sobota, 11 listopada 2017

Mleko i miód - Rupi Kaur


Kim jest Rupi Kaur? Współczesną poetką? Grafomanką? Twórczynią najlepszych tekstów do grafik z pinterestu? Osobą, która króluje na instagramie poprzez tekst? Feministką? Emigrantką? Wielu ją krytykuje, wielu ją czyta i wielu o niej mówi. I ja też o niej dziś opowiem.

Poezja nie jest mi obca, choć nie ta współczesna, ani klasyczna polska. Wolę brytyjskich i rosyjskich poetów i wolę ich w oryginale. Moim ojczystym językiem jest rosyjski, co zapewne wiecie, i to właśnie jego czuję najbardziej. O ile po polsku czytam i piszę, tak do poezji polskiej i w polskim tłumaczeniu nigdy się nie przekonałam. Ten język szeleszczących jesiennych liści i syczących węży nijak nie pasował mi do wierszy. Nie i już. A potem przeczytałam Mleko i miód Rupi Kaur.

Może to kwestia tego, że jej wiersze są proste, a może brzmią dobrze w każdym języku. Tak czy inaczej tomik Mleko i miód był pierwszym tomikiem poezji, który przeczytałam z absolutną przyjemnością po polsku. Powtórzyłam to potem po angielsku i także byłam zachwycona.


A kim jest sama Rupi Kaur? Dwudziestopięcioletnią kanadyjską poetką. Osobą twardo stojącą po stronie praw kobiet, rozpętującą burzę w mediach społecznościowych wyciągając na światło dzienne tematy tabu, które tabu już dawno nie powinny być.  Obserwuję to, co ona robi, z wielkim podziwem, i doskonale wiem, kim jest. Tym kim chce. Sobą. Rupi Kaur. I już.

A jej wiersze - ileż krytycznych recenzji zebrały... Że są banalne, że czemu Poświatowskiej nikt nie czyta, że to nie wiersze, a hasła na pinteresta, tylko wkleić je na jakieś zdjęcie i gotowe.  Krytykom tak ciężko dopuścić do świadomości, że głos Rupi Kaur trafia do serc czytelników, że sięgają po nią ci, którzy nigdy wierszy nie lubili, że nagle coraz częściej klienci pytają się w księgarni o półkę z poezją. I ci krytycy tupią i rzucają sarkastyczne uwagi pod adresem Rupi, przywołując tym samym innych poetów, dawno pokrytych kurzem, zasłużonych, wieszczy czy innych głosicieli. Tylko... jeszcze żaden z owych wieszczy nie powiedział mi nigdy, że jestem smokiem.


Z wierszami Rupi to jest tak, że choć składają się z prostych słów, choć mówią coś, co teoretycznie jest oczywiste, jednak robią to w taki sposób, że trafiają idealnie prosto w sam środek serca i umysłu. Mają moc uświadamiania. Bo przecież jeżeli coś jest oczywiste, wcale nie oznacza, że to sobie uświadomiliśmy i przyjęliśmy.

Mleko i miód - pierwszy tomik Rupi - dzieli się na cztery rozdziały: cierpienie, kochanie, zrywanie, gojenie. Są niczym etapy terapii, przez którą idziemy, skacząc z jednego wiersza na drugi. A emocje, które w tym czasie przetaczają się przez nasz świat, są nie do opisania. Zdecydowanie polecam czytanie jej tomików po kolei, nie na wyrywki. Sposób, w jaki rozmieściła w nich swoje wiersze, ma ogromne znaczenie.


A wiecie, co najbardziej cenię w wierszach Rupi? To niesamowite wrażenie przy czytaniu, że ona nie tylko trafiła w dziesiątkę swoim wierszem, ale też że doskonale wyczuła moment z życiu czytelnika, że ów wiersz napisała tylko i wyłącznie dla niego, dokładnie na ten moment życia, w którym się znajduje.

I wiecie, co jeszcze? Jej drugi tomik, który jeszcze nie ukazał się w Polsce, jest jeszcze lepszy...



5 komentarzy:

  1. "Krytykom tak ciężko dopuścić do świadomości, że głos Rupi Kaur trafia do serc czytelników, że sięgają po nią ci, którzy nigdy wierszy nie lubili"

    TAK!

    "Tylko... jeszcze żaden z owych wieszczy nie powiedział mi nigdy, że jestem smokiem."

    TAKTAKTAKWŁAŚNIETAK!!!!!

    #elokwencjamilion

    OdpowiedzUsuń
  2. No a ja się tak strasznie wahałam, ze nie kupiłam ani angielskiego wydania, ani polskiego... (A obmacywałam je na Targach równo;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie poezja Rupi Kaur jak najbardziej trafiła. I zdecydowanie masz rację pisząc, że ona tak jakby osobno dla każdego człowieka napisała te wiersze. Jak wyjdzie u nas kolejny tom, to na pewno sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety nie za bardzo lubię wiersze, bo nie umiem ich czytać...

    OdpowiedzUsuń