środa, 2 marca 2016

Zapowiedzi literackie: wiosna 2016


Nie, nieprzeczytane stosy książek wcale mi nie zmalały, ależ skąd. Co wcale mi nie przeszkadza zacierać łapki na nadchodzące nowości. Popatrzmy więc wspólnie, co książkowego nam przyniesie wiosna w tym roku…

Paryski architekt – czuje, że to będzie historia nie o odkrywaniu odwagi w samym sobie, a o wyskrobywaniu jej paznokciami z własnej duszy, wyciągania jej na zewnątrz. Ta odwaga będzie przerażona i cała we krwi. Ale będzie. Czuję… że to książka warta przeczytania.

Drzewo – czyli mity słowiańskie i inne opowieści. Nie mogę się doczekać tej książki. Przebieram nóżkami i umieram z ciekawości, co nowego opowie mi o czasach, które najbliższe są mojemu sercu.

Fatum i furia – mam po prostu ochotę na tę książkę. Podobno wcale nie banalna historia małżeństwa, w którym nagle coś pęka, zmienia się, odkrywa. Coś ta historia ma w sobie, że czekam na nią.

Smakowita Ella – ha, nie spodziewaliście się tu książki kulinarnej, co? A tak, zdarza mi się gotować. Nawet czasem to lubię. I nawet czasem myślę o zdrowym jedzeniu. A Smakowita Ella to właśnie coś dla mnie – czyli zdrowo, ale przy tym łatwo i z dostępnych składników.

Listy Tove Jansson – na komodzie w salonie leży wiosenny list Włóczykija. Bo listy są jak wyciągnięte dłonie. Można za nie chwycić, ucałować je i przytulić. Właśnie to zrobię z tą książką, gdy tylko się pojawi.

A wy na co czekacie? Jest jakaś książka, której wypatrujecie na księgarskich półkach? :)


12 komentarzy:

  1. Zawsze mnie zadziwia, jak różne są te wszystkie posty z zapowiedziami ;), jak to ciekawie wychodzi, jak każdy na coś innego czeka :). // Mnie zaciekawiła taka książka o Indiach z tych marcowych i nawet już sobie zamówiłam :).

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak! Ja czekam na "Kalendarium Leśmianowskie" z PIW-u! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Paryski architekt" oraz "Fatum i furia" również i mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będziemy porównywać wrażenia :D przyjdziesz do nas do księgarni popodczytywać je przy kawie?

      Usuń
  4. Listy są jak wyciągnięte dłonie - jak pięknie powiedziane. Uwielbiam listy, choć teraz nie piszę tak dużo jak kiedyś. Trzymam je w starej walizce i żałuję każdej przyjaźni, której nitka się zerwała.

    "Drzewo" mnie zainteresowało, bo mitologia słowiańska od dawna mnie ciekawi, natomiast książka Tove przypomniała mi, że już dawno miałam zabrać się za Muminki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... Listy to takie małe cuda :)

      Muminki, koniecznie, Muminki przez cały rok <3

      Usuń
  5. Zdecydowanie "Drzewo" brzmi najciekawiej :) I kiedy się wreszcie wezmę za czytanie Muminków, to zupełnie nie wiem, wszak listopad minął, a ja odniosłam do biblioteki nieczytaną "Dolinę Muminków w listopadzie". Może kwiecień będzie dobrym miesiącem na Muminki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam mam "Dolinę Muminków w listopadzie" bardzo blisko siebie. A kto mi powie, że nie można jej czytac poza listopadem? Ha!

      Usuń
  6. Tę ostatnią książkę bardzo chętnie bym przeczytała bo uwielbiałam w dzieciństwie Muminki.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to polecam jeszcze "Córkę rzeźbiarza"! :D

      Usuń