środa, 30 marca 2016

O książce: Rachunek – Jonas Karlsson


Jest w Rosji pewne powiedzenie, brzmiące w tłumaczeniu na polski mniej więcej tak: za darmo jedynie ptaki śpiewają. Słyszałam je dość często, gdy byłam mała. Padało w przeróżnych kontekstach i zawsze sprowadzało się do jednego – za wszystko na świecie trzeba zapłacić. Jednak dopiero teraz biorąc do ręki książkę Rachunek zrozumiałam, że istnieją historie, gdzie nawet za śpiew ptaków należą się pieniądze.

Nie do końca dało się go nazwać nieudacznikiem. Faktycznie, w wieku ponad trzydziestu lat nie miał ani swojego mieszkania, ani samochodu. Żony także nie, a nawet dziewczyny. Paru kumpli, z którymi czasem wypił piwo, ale to przecież o niczym nie świadczy. W pracy także nie osiągnął zbyt wiele, ot niepełny etat w wypożyczalni filmów. A mimo to, gdy czytało się o jego poranku, coś w nim nie pasowało do naklejenia pełnowartościowej plakietki nieudacznik.

Słońce, kawa z przepalonego ekspresu, zmiana tapety w telefonie. Jak zwykle... I tak zaczynałby się jego dzień w nieskończoność, gdyby nie rachunek. RACHUNEK. Ogromna faktura wystawiona na jego imię i nazwisko i opiewająca na monstrualną kwotę. Książka operuje koronami, jednak przeliczyłam tę kwotę na złotówki i wyszło mi ponad dwa miliony. DWA MILIONY ZŁOTYCH.

To nie była pomyłka, choć na początku tak pomyślał. Zmienił zdanie, gdy po miesiącu dostał wezwanie do zapłaty z naliczonymi odsetkami. Dopiero wtedy dowiedział się, że wszyscy ludzie na całej ziemi otrzymali takie rachunki. To nie były podatki, które odlicza się od wypłaty. To była kwota, którą należy zapłacić za doznania. Wszelkie. Za…

słoneczne ciepło
miękkość pościeli
pierwszą miłość
śmiech dziecka
powiew wiosennego wiatru
łzy wzruszenia
sny

To wszystko zostało podliczone, wycenione i dodane. Zabrakło mi tchu. Jemu też.

To taki lekki – wielki absurd. Historia abstrakcyjna, lecz czy na pewno? Kto wie, czy w naszym świecie ktoś w końcu nie wpadnie na pomysł, by ściągać z ludzi pieniądze także za ich odczucia. Kropla prawdy jest w każdej parodii.

To także jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Cienka, zaledwie na trzy kubki herbaty. Jednak nie pamiętam, kiedy ostatnio po przeczytaniu książki tak lekko mi się oddychało.

9 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że już widząc ten tytuł w zapowiedziach, zwróciłam na niego uwagę. Po tym, co napisałaś, mam ochotę sięgnąć po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przymierzałam i przymierzałam, aż pewnego dnia po prostu zaczęłam go czytać i kompletnie nie mogłam się oderwać. To ten poziom abstrakcji, który uwielbiam :)

      Usuń
  2. Jakże się cieszę, że Twoja opinia jest tak dobra. Mam "Rachunek" u siebie i niedługo się za niego zabieram. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać, aż ją przeczytasz! Jestem baaardzo ciekawa :)

      Usuń
  3. kolejna książka warta uwagi.. licencjat się chyba jednak sam nie napisze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ani magisterka ;) Witam w klubie stęsknionych za czytaniem :)
      /Pozdrawiam,
      Szufladopółka

      Usuń
    2. Oj... a ja wam nie pomagam w pisaniu, co...

      Usuń
  4. Oczywiście, że przeczytam, wywróżyłaś mi ją nawet na FB, ale potem, potem, potem... Swoją drogą skojarzyła mi się z filmem "Wyścig z czasem", oglądałaś? Tam powiedzenie "czas to pieniądz" nabiera nowego znaczenia. Ludzie rzeczywiście za wszystko płacili swoim czasem - kawa - 2 minuty (lub godziny, nie pamiętam) , bilet na autobus - 3 itp. Kończy Ci się czas - kończy Ci się życie...
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo musze ten film obejrzeć! Dziękuję! :D

      Usuń