wtorek, 22 marca 2016

O książce: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender


Gdyby urodziła się z ogonem świni albo z kocimi uszami z pewnością i tak nie wywołałaby tak wielkiego poruszenia. Ogon można odciąć, uszy ukryć pod włosami… Ale Avie zesłano inną zwierzęcą część ciała – skrzydła. Wielkie, opierzone, miękkie. Nie, nie śnieżnobiałe jak u aniołów, a brązowe, ptasie. Ale niektórzy i tak stwierdzili, że jest aniołem. Bo ludziom niewiele czasem trzeba…
"Dla wielu byłam wcieleniem mitu, uosobieniem najwspanialszej legendy i baśni. Inni uważali mnie za zmutowanego potwora. Ku mojemu nieszczęściu raz zostałam wzięta za anioła. Dla matki byłam wszystkim, dla ojca nikim. Babcia każdego dnia widziała we mnie wspomnienie ukochanych osób, które od niej odeszły. Ale ja znałam prawdę - głęboko w sercu zawsze to wiedziałam.
Byłam po prostu zwykłą dziewczyną."
No tak, Ava uważa, że jest zwykłą dziewczyną. I faktycznie, jest nią, o ile w ogóle istnieją zwykli ludzie, bo przecież każdy jest niezwykły na swój własny sposób. Tylko sposób Avy został przesłonięty przez jej ogromne skrzydła. To na nich skupiała się ludzka uwaga, a sama Ava pozostawała w ich cieniu.

Jednak nie jest to historia X-menki, która nagle odkrywa w sobie niesamowite zdolności… Ani opowieść o dziewczynie, odtrąconej przez ludzkość z powodu swojej inności i szukającej tego jedynego na biały koniu, co pokocha ją mimo jej skrzydeł… Nie, absolutnie. Czegoś takiego bym nie czytała! (no chyba żebym miała wielkiego doła egzystencjalnego i mój mózg łaknął czegoś bardzo bardzo lekko strawnego…).

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender (po co w ogóle ten długi tytuł?) to saga rodzinna, ale nie przynudzająca długa kronika, tylko historia kilku kobiecych pokoleń snutych z dość mocną gotycką nutką. Magii tu nie ma, a mimo to cała historia aż od niej iskrzy, nie jest to romansidło, choć miłostki się zdarzają, nie jest mrocznie, choć powietrze wokół tej powieści pachnie starym domem.
"Na prośbę siostry kapitan Dores zorganizował wizytę księdza, który miał udzielić jej Pierwszej Komunii. Zlecił miejscowej szwaczce, aby uszyła jej suknię, długą i białą z malutkimi guziczkami na plecach i welonem przybranym perłami. Dom kazał ozdobić na tę okazję białymi różami, a płatki z ich kwiatów opadały na koronkowy tren dziewczynki, kiedy szła przez kościół.
Kiedy ksiądz położył hostię na różowym języku młodej Fatimy Inês, święty opłatek zapłonął ogniem.

Przynajmniej tak głosi legenda."

Wydaje mi się, że nawet te kilka drobnych cytatów jest w stanie oddać, jak mocny klimat panuje w tej książce. Zdecydowanie cała historia wygrywa atmosferą - mroczą, a zarazem magiczną. Legendy, duchy, przesądy – tu wszystko jest. I właśnie to, a także parę innych rzeczy sprawia, że trudno od historii Avy się oderwać.
"I to może być sedno problemu: wszyscy boimy się siebie nawzajem, bez względu na to, czy mamy skrzydła, czy nie."

Cytaty pochodzą z książki Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender, Leslye Walton, Wydawnictwo SQN 2016 

6 komentarzy:

  1. Mam na nią wielką ochotę ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam w ogóle ochoty na tę książkę, ale po przeczytaniu przytoczonych fragmentów chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł książki, okładka i zajawka, że to opowieść o dziewczynie ze skrzydłami sugerują powieść z gatunku Young Adult, który zazwyczaj omijam wielkim łukiem (niektóre wyjątki tylko potwierdzają regułę!). Zaskoczyłaś mnie ogromnie tym, że to saga rodzinna, a ja sagi uwielbiam bezgranicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam YD... Na szczęście to absolutnie inna historia. Mocna. Wciąż się po niej nie otrząsnęłam.

      Usuń