czwartek, 1 czerwca 2017

12 książek dla twojego wewnętrznego dziecka


Z dzieckiem to jest tak, że każdy ma swoje. Nie to żywe z brzucha, ale to wewnętrzne, przycupnięte głęboko w nas: to radosne, kochające watę cukrową i kąpiel w piłeczkach, ale i to obrażone, tupiące nóżkami i noszące w podołku ciężkie wspomnienia. I jakie by to dziecko nie było, dziś należy mu się prezent. A skoro zajrzeliście na tego literackiego bloga, to zgaduję, że ucieszy je prezent książkowy. I z tej okazji jest właśnie ten wpis.

Dla wewnętrznego dziecka, które wciąż chce być dzieckiem

Nowe Przygody Kubusia Puchatka, czyli oficjalna kontynuacja książek A.A. Milna z pewnością sprawi, że wewnętrzne dziecko uśmiechnie się szeroko, o ile lubi owego misia, bo z tym bywa różnie. A jak nie lubi, to może pocieszy je fakt, że w owych nowych przygodach pojawia się równie nowy bohater i jest to pingwin. No a przecież gdy na scenę wkracza pingwin, nic nie może pójść źle.

Fantastyczny Pan Lis Roalda Dahla wyszczerzy uśmiechem, przejmie napięciem i da do myślenia. Moje wewnętrzne dziecko skakało z radości, gdy czytałam tę książkę. I to skakało tak, że musiałam ją przeczytać całą, za jednym zamachem. Aaaaam!

Dla wewnętrznego dziecka, które szuka mądrej rady

Pax Sary Pennypacker to książka, która dorosłej mnie odkroiła połowę serca, ale mojemu wewnętrznemu dziecku niezwykle się spodobała. Powiedziałabym, że jest to o wiele lepsza wersja Małego Księcia.

Seria o Muminkach Tove Jansson jak dla mnie jest najlepszym przykładem książek, które dorośli powinni czytać swoim wewnętrznym dzieciom. To je koi, uspokaja i przytula. I myślę, że sama Tove pisała Muminki dla swojego własnego wewnętrznego dziecka.
>>> O Muminkach pisałam tutaj.

Dla wewnętrznego dziecka, które lubi po swojemu i z uśmiechem

A ja nie chcę być księżniczką Grzegorza Kasdepke to historia dla wszystkich tych wewnętrznych dzieci, które nie znoszą schematów, różu i jednorożców. Bo to opowieść o dziewczynce, która stwierdziła, że nie ma zamiaru być księżniczką i postanowiła zostać… wieżą! Historia oparta na faktach!

Kołonotatnik z Bohaterem Małgorzaty Halber – idealna odskocznia dla małych i dużych. Przy co drugiej stronie uderza nas myśl: to nie tylko ja tak mam?! Niekontrolowane wybuchy śmiechu i piski gwarantowane.

Dla wewnętrznego dziecka, które chce popłakać

Opowieść podręcznej Margaret Atwood, czyli antyutopia o piekle kobiet – idealna do popłakania, a nawet do krzyczenia ile sił w poduszkę.

Małe życie Hanyi Yanagihary – jak to mówi moja przyjaciółka: to książka, która wyrywa serce z korzeniami i sadzi je w nowej ziemi. I moim zdaniem jest to najlepszy opis emocji jakie przeżywa się przy brnięciu przez tę historię. Do popłakania i zgrzytania zębami.        
>>> O Małym życiu pisałam tutaj.

Dla wewnętrznego dziecka, które ma wiele żalu

Dziewczyna do wszystkiego Charlotty Roche to takie jajko-książka. Połyka się to mdłe białko z podtekstów, niby banalnych scen i czegoś, co zdaje się nam przewidywalne i schematyczne, ale czuje się, że w środku jest żółtko – to piękne, miękkie, jaskrawe. I aż strach wbić w nie zęby, bo może okazać się niezwykle gorzkie.

Szum Magdaleny Tulli urzeknie każde wewnętrzne dziecko. Po lekturze momentalnie zapragnie mieć własnego lisa – to wam gwarantuję. A prócz lisa, może coś zrozumie, przepracuje, uświadomi lub… sobie odpuści.
>>> O Szumie pisałam tutaj.

Dla wewnętrznego dziecka, które nie toleruje laktozy

Mleko i miód  Rupi Kaur to zbiór wierszy, który idealnie przemyka się przez szczelinę wprost do najczulszych obszarów duszy i zalewa je czasem mlekiem, czasem miodem, a czasem i goryczą. Dobrze sprawdza się przy pracy nad niektórymi wspomnieniami, no i zawiera w sobie niegroźną dla organizmu laktozę.

Gorące mleko Deborah Levy także zwiera absolutnie niegroźną laktozę i do tego ma kożuszek i jest tak gorące, bo dopiero wczoraj (31.05.17) miało oficjalną premierę. Opowiada o niezwykle trudnym temacie – relacja córki z chorą matką – ale robi to w taki sposób, że przy pierwszych kilku stronach dostałam ataku śmiechu. Wewnętrzne dziecko zaprobsowało.

~*~

Nie wiem, czy wybierzecie coś z powyższych propozycji dla swojego wewnętrznego dziecka, ale tak czy inaczej dziś o nim nie zapomnijcie, zróbcie mu jakąś przyjemność, choćby to miała być tylko (i aż!) wata cukrowa. I pamiętajcie:

"Tylko ten, kto jest dorosłym i pozostał dzieckiem, jest człowiekiem!"
Erich Kästner 



8 komentarzy:

  1. Czytałam "A ja nie chcę być księżniczką" oraz "Dziewczynę do wszystkiego", ale obie książki mnie zawiodły - szczególnie druga wydała mi się wręcz beznadziejna. Za to "Opowieść podręcznej", "Małe życie", "Pax" to moje MUST READ. Chętnie także powróciłabym do Kubusia Puchatka oraz Muminków. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście niezwykle zaskoczył fakt, że "Dziewczyna do wszystkiego" mi się spodobała. Nie czytam tego typu książek, zajrzałam tylko na kilka pierwszych stron, by wiedzieć o czym jest i... przeczytałam całość. Coś w niej było, pod tą skorupką i białkiem, coś szczególnego.

      I widzę, że Twoja lista MUST READ ma w sobie ciężkie lektury, ale przy tym wspaniałe. Aż zazdroszczę, że masz "Małe życie" przed sobą...

      Usuń
  2. "Paź", "Małe życie" i "mleko i miód" to mój must have na liście do przeczytania. Reszty książek niestety nie kojarzę, ale chętnie poszukam o nich jeszcze więcej informacji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Małe życie" - mój numer jeden od miesięcy. Z przyjaciółką przeczytałyśmy to dawno temu, ale nie ma dnia byśmy o tej książce nie dyskutowały. Ma ogromną moc.

      Usuń
  3. A Muminki ? :) ciekawe w jakiej kategorii umieściłabyś je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są Muminki :) Dla w. dziecka, które szuka dobrej rady ;) Jakżeby miało nie być muminków, no weeeeź :P

      Usuń