niedziela, 11 grudnia 2016

Literacka wędrówka: Z elfami przez Islandię

Mówi się, że na Islandii wierzą w elfy i trolle. Mówi się, że tam potrafią przerwać budowę drogi z powodu elfiego drzewa. Mówi się też wiele innych rzeczy, ale to wszystko... nieprawda. 

Islandczycy w nie wierzą, oni po prostu wiedzą. Wiedzą, że elfy i trolle istnieją, tak samo jak istnieje morze i niebo. I już. A między wiarą, a wiedzą biegnie olbrzymia granica. I właśnie dlatego, gdy już musicie zabrać ten kamyk czy kawałeczek lawy do domu, najpierw poprosicie o niego elfy. Bo inaczej będzie to po prostu kradzież. Albo jak już jedziecie po nocy islandzką autostradą i nagle zobaczycie, że na tylnym siedzeniu waszego auta siedzi troll, bądźcie tak mili i nie panikujcie jak dzieci, tylko grzecznie zatrzymajcie samochód i odczekajcie kwadrans, by wasz gość mógł spokojnie wyjść. Przy okazji załapiecie się na krótki odpoczynek w trasie.

Islandczycy opowiadają, że wiele wieków temu elfy zasiedlały całą Europę. Jednak czasy się zmieniały, świat się rozwijał i tym samym elfy coraz bardziej odchodziły na zachód – bliżej do swojej ukrytej krainy. Aż w końcu na stałe osiedliły się na Islandii – miejscu, które jako jedyne na ziemi znajduje się na granicy dwóch światów - elfów i śmiertelników.

Islandię na swoje schronienie wybrały także trolle. Znalazły tu wiele jaskiń, w którym mogą spokojnie ukryć się przed słonecznymi promieniami. Ludzie szanują je i starają się nie niepokoić. I tylko czasami któremuś z trolli zdarza się zagapić i nie zdążyć się ukryć przed wchodem słońca. Wtedy ludzie znajdują go pod postacią skały, z której już nigdy się nie uwolni. Islandczycy jednak znają sposób, by dać życie maleńkiemu trollowi – wystarczy po prostu ułożyć z kilku kamieni niewielką piramidę. Łatwo na takie trafić podróżując po Islandii - maleńkie trolle są niemal wszędzie. 


I tak tutaj jest. Pewne rzeczy po prostu się wie. Islandczycy wiedzą, że jakoś to będzie, że nie należy martwić się na zaś, a najważniejsze jest tu i teraz. I ta wiedza w dziwny sposób spływa też na tych, którzy tam przyjeżdżają. Islandia wycisza i uspokaja. Możliwe, że robi to z egoistycznych pobudek – by żadne inne myśli czy rozterki nie odwracały uwagi od niemal nierealnych widoków, wodospadów, gejzerów i wulkanów. Bo jeżeli gdzieś na świecie istnieje magia, to właśnie tam, i dostrzec ją można gołym okiem.

Jeżeli zapytacie, jaki zapach ma Islandia, odpowiem, że najczystszy ze wszystkich jakie czułam. Niemal sprawiał wrażenie chłodnej, delikatnej wody wdychanej prosto do płuc.

Jeżeli zapytacie, czy chciałabym tam zamieszkać, odpowiem, że już tam mieszkam, choć tylko częściowo – bo zanim wyjechałam, zostawiłam tam kawałem mojego serca.

A jeżeli zapytacie, czy widziałam elfy, odpowiem – no raczej! Jak można polecieć na Islandię i nie zobaczyć elfa?











O Islandii pisałam też tutaj:

Zapraszam Cię do wędrowania ze mną. Pod tym obrazkiem znajdziesz moje inne wędrówki.

2 komentarze:

  1. Wędrujesz ścieżkami moich marzeń:)
    Bez urazy Wiktorio, ale chyba Cię uduszę ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Zatem zginę myśląc o Islandii :PPPP

      Usuń