poniedziałek, 20 listopada 2017

Książki, które zmieniły moje życie (przed trzydziestką)


Tak, dokładnie tak, ten wpis stworzyłam z okazji moich trzydziestych urodzin. A urodziny to szczególny czas. Taki, kiedy człowiek rozgląda się wokół. Ja także to robię, co roku. A dziś postanowiłam rozejrzeć się po wszystkich książkach, które w życiu przeczytałam i opowiedzieć Wam o najważniejszych jedenastu. A także jedenastu wnioskach, które z nich wyciągnęłam i stosuje obecnie w życiu codziennym. I chyba... jest to jeden z ważniejszych postów na tym blogu.

1. Traktuj ludzi jak książki


Traktuj ludzi jak książki. Jedne trzymaj blisko, inne odkładaj na półkę, a jeszcze inne nie miej żalu oddać. Jeżeli książka zaginęła, albo ją zgubiłeś, to znaczy, że tak miało być. Nie szukaj jej, tylko rozejrzyj się za nową powieścią.

Czasami z książek się wyrasta, tak jak ja wyrosłam z Zafóna, którego przez połowę mojego życia bardzo ceniłam. Cień wiatru wiele we mnie zmienił, nauczył kupować książki, posiadać je, trzymać blisko i wypełniać nimi całe mieszkanie, wytłumaczył, czemu biblioteka publiczna czasem nie wystarcza. To właśnie on był moją pierwszą świadomą książką w mojej domowej biblioteczce. Czekałam na książki tego autora jak na objawienie. A potem ukazał się Labirynt duchów i magia nagle znikła. Nie porwał mnie, nie zauroczył. Irytował, zdawał się banalny i słabo napisany. Wtedy zrozumiałam, że to nie Zafón się zmienił, to ja się zmieniłam, wyrosłam z niego. I z ludzi też się wyrasta. Wyrasta się ze znajomości, relacji, przyjaźni, związków. Stają się za małe i trzeba z nich wyjść. I nie wracać. To ostatnia dobra rada od Zafóna, którą przyjęłam do serca, zanim nasze drogi na zawsze się rozeszły.

2. Zawsze pamiętaj skąd pochodzisz


Zapach powietrza, które dało nam pierwszy wdech, pamięta się zawsze. I nigdy nie należy zapominać miejsca, z którego pochodzimy, nazwy kraju i brzmienia języka. Nie ma nic gorszego niż emigrant mówiący we własnym języku kalecząc go. Nic gorszego.

Ósme życie jest opowieścią nie tylko o Gruzji. Dla mnie jest pigułką wiedzy o moim własnym kraju i o emigracji z niego. To książka właściwie dla każdego, czy to mieszkającego w swojej ojczyźnie, czy tego, który wyjechał. Bo gdy podważy się pierwszą warstwę fabuły, zobaczy ukryty pod nią przekaz - o tym, jak ważne są własne korzenie, jak bardzo nie można o nich zapominać. I wiedząc to, czuję niemal fizyczny ból z powodu tego, że ta książka została napisana nie po gruzińsku, a po niemiecku.

3. Wierz w kogo chcesz


Z wiarą jest jak z wypoczynkiem. Każdy robi to inaczej. Jedni przytulają się z Netfliksem, inni idą biegać, jeszcze inni siedzą w parku z książką, ale każdy dąży do tego samego stanu wypoczęcia i zrelaksowania. I do wiary także jest wiele ścieżek, każde wyznanie i religia są takimi ścieżkami. Dlatego wierz w kogo chcesz, najważniejsze byś był dobrym człowiekiem, a czy będziesz się modlił do Chrystusa, Odyna czy Świętowita, to nie ma znaczenia. I owszem, nikt nie ma prawa w to się wtrącać.

Amerykańscy bogowie pokazują we wspaniały sposób, jak łączą się między sobą religie i jak jedne wywodzą się z drugich. Nie ma jednej słusznej religii, ale jesteś Ty i masz prawo wybrać.

4. Rozmawiaj z tymi, których kochasz


Fatum i furia jest książką, która powinna zostać stałym prezentem ślubnym, ponieważ opowiada o małżeństwie dwójki ludzi, którzy naprawdę bardzo, ale to bardzo się kochali, tylko... nie rozmawiali ze sobą, co stworzyło między nimi olbrzymią przepaść. Ta książka pokazuje także, że nikt nie jest w stanie domyślić się, co dzieje się w głowie drugiej osoby. I mniejsza o to, że w ogóle domyślać się nie powinien. I ta historia elegancko to pokazała. Że po prostu trzeba mówić, a nie czekać, aż ktoś w magiczny sposób zgadnie, o co nam chodzi, albo że coś nam się nie podoba, czy coś nas zraniło. Trzeba mówić, rozmawiać, albo po prostu próbować przekazać to, co się czuje. Tak buduje się prawdziwą relację. Nie fochami, tupaniem nogą i tekstami w stylu: "przecież zna mnie nie od dziś, jak mogła na to nie wpaść" albo "znowu się nie domyślił, że właśnie to chciałam usłyszeć/dostać/zrobić!". Ci, których kochamy, nie są czarodziejami, ale staną się nimi, gdy tylko szepniemy im na ucho, jak brzmi nasze zaklęcie.

5. Prawdziwa przyjaźń daje skrzydła


Banał, prawda?  Uświadomiła mi ten banał Genialna przyjaciółka Eleny Ferrante. Ogromnie cenię tę książkę właśnie za to. Wielu mówi, że pokazuje piękno przyjaźni. Ale ja widzę coś zupełnie innego. Ta historia bardzo wyraźnie pokazała mi na czym polega toksyczna przyjaźń. Jak podcina skrzydła, wgniata w ziemię i sprawia, że czujemy pustkę w sobie, pilnujemy każdego słowa i czujemy strach. I staramy się... staramy się, by się podobać.

Przyjaźń... polega zupełnie na czymś innym. Przyjaźń ma dawać skrzydła, sprawiać, że będziemy czuć się swobodnie. Prawdziwa przyjaźń zabiera wszelki strach.

6. Wszystko może się wydarzyć


Nie wpadłam w paranoję, jednak Opowieść podręcznej dość jasno wyjaśniła mi, że naprawdę wszystko może się zdarzyć. Świat nie jest bezpiecznym miejscem, a zwykły człowiek jest w nim malutką nic nieznaczącą kropką. Może chodzić na demonstracje, wybory czy debaty, ale jeżeli coś ogromnego się wydarzy... nie zdziała nic. Tak jak jedna mrówka w mrowisku.

Przyjęłam to do wiadomości, lekko wzmożyłam czujność i wciąż żyję dalej. Tylko uważniej patrzę na świat i dzięki Atwood widzę o wiele więcej niż wcześniej.

7. Niektórych rzeczy nigdy się nie dowiesz


Są sprawy, rzeczy, wydarzenia czy postępowania ludzi, których nie rozumiemy, a bardzo pragniemy ich wyjaśnienia. Ktoś nas skrzywdził, coś się wydarzyło, a my chcemy wiedzieć dlaczego tak się stało. Czasami jednak w życiu będzie tak, że odpowiedzi po prostu nie otrzymamy. Nigdy.

Małe życie jest książką o przyjaźni. Ale jest także książką o niezamkniętej traumie, o czymś z przeszłości tak mocno niewyjaśnionym, że nie dało się od tego uciec. Nie dało się, bo cały czas miało się nadzieje, że już za moment, za chwilę będzie zwrot akcji, za rogiem kryje się wyjaśnienie, tylko kilka kroków. Ale tak nie było. Nic się nie wyjaśniło. Ponieważ życie czasem naprawdę jest za małe dla wielkich odpowiedzi. Albo za duże i odpowiedzi, które wydają nam się wielkie, tak naprawdę są śmiesznie małe. I właśnie tego nauczyłam się z tej książki - nie czekać na odpowiedź. Nauczyłam się zamykać niezamknięte, wyrzucać klucz i iść dalej. Doskonałe uczucie - nie czekać na odpowiedź.

8. Podróżuj


Czasami trzeba wyjechać na drugi koniec świata, by odnaleźć cząstkę siebie, albo odkryć nieznane cechy swojego towarzysza. I do tego świat jest jak otwarta księga, warto więc go czytać. I tu zapewne niektórzy powiedzą to słynne ale. Jak dla mnie, nie ma żadnego ale, gdy się czegoś chce. Podróżowanie jest drogie? Wcale nie. Są tanie linie lotnicze, hostele i państwa, gdzie trzydaniowy posiłek na dwie osoby kosztuje mniej niż 30 zł. Na podróże nie ma czasu? To może warto się zastanowić, co tak bardzo wypełnia nam życie i pochłania nasz czas i czy jest to tego warte. Nie ma z kim podróżować? Można i samemu. Człowiek jest sam sobie najlepszym towarzyszem. I to jest właśnie rada wyciągnięta z Biegunów - granice są jedynie w naszej głowie, nie na mapie.

9. Zastanów się nad tym, co jesz


Jesteś tym, czym jesz - tak się mówi. Osobiście nie zwracałam na to powiedzenie uwagi, bo... według niego byłam wszystkim. Ale czy to przez to, że przed trzydziestką człowiek zaczyna ciut mądrzeć, czy też przez zwykły przypadek, zaczęłam zwracać uwagę na to, co jem, ile i... o jakiej porze.

A potem przeczytałam Prowadź swój pług przez kości umarłych i pomyślałam sobie, że... moja lodówka jest pełna trupów. To było takie olbrzymie bum!, które wciąż rozchodzi się wokół mnie echem. A po nim przyszły kolejne refleksje i świadomość tego, co jem. Tak, takie rzeczy można odkryć dzięki literaturze pięknej.

10. Ćwicz


Tę radę znajdziecie w każdym tekście poświęconym radom życiowym na 30, 40, 50 itd. lat. Ćwiczenia, ruch - są podstawą. Zdawałoby się, że to banał, ale banałem nie jest. Ruch wpływa na wszystko, nie tylko na zgrabną sylwetkę, którą, och jak ciężko zachować po trzydziestce. Jednak nie wyniosłam tej wiedzy z żadnego motywacyjnego filmiku, ani od znajomych, nauczył mnie tego Haruki Murakami. Niby zawsze wiedziałam, jak ważny jest ruch, ale dopiero jego książka O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu uświadomiła mi, że tak, ruch jest obłędnie ważny i to nie tylko po to, by nie zostać tłustą pyzą, ale także dla zdrowia, kręgosłupa i, uwaga, doskonałego humoru. Nic tak nie zabija jesiennej chandry jak dwie godziny ostrego wycisku. Co? Mówisz, że ciężko się zmusić? Że bieganie to nie twoja bajka? To nie biegaj. Znajdź coś, co Ci będzie odpowiadało, naprawdę jest tego cała masa. A ze zmuszaniem się... cóż, są różne techniki. Osobiście przypominam sobie po prostu w jak dobrym humorze zwykle kończę trening i to mi wystarcza.

11. Prowadź pamiętnik


Wiecie, że mózg jest podstępną szują? Naprawdę... Bo on przeinacza fakty, zmienia wspomnienia, a czasem nawet je wymazuje. Prowadzenie pamiętnika powstrzymuje go przed tym. To nie tylko oczyszcza nas z emocji, ale także pozwala je zachować na kartkach papieru, by kiedyś do nich wrócić. Na przykład wtedy, gdy chcemy obiektywnie spojrzeć na jakąś sytuację.
Jesień Knausgard pisał, jako krótkie opowiadanka, choć mi ta książka bardziej przypomina pamiętnik. Ponieważ opowiadanka te zawierają wspomnienia z chwil oczekiwania na córkę i zostały napisane dla niej, by gdy dorośnie mogła zobaczyć, jak wyglądał świat jej rodziny, gdy nie było jej jeszcze na świecie.


A teraz mam do Was prośbę - podzielcie się ze mną swoimi radami życiowymi. I nieważne, ile macie lat, każda będzie na wagę złota. Z przyjemnością przyjmę owe rady jako najlepsze prezenty urodzinowe :)

PS A na koniec ciekawostka zza kulis tego bloga: Nad tym postem myślałam rok. ROK! Nie,  nie dlatego, że jestem tak bardzo przykładającą się i pracowitą blogerką. Po prostu... zaczęłam ten post pisać już rok temu, bo... pomyliłam daty i myślałam, że już wtedy kończę 30 lat, a nie 29...

20 komentarzy:

  1. "Małe życie" - cały czas na mojej liście do przeczytania i cały czas czeka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonała powieść... Jestem niezwykle ciekawa Twoich wrażeń.

      Usuń
  2. Ja na pewno na takiej liście mam "Cień wiatru". "labirynt duchów" jeszcze przede mną i ciekawa jestem jak mi przypadnie do gustu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cień wiatru" sporo mi w życiu poprzestawiał swego czasu, chyba zawsze będę trzymać go głęboko w serduchu :)

      Usuń
  3. Umiej żyć w codzienności.
    Odnalazłam taką radę w książce "Krzew gorejący" Sigrid Undset (pisałam o niej, więc zapraszam Cię serdecznie do przeczytania recenzji ;) - trudna i poruszająca przez historię rozstań i decyzji, przez próbę odnalezienia wartości w każdej chwili każdego dnia. I w drugim człowieku, takim, jaki jest dzisiaj - chociaż to jest najtrudniejsze.
    Dopóki nie skoczymy z mostu, nie przestajemy żyć na tym świecie - i warto o tym pamiętać.

    Uroczy wpis, świetny pomysł i na pewno cudna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Książkę dopisuję do listy :)

      Ściskam ciepło!

      Usuń
  4. Bardzo fajny wpis :)

    Wraz z najlepszymi życzeniami moje ulubione zdanie Alberta Einsteina:
    "Istnieje zbyt wielka dysproporcja między tym, kim jesteśmy, a tym, co u nas myślą inni - a przynajmniej tym, co inni mówią, że o nas myślą. Ale trzeba to traktować z humorem"
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :D

      Aaach, piękny cytat :) Bardzo Ci za niego dziękuję ^^

      Usuń
  5. Dziwne jest to,że po ,,El prisonero del cielo'' ,którą to książkę pochłonąłem (łapczywie!)-przeczuwałem,że nie muszę już więcej sięgać po Zafona...Może kiedyś Ktoś mi to wyjaśni...,,Mnie'' objaśni ??

    Nie wierząc Star'Uszko,że masz 30 lat...życzę Ci, byś się wystrzegała wszelkich życiowych rad,jeśli ,,doradcy'' nie pragną żadnej porady dla siebie.Nnno... to pamiętaj mnieMi,że Twe Istnienie jest dla tak wielu ważne,bo Umiesz Czytać.Dużo zdrowia i niegasnącego zakochania w czujnym poznawaniu ludzi-,,TajemnicLudzi'' ...ludzi-Tajemnic ; -Nie!-ludzkich tajemnic...(...) ////| Wybaczając m i , dowolność (bezkarność?) stylistyczną, przenigdy m n i e nie nużysz ,a Zawsze pomagasz w lekturze. ...w pisaniu także. Tak,że....~~`

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyną słuszną religią jest chrześcijaństwo. Dlatego pozycja nr 3 w moim księgozbiorze nie zagości. Murakami był do tej pory moim ulubionym pisarzem i przeczytałam prawie wszystkie jego książki. Mam wrażenie, że trochę już mi się "przejadł";D Niemniej jednak planuję przeczytać jego ostatnią książkę nt. zawodu powieściopisarza. 7 wydaje się być interesująca:) Spóźnione życzenia urodzinowe. Ja swoją 30-tkę obchodzę w poniedziałek i jeszcze się z tą myślą do końca nie oswoiłam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ałć... Gdybyś jeszcze dodała, że "dla ciebie jedyną słuszną", to okej, fajnie. Ale w ten sposób jaki ujęłaś, to bardzo proszę nie wylewać u mnie na blogu egocentryzmu. Poza tym, cóż to za "jedyna słuszna" religia, skoro przez nią nie sięga się po świetnie napisane książki.

      Murakami na swoje momenty... Ja go od lat sobie dozuję. Ale powiem Ci, że ta ostatnia jego książka wciągnęła mnie bez reszty, tak jakby poszła z Murakamim na herbatę i mi opowiadał historię swojego życia. Ma niesamowite poglądy.

      "Małe życie" - och... cóż to za książka! Wyrywa serducho i duszę z korzeniami! Jestem ciekawa, jak by Ci się podobała :)

      Dziękuję za życzenia! I Tobie także życzę wszystkiego pięknego - wolności, zdrowia i kroczenia własną ścieżką - własną, a nie jedyną słuszną ;)

      Usuń
  7. Nosz kurka, mam tych "Amerykańskich bogów" nadal nieprzeczytanych. A tak dawno sobie kupiłam i wciąż obiecuję sobie, że przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo Ty to koniecznie! Spodoba Ci się, jestem pewna!

      Usuń
  8. Nie jestem egocentryczką i nie rozumiem Twojego poirytowania. Nie narzucam nikomu swojej religii, ale mam prawo wyrażać własne zdanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że religia to nie literatura, choć są książki, które mogą być pomocne w rozwoju duchowym. Kwestia wiary to sprawa delikatna i nie widzę powodu, aby rozpatrywać ją na forum. Szanuję Twoją opinię na temat tej książki, chociaż nie zgadzam się z nią. Dziękuję za życzenia! Dostrzegam tam pewną aluzję do mojego własnego poglądu, ale spoko:) Według mnie jest to jedyna słuszna ścieżka, więc własna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diesnatalisdomini, w sumie powinnam Cię poprosić, byś przeczytała swój pierwszy komentarz, a potem drugi i znalazła pięć różnic...
      Ale wytłumaczę Ci grzecznie, co mnie poirytowało. Otóż rzecz w tym, że na mojego bloga zapraszam wszystkich, ale to absolutnie wszystkich - Chrześcijan, Żydów, Rodzimowierców i wyznawcę każdej innej religii, niewierzących także - KAŻDY jest tu mile widziany i z KAŻDYM z przyjemnością gawędzę o książkach. Natomiast Ty pisząc apodyktycznie, że "Jedyną słuszną religią jest chrześcijaństwo" bez dodawania "dla mnie/wg mnie" obrażasz innych moich czytelników. Stąd moja odpowiedź. Ach, i proszę, przeczytaj ją jeszcze raz, ze zrozumieniem, bo np. w żadnym wypadku nie nazwałam Ciebie egocentryczką, tylko napisałam, że wylewasz tutaj egocentryzm, a to dwie różne rzeczy :)

      Z życzeniami miłego dnia ;)

      Usuń
    2. Diesnatalisdomini, ja pomogę:

      "Jedyną słuszną religią jest chrześcijaństwo." =/= "Nie narzucam nikomu swojej religii" =/= "Kwestia wiary to sprawa delikatna i nie widzę powodu, aby rozpatrywać ją na forum."

      Jeśli zaczynasz swoją wypowiedź od "Religa X jest jedyną słuszną", to czemu zaraz stwierdzasz, że nie ma powodu, by poruszać ten temat na forum?

      Jeżeli na samiuteńkim początku oznajmiasz Jedyną Słuszną Prawdę, to dlaczego potem twierdzisz, że nie narzucasz nikomu swojego zdania? Rzucając takie stwierdzenie od razu sugerujesz, że nie będziesz szanowała żadnego innego zdania na ten temat.

      I zanim się oburzysz, że naskakuję Twoją wiarę - zdanie "Jedyną słuszną religią jest chrześcijaństwo" miałoby tyle samo (czyli zero) sensu, gdyby w miejsce chrześcijaństwa wstawić dowolną inną religię. Nie ma czegoś takiego, jak "jedyna słuszna religia". Są natomiast religie, w których konkretne osoby najlepiej się odnajdują i z których czerpią najwięcej siły i wsparcia.

      Usuń
  9. W żadnym wypadku nie miałam na celu obrażania Twoich czytelników. To, że nie dodałam "według mnie" wcale nie oznacza, że nie pisałam we własnym imieniu. I tyle w temacie.

    Dobrego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta dyskusja przypomniała mi pewien niezwykle trafny cytat. Niestety, nie pamiętam skąd pochodzi. Brzmiało to mniej więcej tak: "Religia jest jak penis. Jest całkiem w porządku, gdy ktoś go ma i jest z niego dumny. Ale jeśli ten ktoś go wyciąga na zewnątrz i zaczyna machać nim innym osobom przed nosem - to mamy tu pewien problem.". Przepraszam ew. urażonych.

    OdpowiedzUsuń
  11. :))))
    Lubię ten cytat ;) I tak, pasuje tu jak ulał.

    OdpowiedzUsuń