwszy wie się, że przeczyta się je po raz drugi.

Jesteśmy przypadkiem,
więc zdarzajmy się częściej.

Z pewnością ten tomik skojarzy się z Mlekiem i miodem Rupi Kaur. Jest tak samo prosty w przekazie, ale przy tym nie tnie aż tak głęboko jak wiersze Rupi, prędzej omywa miękkimi falami - zwykle ciepłymi, ale czasem zdarzają się lodowate. Zatem jeżeli lubisz Rupi Kaur, polubisz z pewnością wiersze Anny Ciarkowskiej (doskonałe nazwisko swoją drogą, bo przy niektórych wierszach aż się ma ciarki...).

Są ludzie, którzy zostają w kąciku ust, w załamaniach rąk.
Gdy myślisz, że są już najdalej,
gdzieś najbliżej serca słyszysz
znajome kroki.
Nie mów, że to przejdzie.
Nie mów, że to przeminie.
Bo ja czasem budzę się w śnie, w którym ktoś został.

Ale wiersze to nie wszystko. Są jeszcze ilustracje - przy każdym wierszu, cudne i delikatne, proste i wiele mówiące. Wydanie książki także jest przepiękne. Już samo wzięcie do ręki sprawia niesamowitą przyjemność. Okładka, grubość papieru, piękne odcienie turkusu i oceaniczna zieleń... Dbałość z jaką została wydana jest godna podziwu.

Przepraszam, czy mogę się u ciebie schować?
Czy możemy zbudować z koca kryjówkę
na jedną noc i dwoje ludzi?
I zostawmy nas na chwilę samych.

Czytając wiersz za wierszem, miałam wrażenie, że podczytuję czyjś pamiętnik, że zaglądam przez niedopięty guzik mankietu i widzę żyły, że obserwuję kosmyk, który wymknął się z doskonale zapiętego koka, że siedzę w czyjejś kuchni, widzę niedopitą kawę i kilka okruszków chleba na stole. Czytając te wiersze czułam niesamowitą bliskość po drugiej stronie. Współodczuwałam. I nie miałam wątpliwości, że ta druga osoba czuje smak herbaty w ustach, którą właśnie piłam.

Premiera: 31.01.2018

5 komentarzy:

  1. W jak piękny sposób piszesz o tej książce! Och, jakże piękny! 😌

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia! A ja tak - chcę w końcu sięgnąć po poezję, o któej teraz tak głośno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ No to miłej lektury! Ciekawa jestem Twoich wrażeń :)

      Usuń
  3. Kurczę, przepięknie tę recenzję napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń