wtorek, 25 lipca 2017

Literacka wędrówka: Śladami Gry o tron przez Chorwację


...a raczej wędrówka ciut serialowa.

Chorwacja. Szczerze powiedziawszy nawet się nie zastanawiałam nad książką, której akcja odbywa się właśnie w tym państwie. Decyzja była prosta, bardzo prosta. I szybka. Jechałam szukać smoków!

Planem Gry o tron oczywiście nie była tylko Chorwacja. Ekipa serialu wędruje po całym świecie, a to co tutaj dla Was zebrałam, to jedynie drobny zalążek. Jak zwykle pokażę Wam szerszy punkt widzenia, to jak dane miejsca wyglądają naprawdę i co czasem chowało się za kadrem. W drogę!


Split to takie miejsce, gdzie właściwie mogłyby się wydarzyć wszystkie historie fantasy jakie znamy. Wystarczy tylko zgubić się w jego wąskich uliczkach i... odnaleźć smoki Daenerys. Sami zobaczcie.

źródło
Muszę Wam zdradzić, że smoki najlepiej szukać w Splicie w Pałacu Dioklecjana. A dokładniej... w jego podziemiach.





Czy to ślady smoka?!
Kiedyś ziały tu ogniem smoki, a teraz... turyści zieją pieniędzmi ;)




A czy pamiętacie tę scenę:
źródło





A właściwie cały Split wygląda jak jedna wielka kraina czarów...


















Trogir... A może Qarth? A jak wiadomo Qarth jest najwspanialszym miastem, jakie kiedykolwiek istniało lub będzie istniało. Zobaczmy, jak wyglądają jego zakamarki.













To miejsce, które zrobiło na mnie największe wrażenie, ponieważ... nic o nim nie wiedziałam i miałam je niemal pod nosem. I tak, pewnego wieczoru, zamiast wyruszyć pociągiem do kolejnego miasta, zostaliśmy w naszej wioseczce i poszliśmy na spacer po nadbrzeżu. To był miły spacer, póki naszym oczom nie ukazały się pewne się mury...
- Braavos - wyszeptałam, zatrzymując momentalnie. 
Poznałam je od razu i opadła mi szczęka. Mój Ukochany ze stoickim spokojem podał mi aparat i przygotował się na długą chwilę czekania.

źródło







Oczywiście wlazłam tam do środka i... Tam! Mieszkają! Ludzie! Domeczki - śliczne i małe - są umiejscowione wśród ruin twierdzy.








Świątynia rzymskiego boga w Splicie. Mała, wspaniała, od setek lat przywłaszczona przez chrześcijaństwo... I to właśnie tu czekało mnie ciekawe odkrycie. Ponieważ sufit tego miejsca nieodparcie przypominał mi plakat pewnego serialu.




Wystarczyło tylko spojrzeć na sufit...

...i zobaczyć te twarze, by skojarzyły się one z zupełnie innymi twarzami.
źródło


Jeżeli też chcecie wyruszyć śladami Gry o tron, te linki mogą Wam się przydać:

Zapraszam Cię do wędrowania ze mną. 
Pod tym obrazkiem znajdziesz moje inne wędrówki.

6 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę. Mnie samej marzy się wyprawa po miejscach z serialowej "Gry o tron"

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wprawdzie nie zapoznałam się z serialem i też nie mam takiego planu (kompletnie nie moje klimaty) to zdjęcia Chorwacji poruszyły moje serce głęboko. Uwielbiam Chorwację, lada dzień będę tam czwarty raz w życiu i wiele w tych zakątków które pokazałaś, widziałam na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też Chorwacja ujęła. Kompletnie się nie spodziewałam, że jest tak bardzo magiczna. Już marzę, by tam wrócić...

      Usuń
  3. Chorwacja z zupełnie innej perspektywy ;)

    OdpowiedzUsuń