poniedziałek, 16 maja 2016

Felieton: Po prostu zamykam Facebooka


Jest taka aplikacja licząca ile czasu spędzamy na stronach społecznościowych. Obserwuje i sumuje wszystkie chwile, gdy wchodzimy na Facebooka, czy Instargam, a potem podsumowuje nam to wieczorem. Nie potrzebowałam jej, by wiedzieć, że Facebook już dawno zakorzenił się w życiu wielu z nas. W moim także.

Pamiętam czasy, gdy Facebook był dla mnie doskonałym narzędziem zrzeszającym całą moją internetową obiegówkę. Nie musiałam przeglądać kilkudziesięciu stron codziennie, by sprawdzić, co nowego się wydarzyło. Wystarczyło, że dodałam sobie ich fanpage na FB i miałam wszystko w jednym miejscu. Niestety ten czas już minął.

Facebook zmienił się, przeistoczył  z ulepszonej naszej klasy w wielkiego stwora, który chce za mnie zdecydować, z kim mam najlepszą relację, jakie wiadomości powinnam zobaczyć i która informacja ma u mnie wyskoczyć jako pierwsza. Paradoksalnie zdjęcia znajomych, których nie widziałam od wieków zalewają moją stronę, a szczerze mówiąc, mało mnie obchodzi, co u nich się dzieje. Spontanicznie polubione strony, które nie bardzo chcę czytać, także wyskakują jako pierwsze. I w ten sposób przeglądanie tej społecznościówki staje się dla mnie męczące, nudne i… czasami wkurzające.

Co można z tym zrobić? Odlubić? Masowo odlubowywać to, co mnie nie interesuje? Ile czasu miałabym na to poświęcić… I w ten sposób sytuacja zatoczyła koło: o ile kiedyś Facebook uratował mnie od odwiedzania masy stron i zaoszczędził mi górę czasu, tak teraz ucieczka od jego przelewającej się przez palce informacji także mi tego czasu zaoszczędza. Szczerze powiedziawszy, najczęściej zaglądam tylko na swój fanpage, odpisuję wam na komentarze i wiadomości, zaglądam też na swoje osobiste PW i na tym kończy się moja wizyta w tym serwisie.

Facebook nigdy nie był dla mnie tym, co sugeruje jego nazwa. Ale teraz w pełni ją odzwierciedla. Dziś jest to wielka książka twarzy – uśmiechniętych, roześmianych, dziwnych, smutnych. Kłębowisko ludzi, którzy w rzeczywistości są absolutnie inni. Nie bawi mnie scrollowanie ich żyć. Wolałabym z niektórymi z nich umówić na kawę, z innymi spotkać na piwie, a jeszcze innych na zawsze wykasować z mojego życia. Ale są tam, wszyscy - zebrani do kupy, chwalący się wakacjami, dziećmi, kotami i sobą. Są… męczący.

Dlatego rzadko tam zaglądam. Sięgam tam tylko po to, czego potrzebuję, czyli po kontakt z Wami, bo przyznajmy sobie szczerze – sam blog nie wystarczy. A poza tym lubię dzielić się z wami kawą i książkami na zdjęciach. Lubię pokazywać wam miejsca, w których właśnie jestem. Lubię poznawać wasze zdanie w komentarzach i dowiadywać się, co właśnie czytacie.

I tak to już jest. Główną stronę facebooka omijam wielkim łukiem. Owszem, czasem daję się skusić i przeglądam ją, przewijając bezmyślnie w dół. Ale zwykle tego unikam. Wolę scrollować własne życie. 

20 komentarzy:

  1. Mam dokładnie takie same odczucia... Niestety. Mimo wszystko uważam Facebooka za przydatną i sympatyczną bestię - poznałam dzięki niemu mnóstwo bardzo pozytywnych ludzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, ludzi dzięki FB można poznać... Ale zanim to sie zrobi, ileż zbędnych informacji trzeba przewalić łopatą umysłu...

      Usuń
  2. Dlatego nie prowadzę konta osobistego.;) Oczywiście musiałam je założyć, bo kiedy zakładałam fanpejdż, logując się jako strona nie miałam wszystkich opcji. Teraz nawet logując się jako użytkownik już ich nie mam, ale zostawiłam sobie konto w celu handlu książkami.;) Ogulnie nie cierpię FB, jest nieintuicyjny, ciężki w obsłudze i mam wrażenie, że od kiedy tam jestem wszystkie nowe aktualizacje mają na celu coraz większe uprzykrzenie mi życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, FB strasznie dużo zmienia. I to co chwilę. Nie zdążę przyzwyczaić się do jednego, pojawia się drugie... Arggggg...

      Usuń
  3. Mam podobne odczucia. Kiedyś mnie to bawiło, teraz coraz bardziej przeszkadza, wchodzę coraz rzadziej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio też dopadły mnie podobne przemyślenia..facebook kiedyś był dla mnie pożyteczny, a teraz jest po prostu śmietnikiem. Znajomych ze słit fociami i setkami zdjęć rodzinnych blokuję :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przemyślany i szczery felieton - fb kradnie nam czas, uzależnia, ale tak jak napisałaś ludzie na portalu kreują się, porównują do innych, zaglądają na konta znajomych, z którymi nawet nie rozmawiają. I to jest smutne. Mam fb ale przede wszystkim dla bloga. Zamiast jednak nieustannie patrzeć na zdjęcia z fb lepiej popatrzmy przez okno, spójrzmy na bliską osobę, otwórzmy książkę, po prostu żyjmy :) To najwyższy czas aby ograniczyć korzystanie z fb i "lajkowanie". Twój felieton naprawdę zmusza do weryfikacji nawyków i "fejsbukowego" życia :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodźmy na spacer - to jest o niebo lepsze od fejsa :D

      Usuń
  6. Długi czas wahałam się czy założyć fb, potem jednak się zdecydowałam i poczułam jak wkraczam w magiczny świat! Tyle rzeczy w jednym miejscu, tyle fajnych miejsc i ludzi, zdjęcia i teksty, i to wszystko mogłam czytać od ręki, zamiast szukać. Potem baza moich polubień urosła, więc zaczęłam usuwać, niektóre nieprzydatne już. I nadal się zachwycałam zdjęciami moich ulubionych blogerek, przepisami, mądrymi słowami i inspirującymi myślami, trochę narastała moja frustracja, że inni potrafią lepiej, ładniej, mądrzej, a ja jestem taka zwyczajna i przeciętna. I tak to trwało dłuższy czas. Fb towarzyszył mi wszędzie, uwielbiałam go przeglądać. Aż do momentu kiedy fb stwierdził, że... ja to nie ja. Dziękujemy pani, proszę udowodnić, że jesteś sobą, dopiero wtedy wrócisz, a tak zamykamy Twoje konto, przestajesz istnieć... I przestałam. I czasem brakuje mi tej łatwości przeglądania cudzego życia, tych skrawków i maleńkich fragmentów, z których budowałam swoje wyobrażenia, zaglądania za cudze firanki i czerpania pomysłów. Czasem brakuje, aż boleśnie. Ale powoli wracam do swojego życia sprzed fb, do tego za czym tęskniłam najbardziej, by być obecną tu i teraz, by żyć tak jak kiedyś, blisko natury, ludzi i siebie. Uczę się tego, każdego dnia. I dziękuję, że fb nie chciał mnie, chociaż wydawało mi się to strasznie smutne. Bo może dzięki temu poukładam swoje emocje i odnajdę siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka niesamowita historia... Wow. Jestem pod wrażeniem.

      Usuń
  7. Ja prowadzę fan page bloga i konto osobiste ale oczywiście teraz tak namącili strasznie w tych kątach, że aż idiotyzm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taaak, strasznie trudno się połapać ;/

      Usuń
  8. Twoja strona na FB ma imponującą liczbę obserwatorów. Ale jest prawdą, że chociaż ją lubię, to informacje z niej gubią się w zalewie innych, z innych stron i nie zawsze je zobaczę. Przesyt informacji to zmora naszych czasów. Jakoś te informacje trzeba selekcjonować i facebook bynajmniej nam w tym nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - fb tylko to utrudnia i to chyba najbardziej odrzuca od niego.

      Usuń
  9. Nie mam i nigdy nie miałam:)nawet NK. Mina osób dowiadujących się o tym - bezcenna :D https://www.youtube.com/watch?v=N9FRFIWtuzw ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojacież! nawet NK? Też mam tę minę :P

      Usuń
  10. Anonimowy22 maja, 2016

    Ja zaczęłam sie na Facebooku "dusić". Zaczął bardzo męczyć mnie ten ogrom informacji, zdjęć, ludzi; zaczęłam postrzegać to trochę jak taki cyrk w stylu: kto ma lepsze zdjęcie, lepsze życie, lepszy wygląd, lepszy gust muzyczny a nawet wykształcenie, na dodatek większość z tego bardzo udawana. Mimo to, wręcz kompulsywnie go przeglądałam co bardzo mnie frustrowało i pożerało ogrom czasu. Czasu którego już nigdy nie odzyskam. Dlatego zrezygnowałam z niego parę miesięcy temu. Na początku chciałam sobie zrobić tylko miesięczną przerwę, gdyż byłam pewna, ze nie dam rady zrobić sobie dłuższej. Ale niechętnie wróciłam po tym miesiącu i jeszcze tego samego dnia ponownie dezaktywowałam konto. I tak do dzisiaj. Zycie bez Facebooka wydaje mi sie znacznie spokojniejsze, mniej chaotyczne a prokrastynacja nie jest już zmora. Obecnie mam tylko Instagrama na którym nie prowadzę prywatnego konta a jedynie odwiedzam parę osób o których życiu chce mieć jakiś pojecie ( tak naprawdę są to jakieś znane osoby które mnie inspirują w mniejszym lub większym stopniu) i bloga na Tumblr ze zdjęciami oraz cytatami moich ulubionych pisarzy i filozofów. Zyjemy obecnie w świecie który, moim zdaniem, przepełnia nas innymi i ich życiem a tym samym coraz bardziej się porównujemy, zazdrościmy i tracimy czas, zaniedbując własne tkwiąc w tym błędnym kole. Sami musimy je przerwać kiedy zaczyna nam doskwierać i tego wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... ten czas, który poświęcamy na oglądanie cudzego życia, nikt nam nie zwróci. A on przecież jest tak bardzo cenny.

      Usuń