sobota, 9 lipca 2016

Podczytuję: Bez daty – Lena Pappa

"Dzisiaj już nie prowadzi się dzienników – o ile mi wiadomo, bo różne rzeczy ludzie robią po cichu."

Zdarza mi się często książki nie czytać, a podczytywać. To tak jak z ciasteczkami podczas diety. Przecież ich nie jem… ale podjadam. Tak właśnie jest teraz z Bez daty. Choć jestem całkowicie pochłonięta sukcesywnie miażdżącą moje istnienie książką Małe życie, to podczytuję sobie od czasu do czasu Bez daty greckiej pisarki.

Bez daty – kartki z dziennika - już sama nazwa wskazuje czym jest ta książka. I choć dziennik ten nie jest niepisany systematycznie, tworzy przeciekawy opis ludzkiej duszy. Bo dziennik czy pamiętnik jest przecież jak lustro, przed którym rozbieramy się z uczuć. Cudnie czyta się tę książkę i trudno się przy niej nie uśmiechać.

"Poniedziałek, 21 lutego 195…
Nie wiem, co mnie napadło, że postanowiłam prowadzić dziennik.
Postanowiłam? Może to tylko poryw chwili i jutro zmienię zdanie.
(…)
Ten zeszyt będzie moim tajemnym zwierciadłem, moim najskrytszym wnętrzem."

Bo jakiekolwiek inne pisanie dziennika nie ma sensu, wiecie? Gdy zaczyna się nawet we własnym dzienniku kłamać samemu sobie, zakrawa to na hipokryzję. Jednak trzeba niemało odwagi, by taki dziennik prowadzić. Przecież może on wpaść w niepowołane ręce i wtedy nietrudno o olbrzymią katastrofę skali światowej.

"W każdym razie stwierdzenie Margarity Karapanou: „Pisząc dziennik czerpie rozkosz z podglądania siebie” uważam za kapitalne."

I ja też tak uważam. Bo myśli mają to do siebie, że lubią zwiewać. Jak mruczanki u Kubusia Puchatka. Jeśli nie złapiemy ich w odpowiednim czasie, pofruną dalej. Bo lubimy sobie wmawiać, bo nie ufamy sobie i wrzucamy niewygodne przemyślenia w niepamięć. Po jakimś czasie warto do tych przemyśleń wrócić, ale gdy nie prowadzi się dziennika, jest to raczej niemożliwe. A pogrzebanie we własnych myślach sprzed roku niekiedy bardzo pomaga. Szczególnie w chwili, gdy świat przewrócił się nam do góry nogami… Co ma do tego dziennik? Otóż nierzadko można znaleźć w nim wiele odpowiedzi, przeczuć nadciągającej katastrofy, albo… dowodów na to, że sami ją wywołaliśmy i bardzo tego chcieliśmy. Poznawanie samego siebie to kapitalna sprawa. Tak samo kapitalna, jak czytanie Bez daty.

"Wtorek, 15 marca
Szczęście dobrze naostrzonego ołówka."

Bez daty podczytywane od czasu do czasu jest dla mnie jak przyjemnie lodowata szklanka wody wśród tego krwawego pobojowiska, które urządziło u mnie Małe życie. Szukam u Leny wytchnienia, łagodności i tych cichych słów, które znam z własnego notesu. I znajduję je. I jest trochę lepiej. A potem wracam do Małego życia i znów mam ochotę wyć.
____________________________________________________________
Cytaty pochodzą z książki  Bez daty, Lena Pappa, Książkowe Klimaty 2016


2 komentarze:

  1. Aż sięgnę do tej lektury. Wydaje się niezwykle interesująca i ujmująca. Zdecydowanie też jestem za prowadzeniem dziennika, dzienników, czy pamiętników. Sama piszę te pierwsze, to jest n i e s a m o w i t e.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż sięgnę do tej lektury. Wydaje się niezwykle interesująca i ujmująca. Zdecydowanie też jestem za prowadzeniem dziennika, dzienników, czy pamiętników. Sama piszę te pierwsze, to jest n i e s a m o w i t e.

    OdpowiedzUsuń