piątek, 1 września 2017

Lista lektur obowiązkowych wg Przeczytaj mnie


Porozmawiajmy dziś o lekturach. 1 września szczególnie skłania ku takim tematom, a tym bardziej w obecnej sytuacji zmian na listach książek obowiązkowych. Jest takie powiedzenie za wschodnią granicą: Poeta w Rosji jest kimś więcej niż poetą* i znaczy ono mniej więcej, że wiersze, a także i powieści są nie tylko rozrywką czytelniczą, ale także nauczycielem, źródłem informacji i wieloma innymi rzeczami. Książki uczą nas przede wszystkim myśleć samodzielnie i odkrywać świat takim, jaki jest. A że obecne szkolne lektury nie do końca spełniają to zadanie, na Przeczytaj mnie opublikowałam listę propozycji lektur obowiązkowych. Zapraszam!

Zestawienie to nie jest podzielone na klasy czy wiek, są tu zebrane książki czasem oczywiste, a czasem nie do końca, dostępne w księgarni od ręki i takie, za którymi trzeba poszperać w antykwariacie lub na allegro. Jest to zestawienie subiektywne, zebrane z głębi serca i wypełnione ogromnym pragnieniem zachęcenia do czytania i pokochania książek.


Bo widzisz, świat nie wyłonił się z chaosu, tylko powstał z jajka. Dowiesz się o tym z Drzewa Łukasza Wierzbickiego - krótka książeczka, ale nie raz Cię zaskoczy postaciami, o których nie miałeś pojęcia. A potem możesz sięgnąć po Kościsko Karola Kalinowskiego, to komiks, także nie ma co się bać, połknie się go w godzinę, a za to ile dziwnych słowiańskich stworów w nim jest! A jak się spodoba, to jeszcze jest i Łauma, też komiks. W Ostatnim życzeniu Sapkowskiego też się zadomowisz, możesz wyruszyć razem z Wiedźminem na wędrówkę i pokonać parę boboków - tych swojskich, co niemal w każdym lesie niegdyś mieszkały. A może i nadal tam są.


Umrzeć, tego nie robi się kotu!**, tak samo jak nieczytanie, tego nie robi się poezji! Ale spokojnie, nie uciekaj, nie proponuję przecież Bogurodzicy. Zacznijmy od Mleka i miód Rupi Kaur (och, już słyszę głosy recenzentów, że to nie poezja! Cicho tam, to nie w tym rzecz!). Rupi na piękne, bardzo krótkie wiersze, jej tomik można przeczytać niemal w godzinę, ale myślę, że parę z jej zdań zasługują, by zapisać je w pamiętniku. Nie są ogromną metaforyczną głębią, one po prostu mają dar nazywania naszych uczuć po imieniu. Doskonale to robi także Wisława Szymborska - zwykle uderza słowem z lekkim uśmiechem i prosto w środek. Michał Rusinek także to potrafi, jego wiersze znajdziesz na półce dla dzieci i wierz mi, nieważne ile masz lat, jeżeli Ci smutno, Rusinek złapię Cię za rękę i wyciągnie ze śmiechem z każdego, nawet najgłębszego dołka.


No właśnie! Na facebooku wszyscy wąchają książki! Po co? Ha! Żeby się dowiedzieć zapraszam Cię do Barcelony do pewnego antykwariatu, a po kilku stronach Cienia wiatru Zafón zabierze Cię dalej, do Cmentarza Zapomnianych Książek, tam Ci wszystko opowiedzą o sztuce wąchania, słowo daję. I jeszcze dodam, że czyta się tę książkę jednym tchem, więc nie warto zwracaj uwagę na jej pokaźną ilość stron.
A gdy nabierzesz ochoty na podróż do miasta, które caluteńkie składa się z książek, gdzie budynki są z nich zbudowane, podziemia nimi wypełnione, a nawet w kawiarniach serwują ciasteczka w kształcie książki, które jak się nakłuje, to wypływa z nich zakładka z dżemu, to warto poznać Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów z Miasta Śniących Książek, on wie, gdzie znajduje się to miasto.
I jest jeszcze jedna książka, która doskonale tłumaczy, o co z tą miłością do książek chodzi i co ona ma do miłości międzyludzkiej. O dzieciach, które kochają książki to krótka historia, którą także znajdziesz w dziale dziecięcym. Nie przejmuj się, wszak zawsze możesz powiedzieć, że to dla młodszej siostry i przejrzeć ją sobie przy półce. Jej lektura nie zajmie Ci więcej niż kwadrans, ale zapewniam - jeszcze jakiś czas będziesz wracać do niej myślami.


Niech zgadnę, Harry Potter już przeczytany, prawda? Bo jeżeli nie, to strasznie Ci zazdroszczę, że te siedem wspaniałych książek jeszcze przed Tobą (ale jeżeli już jesteś po, to daj znać w komentarzu, z którego domu jesteś ;). Nie znam żadnej innej książki, którą tak dobrze by się czytało. A przyjaźń w niej... to dopiero przyjaźń! Już nie mówiąc o magii. Szatana tam nie ma, choć niektórzy twierdzą inaczej, ale nie warto ich słuchać. A jeżeli chcesz książkę o szatanie, to polecam Mistrza i Małgorzatę. Tu jest szatan i to w Moskwie - a to dopiero mieszanka wybuchowa! Dorzucę jeszcze kota (czarnego!) i czysty spirytus! O sabacie czarownic też tam jest słów parę. Śmiało, to naprawdę świetna książka.


Shakespeare choć pięknie pisał, to jakoś miłość nastolatków, którzy się na końcu zabijają (ups, spoiler...), kompletnie do mnie nie przemawia, zatem postanowiłam pokazać Ci dwie książki o miłości, które nie mdlą od cukru, brokatu i skaczących po kątach jednorożcach. Freak city opowiada o chłopaku, który zakochał się w niesłyszącej dziewczynie i wraz z uczuciem do niej zaczyna powoli poznawać cały jej świat. Zanim przeczytałam tę książkę, nie miałam pojęcia, że niesłyszący... mają swoją własną muzykę.
A jeżeli chodzi o miłość z odrobiną magii, zapraszam Cię do poznania Neila Gaimana i jego Gwiezdnego pyłu. Niby baśń, ale i nie do końca. Niby o miłości, ale też nie tylko o niej.


Przyznam się szczerze, że nigdy nie przepadałam za Małym Księciem. Ale za to Pax rozbił mi serce na kawałki i złożył je na nowo. Tak, jest tam lis i jest tam mały chłopiec, i jest też o przyjaźni, ale... zdecydowanie jest to historia o o wiele ciekawszej treści. Polecam mieć przy czytaniu w zasięgu ręki paczkę chusteczek.
I polecam Ci jeszcze Rachunek. Genialna historia o tym, że nagle wszyscy na świecie otrzymali faktury i to ogromne, na dziesiątki tysięcy złotych. I są to opłaty za... szczęście! Za sny, za śmiech, za pierwszą miłość. I trzeba to zapłacić. Jednak główny bohater ma ciut inne zdanie na temat tego, ile powinien zapłacić za swoje szczęście. Książka do przeczytania w trzy herbaty. Ale potem wręczysz ją w prezencie wszystkim swoim znajomym.


Bo chodzi o to, że wszyscy tak bronią tej przyrody, nie jedzą mięsa, przywiązują się do drzew, by je nie wycinano... I niby nie jest trudne zrozumieć, czemu to wszystko się dzieje, ale mam tu dla Ciebie dwie książki, które pomogą sprawić, że nie tylko zrozumiesz, ale i poczujesz. Historia pszczół opowiada tak naprawdę trzy historie. Jedna ma miejsce sto lat przed nami, kiedy to ule były jeszcze ze słomy. Druga dzieje się w naszych czasach i opowiada o ogromnym konflikcie ojca z synem, w którym to ojciec chce przekazać synowi wieloletnią posiekę, która jest w rodzinie od pokoleń, ale syn jej nie chce, by marzy o zostaniu pisarzem. A trzecia historia dzieje się sto lat po nas, w przyszłości, i opowiada o świecie, gdzie pszczół już nie ma i ludzie muszą wspinać się na drzewa, by zapylać je pędzelkami.
Natomiast Sekretne życie drew to nie jest powieść, a bardziej reportaż, choć czyta się to niemal jak fantastykę, ponieważ opowiada o tym, że drzewa czują, komunikują się, darzą się szacunkiem i tworzą wspólnoty. Słowem, Tolkiem miał rację i Entowie naprawdę istnieją.


Mówi się, że najtrudniejsze jest podjęcie decyzji, a reszta jest już rzeczą przypadku. Jednak najpierw należy ją podjąć i najlepiej samodzielnie, zgodnie z tym co czujemy, a nie w oparciu o to, co sugerują nam inni. Bohaterowie Koraliny Gaimana i Stłuc świnkę Kereta stanęli właśnie przed takimi decyzjami i choć były trudne, udało im się zdecydować zgodnie ze swoim sercem. Co prawda, gdy podejmuje się decyzję samemu, a potem okazuje się, że nie była za trafna, można winić tylko siebie, jednak w życiu jest tak, że lepiej iść własną ścieżką i popełniać własne błędy, a nie cudze.

Po co powstają książki, opowiadające o przerażającej wizji przyszłości? Mają wzmagać czujność? Krytykować teraźniejszość? Czy może wieszczyć przyszłość? Orwellowi w Roku 1984 z pewnością udało się wiele przewidzieć. Natomiast Margaret Atwood w Opowieści podręcznej trochę straszy nas dość przerażającą wizją, szczególnie dla kobiet. Antyutopijne książki mają to do siebie, że to właśnie one najlepiej uczą dostrzegać różne rzeczy, szeroko otwierać oczy i myśleć samodzielnie. Zatem nie mogło ich zabraknąć na mojej liście.

I to już koniec tej listy lektur obowiązkowych. Nie jest ich za wiele, jednak niemal każda z nich jest moim bliskim przyjacielem. I mam nadzieję, że i Ty się z nimi zaprzyjaźnisz. A tymczasem miłego roku szkolnego!

A ja wciąż czekam na list z Hogwartu...

_______________________________
* Jewgienij Jewtuszenko (1932-2017)
** Wisława Szymborska (1923-2012)

4 komentarze:

  1. Aaaa więc stąd "Rachunek" :P Zaskakujące co można uznać za szczęście doskonałe, możliwe że wyleczyła by kilka nastoletnich smutków, albo przynajmniej zasugerowała inny sposób patrzenia.

    HP zostawiony jest na jesień, taką w której zwijasz się w kocykowe burito z kawą. Na razie rośnie i pęcznieje chęć przeczytania go, na razie leży gdzieś na końcu języka i czasem można go posmakować ale jeszcze nie czas na zjedzenie :) Na razie sprawdziłam - w każdej bibliotece znajdę :)

    Masz rację w tym że w szkole poznaje się mitologię grecką a nic a nic słowiańskiej, na lekcjach poza Światowidem, a to i tak tylko przy omawianiu chrześcijaństwa, nie ma się pojęcia że w ogóle coś takiego było, natomiast bogów greckich, ba herosów można wymienić niemal jednym ciągiem. A przecież tyle tego jest! Ile zabobonów czy powiedzeń zaczyna mieć sens gdy zaczynasz o tym czytać...

    Właściwie to z wyborem się prawie całkiem zgadzam (nie wszystkie przeczytałam) ale co by było do analizy na lekcjach, gdy rzeczy które masz wiedzieć są bardzo dobrze widoczne :) czyżby Słowacki wielkim poetą przestał być? Co z pozycja książki którą ktoś KAŻE Ci przeczytać?

    Dodałabym do utopii jeszcze "Nowy wspaniały świat"- wizja utopii niepokojąca podobna do życia obecnie...

    A tak poza tym to "Miasto śniących książek" zauważyłam że rozkochuje w sobie tych co już kochają książki, wtedy stają się niewolnikami tej historii i gdy przeleci nietoperz nie jesteś pewna czy aby nie słyszałaś szelestu papieru :)

    A i jeszcze zamiast eposu rycerskiego, zamiast don Kichota i kilku jeszcze takich - "RUMO" tak idealnie przedstawia to jaki bohater ma być. Jak to jest urodzić się bohaterem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w wielu przypadkach, od poezji począwszy! Osobiście uwielbiam przeogromnie Szymborską i nie wyobrażam sobie mojego żywota bez jej twórczości! No po prostu - nie! ,,Mistrz i Małgorzata" to taka pozycja, którą mogę czytać i czytać, setki, tysiące razy, a i tak za każdym, kolejnym przeczytaniem wyciągam z niej coś nowego! O Potterze nawet nie wspomnę, to rzecz oczywista. No i ,,Historia pszczół" - książka piękna, wzruszającą, skłaniająca do refleksji i traktująca nie tylko o przyrodzie, ale też znaczeniu relacji rodzinnych, a zwłaszcza rodzicielskich. :) Pozdrawiam! włóczykijka z Imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100%! Lektury szkolne powinny być lekko zweryfikowane, bo przecież takie lektury np o Anielce lub Janko Muzykancie są już całkowicie nieaktualne. Lepiej wprowadzić jakąś lekturę właśnie z gatunku fantastyki lub sf, które teraz całkiem nieźle się rozwijają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłasza się krukonka. ;)
    Do takiej listy lektur obowiązkowych, to ja się chętnie zastosuję! Na pewno będę tu jeszcze zaglądać i sprawdzać, czego mi jeszcze brakuje. A brakuje sporo, choć jest i kilka już przeczytanych, a nawet uwielbianych. ^^

    OdpowiedzUsuń