poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Twin Peaks: o serialu, filmie i książce

Wszystkich nurtuje pytanie: Kto zabił Laurę Palmer?. A ja chcę wiedzieć, kim jest Diane! To jedyne, czego pragnę się dowiedzieć. Na temat reszty mam już tysiące teorii. Mówię oczywiście o dwóch sezonach serialu Miasteczko Twin Peaks z 1991 roku. Niektórzy twierdzą, że bez tego serialu, nie byłoby ani Lostów, ani Z Archiwum X, ani masy innych seriali tworzących potężne fandomy. 

Nie będę tłumaczyć, o co chodzi, bo to rzecz zbędna. Ci, co oglądali, wiedzą doskonale, że sowy nie są tym, czym się wydają, a w lustrze siedzi BOB, więc lepiej w nie nie spoglądać. A ci, którzy jeszcze nie oglądali tego serialu, powinni się nim zainteresować, bo w 2017 roku Twin Peaks wraca po 25 latach i coś czuję, że zawrze wokół niego bardzo, ale to bardzo mocno.

Szczerze powiedziawszy, gdy zaczęłam to oglądać, nie ruszył mnie ani trup Laury Palmer, ani dziwaczne miasteczko. Ale gdy na scenę wkroczył agent Cooper i momentalnie pokazał swój system wartości, tak idealnie podobny do mojego, wyprostowałam się w fotelu i skupiłam na serialu całą swoją uwagę. Bo przecież każdy powinien wiedzieć, że nic nie przebije doznań smakowych połączenia syropu klonowego z szynką. A potem Cooper zamówił jajecznicę… i to jak zamówił, dokładnie tak, jakbym ja to zrobiła: Poproszę dwa jajka, sadzone. Proszę mi nie mówić, wiem, że to zły wybór dla tętnic – ale tak jak ciężko pozbyć się starych nawyków, tak chce te jajka. I boczek – super chrupiący. Skremujcie go. No i smakuje mu absolutnie każda kawa, bo Cooper wie, co w kawie jest najważniejsze. Ja też wiem. I myślę, że gdybym urodziła się mężczyzną, byłabym Cooperem!


Serial toczy się, mieszając łyżeczką w naszych mózgach. Spokojne miasteczko zmienia się w miejsce makabrycznych zbrodni, indiańskich wierzeń, kontaktów z kosmitami i wąchaniem drzew. Jedni będą oglądać to z politowaniem na twarzy, a inni z dziką fascynacją. Oczywiście należałam do tych drugich… Końcówka serialu zmiażdżyła mi mózg, mam całą masę teorii, martwię się o Coopera i pragnę całą sobą ciągu dalszego.

Na otarcie łez po końcówce serialu jest także film Twin Peaks: Ogniu, krocz ze mną, który opowiada o wydarzeniach sprzed morderstwa Laury Palmer. Połknęłam i jego, próbując ogarnąć go mózgiem, co oczywiście kompletnie mi nie wyszło. Tutaj BOB jest jeszcze bardziej przerażający. Z tego, co wiem, istnieją są osoby, które po tym serialu boją się patrzeć w lustro…

A po filmie dorwałam książkę Sekretny dziennik Laury Palmer napisany przez córkę Lyncha – reżysera serialu. Zdecydowanie jest to najbardziej zniszczona książka w mojej biblioteczce. Wygrzebałam ją na aukcji allegro i jest ona pobibliotecznym egzemplarzem z… BIBLIOTEKI PRZY SZKOLE PODSTAWOWEJ. A zdecydowanie nie jest to książka dla dzieciaków z podstawówki…

Jest to pamiętnik Laury, który prowadziła od swoich dwunastych urodzin aż do śmierci. I jest utrzymany w idealnym lynchowskim klimacie Twin Peaks. I bardzo, ale to bardzo, wiele wnosi i wyjaśnia. Po lekturze miałam ochotę albo schować się pod kołdrę, albo obejrzeć serial i film na nowo. Powstrzymuję się tylko dla tego, że nie jestem pewna, czy starczy mi abstrakcyjnego myślenia.

Teraz czekam na trzeci sezon, jak go podobno zapowiedziała Laura. Po 25 latach Twin Peaks wraca i już jest caluteńki osnuty tajemnicą. Co więcej, w październiku nakładem wydawnictwa Znak ukaże się książka Twin Peaks opowiadająca o wydarzeniach, które miały miejsce przez te 25 lat. Przebieram nóżkami… I coś czuję, że jak zaaplikuję sobie już absolutnie wszystko, co jest związane z T.P. to BOB w końcu pomacha do mnie z lustra.





13 komentarzy:

  1. O ja jestem z tych, co w latach 90 tych z zapartym tchem i przerazeniem wpatrywali się w ekrany telewizorów. Książkę też czytałam. Też :) Nie mogę się doczekać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też... Aż odliczam dni. O losie, losie!

      Usuń
  2. "Miasteczko ..." za pierwszym razem oglądałam w podstawówce, później wróciłam w liceum i w tym samym czasie dorwałam "Sekretny pamiętnik...". Teraz czekam co dalej z Twean Peaks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie kusi Cię, by sobie odświeżyć? :)

      Usuń
  3. Taak czasy podstawówki:)Oglądałyśmy razem z koleżanką na małym, czarno - białym telewizorku.Dreszcze chodziły po plecach od specyficznego klimatu.Czasem ze strachu wtykałyśmy głowy pod koc :)O pamiętniku kiedyś słyszałam, ale nie zdobyłam, może teraz się uda.
    Mam nadzieję,że powrót nie będzie klapą jak to czasem z serialami bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaa! Czarno-biały Coooper <3
      A pamiętnik jest na allegro :)

      Usuń
  4. Achachach, jak ja szalałam na punkcie tego serialu! Chcę mieć na nowo zryty mózg! Muszę koniecznie obejrzeć ponownie całość, przeczytać wszystko, o czym pięknie tu piszesz. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UUuu! To zdawaj mi relację na bieżąco! Uwielbiam jarać się TP :D

      Usuń
  5. Pamiętam Twin Peaks z dzieciństwa i nie miałam pojęcia, że wciąż coś w związku z tym serialem się dzieje. Cieszę się niezmiernie, ale z drugiej strony..nie jestem pewna czy starczy mi odwagi, by na nowo się tą tematyką zająć :-P

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz... ja ostatnio też czytam "Sekretny dziennik". Jestem ogromną fanką Twin Peaks, oglądałam go (tutaj nie przesadzam!) z sześć, siedem razy. Podejrzewam, że siedem. Wpadnę tu na dłużej, bo dziś jestem tylko chwilkę, ale nie mogłam się oprzeć notce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedem razy? Ja bym nie wytrzymała psychicznie. Jestem pełna podziwu!

      Usuń
  7. Ah... Twój wpis i słynny cytat o robieniu sobie małych prezentów skłonił mnie do ponownego odpalenia "MTP"! :D Może to trochę dziwne, ale w latach 90 ominął mnie twinpeaksowy szał i serial odkryłam dopiero jakieś 2 lata temu. Oczywiście wciągnął mnie na maksa i teraz postanowiłam go odświeżyć. Prequel też widziałam, ale o "Dzienniku Laury" nie słyszałam. Teraz to już muszę go zdobyć!
    A... i taka ciekawostka... Na jednych z warsztatów psychologicznych dot. samooceny, asertywności itp., w których brałam udział, psycholożka też mówiła o robieniu sobie codziennie małych prezentów i podawała postawę Coopera jako przykład :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń