sobota, 14 maja 2016

Dokawnik: Określać znaczy ograniczać

Określać znaczy ograniczać – napisał to jeden z moich ulubionych pisarzy. Oscar Wilde ma to do siebie, że potrafi słowami obierać życie jak pomarańczę. Wiele jego cytatów jest mi bliskich, ale akurat te słowa z Portretu Doriana Greya szczególnie zapadły mi w pamięć. Bo my uwielbiamy określać.

Jestem weganką.
Jestem feministką.
Jestem Polką.
Jestem czytelniczką.
Jestem hedonistką.

Lubimy nadawać sobie określenia, a co za tym idzie – wtłaczać siebie w ramy. A ramy  ograniczają i to mocno. Bo przecież w tym miesiącu nie mam absolutnie ochoty na mięso, ale kto wie, czy mi się nie odmieni i nie będę miała za chwilę chętki na tatara? Ale nie zjem go, bo przecież zdecydowałam, że będę weganką… Mam swoje zdanie na temat aborcji, a zatem, w imię obecnych wydarzeń, powinnam określić się jako feministka? A fakt, że jestem czytelniczką zmusza mnie do codziennego sięgania po lekturę i pochłaniania co najmniej 52 książek rocznie?

Oczywiście powyższe wywody są nieco przesadzone, ale przyznajcie, że mamy manię nadawania sobie tytułów. Tak jakby nie wystarczał nam grunt pod nogami, tylko koniecznie potrzebujemy się w nim zakorzenić, przynależąc to do jednej to do drugiej grupy.

Osobiście wolę zamieniać rzeczowniki na czasowniki.

Nie lubię mięsa, lubię czytać, urodziłam się w Rosji – brzmi inaczej, prawda? Nie określając przynależności, jesteśmy wolni. Bez ram nie musimy ich pokonywać. Możemy wybrać każdy kierunek, każde słowo, każdą myśl. Bo czy wypada wieloletniej księgowej nagle zrobić kurs manicure i zmienić zawód? Czy głośno walcząca o prawa kobiet feministka może zmienić zdanie? Nadawanie sobie nazwy często zaczyna krępować nasze poglądy.

Jestem zmęczona ramami. Nie chcę się określać, bo kto wie, może jutro zachcę zostać stewardessą, a pojutrze malarką? W chwili, gdy określę siebie jednym mianem, będzie mi trudniej spod niego się wydostać. Bo określanie ogranicza, zawęża obraz. A świat jest zbyt wielki, by na to pozwolić.

I co w tym wypadku odpowiecie na pytanie Kto ty jesteś? Ja swoją odpowiedź znam, jestem ciekawa waszej.

13 komentarzy:

  1. Jestem osobą o nieograniczonych możliwościach, z wyobraźnią pozwalającą na dosłownie wszystko!
    Dziękuję za księgową :) Może nie manicure, ale bardzo chciałabym podawać dania w barze ;) Kontakt z wieloma ludźmi, ich charaktery, mimika, grymasy... no i ten szczery uśmiech po napełnieniu brzucha - fascynujące! W księgowości tego nie ma. Ale jako pisarka przeżywam wiele fajnych wyobrażeń. Myślę, że dla mnie określenie "pisarka" to właśnie nieograniczone możliwości, ale też gumowe ramy. Takie co bardzo się rozciągają, ale musi mnie coś ograniczać, chociaż troszeczkę. Jeśli się zbytnio uwolnię, to nie zapanuję nad swoją wieloosobowością, a co dopiero inni... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znak księgową, która właśnie zabrała się za manicure :) A do Twojego baru przyszłabym z przyjemnością :D

      Usuń
    2. Dam znać, jeśli będę w którymś obsługiwać :), chętnie Cię obsłużę :)

      Usuń
  2. O jej ! Faktycznie !

    Nigdy tak o tym nie myślałam a tu takie to proste jeśli się nie nazwę czymś to nie muszę potem trwać przy tych podglądach niezmiennie. I czasem można samego siebie w pułapkę zaciągnąć !

    Ja się bronię przed malarką. Jak ktoś dowie się, że maluje pada stwierdzenie "o jesteś malarką" A ja: nie nie, ja nie umiem malować, ale lubię, więc to robię :) ja tu tylko maluję :P nie chodzi o kokieterię, bo bycie malarką oznacza bycie kimś już skończonym, posiadającym takie umiejętności, że jest się ich na tyle pewnym, żeby się określić albo na tyle dobrym, że się na tym zarabia !

    A kim jestem?! Kimkolwiek! Jestem ekstrawertykiem, który potrzebuje samotność, jestem optymistką ze skłonnością do wpadania w depresję przez życie, jestem bałaganiarą, której każda rzecz ma swoje miejsce i tu musi się znajdować ! Jestem taką mieszanką, że nawet nie próbuje określać kim jestem. Sama siebie przypominam Narzeczoną Frankensteina - kobietę pozszywaną z różnych części i działającą !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mój losie... piłam piwo z Narzeczoną Frankensteina!!!! Aaaaa!
      #jarando
      :P
      A tak poza tym... to chyba rozkłada się na etapy - najpierw pędzimy, by znaleźć swoje "miejsce", to kim jesteśmy, zbieramy sobie do kieszeni masę tytułów, a potem one nas uwierają i zagradzają drogę. Kolejny etap to pozbycie się tych określeń, ale nie każdy chce to zrobić.

      Usuń
  3. Jedyne określenie, z którego nie chcę rezygnować to 'jestem matematykiem' :D

    A na Twoje pytanie odpowiem krótko: jestem szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpis zmuszający do przemyśleń.
    Warto dać sobie samemu luz i nie wciskać się w ramy, bo to tylko męczy.
    Jestem sobą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem sprzecznością ;D

    OdpowiedzUsuń