piątek, 14 kwietnia 2017

Recenzja: Kot, który spadł z nieba - Takashi Hiraide

Gdyby styl pisania można było porównać do dźwięku, przy książce Takashi Hiraide użyłabym porównania do bezgłośnego stąpania miękkich kocich łapek. To właśnie czułam, gdy czytałam Kota, który spadł z nieba – jakby ta książka nie powstała ze słów, ale z odgłosu miękkich kocich poduszeczek wolno przebiegające po moim umyśle.

Chibi jest niewielką kotką, która pojawiła się niewiadomo znikąd. Ma swój dom, ale lubi też zaglądać do sąsiadów – japońskiego małżeństwa. Pojawia się gdy chce i znika wtedy, gdy ma na to ochotę. Małżonkowie z niezwykłą uważnością przyglądają się jej, częstując ją smakołykami. Powoli obserwacja zmienia się w niezwykłą relację.

Złośliwcy zapewne powiedzą, że ta para po prostu powinna pomyśleć o dzieciach. Inni orzekną, że wykorzystano w tej książce dwa składniki zapewniające bestseller: Japonię i kota. A jednak nie o to w tej historii chodzi.

To opowieść o czymś o wiele większym niż mała kotka, a przy tym o takiej samej jak u tego zwierzątka delikatności. Uważnie obserwując rozwijającą się relację małżeństwa i małej kotki, można wypatrzeć wiele rzeczy. Na przykład bardzo misternie opisany motyw przemijania i strachu przed nim. A także sposób tworzenia silnej wspólnoty. Albo pozwalanie każdemu na bycie takim, jaki jest. Czy też przepięknie opisany szacunek nie tylko dla człowieka, ale i dla istot najmniejszych.

To mała książeczka jednak uważne czytanie może uwolnić z niej naprawdę wiele. Tak jak i koty są niewielkie, a kryję się w nich cały wszechświat. Ci, co kochają te zwierzęta, doskonale wiedzą, o czym mówię. Z Kot, który spadł z nieba jest dokładnie tak samo – czytanie z miłością pozwoli zanurzyć się w metafory tej historii. I warto pamiętać, że czyta się o kocie, który chodzi nie tylko po ziemi.

6 komentarzy:

  1. Już od dłuższego czasu ciągnie mnie do tej książki. Chyba w końcu ulegnę i kupię ją przy najbliższej okazji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. www.polinijce.blogspot.com Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń