poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Fatum i furia - Lauren Groff


Sięgnęłam po nią, bo ludzie, którzy ją kupowali mieli w oczach dziwne zdecydowanie. Tak, tę książkę poproszę, właśnie tę - bez wahania mówiły ich spojrzenia. Sięgnęłam po nią, bo powiedziano, że to najważniejsza powieść roku i pomyślałam, że skoro najważniejsza, to chyba wypada choćby ją przejrzeć. Sięgnęłam po nią, bo zaskoczył mnie jej marketing, promujący ją jako ulubioną książkę Baracka Obamy. Prezydent, kojarzący mi się tylko z wielką polityką i masą wojen, zaczytuje się w literaturze obyczajowej?


Sięgnęłam po Fatum i furię, bo to opowieść nie o kłamstwie, a o przemilczeniu prawdy. A przemilczenie często ranią najbardziej.

Dziwna to była lektura. O jeszcze dziwniejszej narracji. A im głębiej się wczytywałam, tym było dziwniej. Tak jakby autorka podpatrywała swoich bohaterów przez nieco zaparowane szkła okularów i opisywała absolutnie wszystko, co widzi. Jakby oglądając ich życia przysypiała pisząc, a potem zrywała się jeszcze nie do końca obudzona i gorączkowo zaczynała notować dalej, kompletnie pomijając to, co mogło się wydarzyć w czasie, kiedy spała.

Mathilde nie mogła na to nic poradzić. Przemykające jej przed oczami obrazy przyprawiały ją o ból głowy; książki pozostawiały w niej pustkę. Nużyły ją stare sposoby opowiadania, wszystkie te zużyte schematy narracyjne, znajoma gęstwina intrygi, grube powieści o tematyce społecznej. Potrzebowała czegoś bardziej chaotycznego, czegoś ostrzejszego, co wybuchłoby w niej jak bomba.
Furia/Mathilde
Fatum i furia, Lauren Groff

Powieść ta jest o małżeństwie. O Fatum i o Furii. Podzielona na dwie prawie równe części opowiada historię najpierw ze strony męża, a potem żony. Tak, są tam przemilczenia z siłą wrzynające się w korę ziemi i tworzące olbrzymi mur. I tu należy zaznaczyć bardzo wyraźnie – to było szczęśliwe małżeństwo. Lancelot i Mathilde kochali się bez opamiętania. A my, zaglądając do notatek autorki, poznawaliśmy ich od środka, tak głęboko, jak oni sami nigdy nawzajem się nie poznali.

Połykałam tę historię strona po stronie jak bardzo słodkie, wypełnione bitą śmietaną babeczki. Raz nie mogłam przestać czytać, a raz aż mnie mdliło. A w międzyczasie słyszałam a to wielkie peany na temat tej powieści, określające ją jako najważniejszą książkę bieżącego roku, a to olbrzymie narzekania, a wręcz byłam świadkiem odrzucania jej po kilkudziesięciu stronach lektury. Genialna mieszało się z nie do zniesienia, a mocna, głęboka, psychologiczna ze stratą czasu!

Przeczytałam i poczułam pustkę w sobie. Przemilczenia. Połykanie kawałków siebie i wpychanie ich najgłębiej jak się da, by ta druga osoba, ta najbliższa, nigdy się o nich nie dowiedziała. Czy to jest małżeństwo? – zapytałam, gdy dotarłam do ostatniej strony. – Rzeźbieniem siebie i wycinaniem fragmentów własnego ja, które uważamy za najgorsze?

Naprawdę?

Dlaczego?

Spojrzał na nią w zamyśleniu i delikatnie ugryzł koniuszek jej nosa. Przez ostatnie dwa tygodnie kochał ją z całych sił, pod wpływem tej miłości stała się dla niego niewidzialna, przezroczysta niczym szyba. W jej wnętrzu zobaczył dobro. Ale szkło jest kruche, musiał zachować ostrożność.
Fatum/Lancelot
Fatum i furia, Lauren Groff


12 komentarzy:

  1. Sporo czytałam i słyszałam o tej książce. Rzeczywiście opinie są podzielona ale to sprawia, że książka bardziej ciekawi:)Muszę przyznać, że mam na nią ochotę a jednocześnie trochę się boję rozczarowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisarka musi posiadać olbrzymi talent, skoro wobec jej książki nikt nie pozostaje obojętny.

      Usuń
  2. Aż zaintrygowałaś mnie tą książką, chociaż nawet o niej nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, proszę. A ja o niej słyszę z każdej strony :)

      Usuń
  3. O, skoro narracja dziwna, to pewnie mi się spodoba. ;) Też czytałam (chyba w Książkach, tj. w tym magazynie), że ta książka podobała się Obamie. I też mnie to zaskoczyło. ;) Pozytywnie, dodam.
    "Tak jakby autorka podpatrywała swoich bohaterów przez nieco zaparowane szkła okularów" - Jak zawsze jestem absolutnie zachwycona tym, jak piszesz; tym razem wybrałam nawet zacytowane zdanie jako to, które najbardziej mnie urzekło. :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze zawsze dodają mi skrzydeł :)
      Bardzo jestem ciekawa, jak spodoba Ci się narracja w tej książce. Daj znać!

      Przytulam <3

      Usuń
  4. Książki nie czytałam, ale również mam dość mieszane uczucia co do tego tytułu. Pewnie z racji wielu sprzecznych recenzji. Znając siebie- pewnie mi się nie spodoba. W tego typu tematyce jestem bardzo wymagającym czytelnikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się wydaje, że może Ci się spodobać, jeśli dasz tej ksiażce szansę. Ona właśnie taka jest - dla wymagających.

      Usuń
  5. Ta książka już wiele razy przemykała mi przed oczami, jednak do tej pory nawet nie próbowałam przyjrzeć jej się bliżej. Teraz mogę przyznać, że jestem jej ciekawa, a jednocześnie trochę się obawiam. Tych bardziej nużących fragmentów, tej pustki na sam koniec. Ostatecznie pewnie i tak dam jej szansę, jeśli tylko trafi się okazja. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pustka na sam koniec miażdży, to prawda. Ale nie żałuję, że poznałam tę opowieść.

      Usuń
  6. No to przeczytałam. I kończyłam z pięścią w gardle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka ma cholernie wielką moc... Idę do Ciebie czytać.

      Usuń