czwartek, 27 lipca 2017

O książce: Czy to pies, czy to bies? - K. i Ł. Loskot


Na księgarskich półkach w dziale dziecięcym coraz częściej pojawiają się książeczki opowiadające o słowiańskich stworach. Każda bardzo mnie cieszy i każda na swój sposób jest wyjątkowa. Jednak jest jedna, która się wśród nich wyróżnia, i właśnie o niej Wam dziś opowiem.


Czy to pies, czy to bies młodego i dobrego małżeństwa i uroczym nazwisku Loskot to przeuroczy zbiór słowiańskich stworów. Przeuroczy - to słowo idealnie go opisuje. To tak, jakby wszystkie dawne demony i duszki wrzucić do gara, dodać do nich puchate białe kotki i sproszkowany róg tęczowego jednorożca. I voila! Mamy naszą książkę!

Urokliwe ilustracje, które chce się powiesić na ścianie, i pełne poczucia humoru opisy każdego stwora idealnie się ze sobą łączą. I wcale nie straszą, choć jest tu też mowa o wyrywaniu nóg, piciu wina z gili i obluzowywaniu ostrza siekier. A gdy pojawiają się te nieco przerażające fragmenty, wszystko łagodzi ilustracja obok, na przykład Licho do którego tuli się lisek.


I choć jest to teoretycznie zbiór dla dzieci, napisany lekko i z uśmiechem, niesie w sobie masę wiedzy, która jest niemal niezauważalnie przemycana, raz przez żart, raz przez powiedzonko, raz przez metaforę. A całość składa się na naprawdę dobre merytorycznie kompendium wiedzy. I choć jest dla dzieci, to i sami rodzice sporo się z niego nauczą.

Ogromnie cieszą mnie takie książki. W szkołach uczy się o pradawnych rzymskich i greckich bogach, kina wypełniają się Odynem, Thorem i tak bardzo niemożliwie przystojnym Lokim, ale o Świętowidzie ani słowa, ani o Dażbogu, ani o Mokosz. A już o domowikach, południcach i biesach to w ogóle żadnej wzmianki, choć do licha wciąż się ludzi posyła. Słowem, zachłyśnięci innymi kulturami, Słowianie nie zawsze pamiętają o swojej własnej, bogatej i pełnej różnorodności. 

Na szczęście powoli się to zmienia, pojawiają się bestiariusze słowiańskie, słowiańskie abecadła i książki do nauki czytania, a nawet nasza mitologia dla dzieci. Czy to pies, czy to bies jest w śród nich piękną perłą. Polecam rękami i nogami, których jeszcze nie zjadły mi mamuny.


4 komentarze:

  1. Każde dziecko lubi takie historie:) zwłaszcza czytane przed snem, przy tylko lekkim świetle lampki nocnej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bardzo zachęcająco! Chętnie dorwałabym tę książkę w swoje ręce, zwłaszcza że o słowiańskich wierzeniach faktycznie niewiele wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze polecam "Drzewo" Wierzbickiego. Genialnie opisał słowiańskie powstanie świata.

      Usuń