sobota, 26 marca 2016

Dokawnik: Pogańska Wielkanoc


Przychodzi tuż po wiosennym zrównaniu dnia z nocą, w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca i ma w sobie nutkę czegoś bardzo pradawnego… Te kilka dni przed nią też. Wielkich dni, które dostojnie podnoszą głowy. Wielki Czwartek przepuszcza w drzwiach Wielki Piątek, a Wielka Sobota kokieteryjnie macha im z balkoniku. Reszta dni tygodnia oczywiście jest zazdrosna…

Podczas tych dni świat delikatnie porasta mchem i w powietrzu unosi się zapach ogniska. Przyszła wiosna, na głowie ma olbrzymi wieniec z polnych kwiatów. Nawet da się wyłapać niesione wiatrem pobrzękiwanie dzwoneczków. Bogini Easter w końcu się obudziła.

Czas zebrać jedzenie do koszyka i poświęcić je, by nabrało życiodajnej mocy. Potrzebny jest chleb – potem obejdzie się wraz z nim dookoła stodołę, to przyniesie pomyślność na następnym rok i odpędzi głód. Sól także jest ważna, ona najskuteczniej odstrasza zło, tylko ostrożnie, byle jej nie wysypać, inaczej wywoła to kłótnię w domu. I baranek, jako symbol ofiar składanych bóstwom. Ach i pisanki – najważniejsze, wszak to symbol nieśmiertelności i nowego życia. Przydadzą się… Wyleczą choroby u zwierzyny, a potem będzie można zakopać ich skorupki w czterech rogach domu. To będzie chroniło. Jeszcze tylko udekorowanie koszyka bukszpanem i gotowe.

Wielkosobotni wieczór pachnie ciepłem ogniska, które rozpala się od promyka słońca tuż przed kościołem. Ksiądz zapala świecę i przekazuje jej ogień zebranym. Płomyk przeskakuje ze świecy na świecę tak, że po chwili płoną ich dziesiątki, każda trzymana przez inną parę rąk. Kościół wypełnia się zapachem pradawności i spokoju. Zima bezszelestnie umyka przed tą wonią.

Jutro rano słońce zaświeci na nowo, bardziej wiosennie, bardziej radośnie. Bo przyroda zmartwychwstała, znów się odrodziła. I jak tu się nie uśmiechać…


;)

4 komentarze:

  1. Wiktorio kilka dni temu napisałam do Ciebie maila, ale pewnie jesteś zajęta, dlatego napiszę i tutaj:) "Przez Ciebie" i Stasiuka zaciekawił mnie temat Słowian i pogaństwa, tylko problem w tym, że nie mam na ten temat zielonego pojęcia, a bardzo chciałabym to zmienić.. Dlatego mam pytanie, od czego zacząć lektury??

    Pozdrawiam!
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga :) Do maila dotrę, obiecuję :) A jeżeli o pogaństwo chodzi, ja zaczynałam od powieści. Na początek schrupałam "Samotność bogów" Terakowskiej i to właśnie ta książka tak mocno zaraziła mnie pogaństwem. A już za chwilkę będzie miała premierę "Drzewo" - zbiór opowiadań słowiańskich. Wydaje mi się, że to też będzie całkiem ciekawa pigułka wiedzy :)

      Usuń
  2. Dzięki za odpowiedź i za maila:) na którego teraz ja jeszcze nie odpisałam;)
    "Samotność bogów" wylądowała oczywiście w schowku i jak tylko "uporam" się ze stosikiem to na pewno ją zakupię.
    Za to jestem już po lekturze "Drzewo"!:P Jak córcia podrośnie to na pewno będę jej czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzewo <3 Właśnie czekam, aż do mnie przyjdzie. Nie poczta będzie szybsza...

      Usuń