czwartek, 10 marca 2016

Recenzja filmu: Lobster [2015]


Masz czterdzieści pięć dni, żeby się zakochać. Jeżeli tego nie zrobisz, zamienisz się w zwierzę.

Właśnie te słowa usłyszał nasz bohater – David. Jego żona odeszła do innego, a on zamiast udać się z kumplami na kilka głębszych, zebrał swoje rzeczy, zabrał psa i pojechał do hotelu. I nie był to zwykły hotel, tylko taki, do którego trafiają ludzie, którzy zostali bez partnera. Bo widzicie, w tym świecie samotność jest karalna.

Jakim zwierzęciem chcesz zostać?


Gdy ktoś zostaje sam, trafia do hotelu i ma równo czterdzieści pięć dni, by się zakochać. Jeżeli w tym czasie nie znajdziesz nikogo, kto będzie bliski twojemu sercu, zostaniesz zamieniony w zwierzę. Oczywiście to tylko dla twojego dobra, bo przecież zmiana gatunku da ci nową szansę na odnalezienie miłości. David chce zostać homarem…

Mój brat jest psem.


A tak, brat Davida jest psem, bo nie udało mu się zakochać w czterdzieści pięć dni. Za abstrakcyjnie? Ależ skąd. Reżyser w tym filmie nie tylko symbolicznie szkicuje pewne odniesienia do naszego świata, on odwrotnie, dość wyraźnie, grubą kreską przedstawia wszystkie ramy i stereotypy w jakich grzęźniemy coraz mocniej.

Kocham cię, bo kulejesz.


W tym świecie trudno się zakochać ot tak, bo dziewczyna wpadła nam w oko. Nie… dwójkę osób musi coś łączyć. Jeżeli on kuleje, ona także powinna. Jeżeli ona ma częste krwotoki z nosa, rozgląda się za kimś, kto ma podobny problem. Krótkowidz nie zakocha się w kimś o sokolim spojrzeniu. To są twarde zasady i nawet ci, którzy chcą się buntować przeciwko systemowi, tym zasadom się podporządkowują.

Gdyby Orwell miał hotel…


To taki Rok 1984. Wielki brat ma spódnicę i jest dyrektorem hotelu. I wie wszystko. Absolutnie wszystko. A na ulicy policjant może cię wylegitymować, jeżeli jesteś sam, bez partnera czy partnerki. By udowodnić, że jesteś w związku, musisz pokazać zaświadczenie. Reguły to reguły.

Czy ten film jest proroczy? Oby nie. Można by go pokazać mamom, ciociom i babciom, które przebierają nóżkami nie mogąc się doczekać wnuków i prawnuków. Ale i samym także warto go zobaczyć. Bo jest to w moim mniemaniu idealnie wyważony poziom abstrakcji połączony z trafną karykaturą społeczeństwa.

Polecam!

4 komentarze:

  1. oook ... co za chory film ... podoba mi się ;D! Chyba, bo trochę nie jestem przekonana do historii, ale skoro Ty o nim napisałaś to może ma w sobie tą dziwność, którą lubię i jej szukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Cię <3
      Myślę, Basiu, że Ci sie to spodoba... Nie mogę się doczekać, aż o tym filmie porozmawiamy :D

      Usuń
  2. O rany..szalenie intrygujące ! Muszę koniecznie zobaczyć..

    OdpowiedzUsuń