wtorek, 2 lutego 2016

Plany blogowe: Wyjątkowy luty

fot. Miranda z KzC
Mieszkam na skraju lasu...* - tak mi się nuci cichutko i choć mieszkam w sercu olbrzymiego miasta poprzetykanego wieżowcami i bijącymi w rytm silników drogami, to właśnie ta piosenka stale szepce mi do ucha swoje słowa. Słucham sobie muzyki, co mi gra pod listkami, kroję siebie w plasterki i wyjadam palcami...*

Luty. Czekałam na niego. W tym roku wyczekiwałam go o wiele bardziej niż mój zwykły, coroczny, najważniejszy listopad. Może to litera L sprawia, że oba te miesiące są takie ważne? Ciekawe, co by powiedział Szalony Kapelusznik na wyrazy na literę L... Mam ochotę na przeczytanie Doliny muminków w lutym, ale obawiam się, że taka książka nie istnieje. A zatem luty… Ogólnie ten miesiąc ma wyglądać tak, że wstaję, robię niesamowite rzeczy i idę spać. To zdanie streściłoby wszystko. Bo luty jest od tego roku jednym z moich najukochańszych miesięcy.

W planach dziś odwiedziny u króla czerwonych mrówek, borsuk zrobi kolację, najemy się borówek...* W tym miesiącu mam w planach wiele. Moje dłonie wciąż czują nożyczki, którymi wycinałam zaproszenia na Noc Harry'ego Pottera. To już pojutrze. Tak, to właśnie pojutrze zmienię się w czarownicę i może nawet będę przepowiadać przyszłość. Jeżeli akurat wtedy będziecie w Warszawie, chętnie powróżę wam z ręki. Wszelkie tajemne wskazówki znajdziecie tutaj.


A potem z wróżki zmienię się w podróżniczkę, wsiądę w pociąg i powędruję pod mój Olsztyn, aż Stawigudy, gdzie będę miała ogromną przyjemność prowadzić warsztaty i wraz z masą młodych duszyczek na nowo odkrywać magię czytania. Mamy też w planach napisać wspólnie książkę albo opowiadanko.

Gdy wrócę, ledwie zdążę złapać haust powietrza, a już będzie czekało na mnie poprowadzenie spotkania z Renatą Kosin z okazji premiery jej najnowszej książki Sekret zegarmistrza. Nie mogę się doczekać, już czuję, że będzie to niesamowite i bardzo magiczne spotkanie. Z pewnością będzie miało dźwięk tykającego zegarka...


Jeżeli chodzi o książki, które są blisko mnie i szepczą mi do ucha swoje historie, to z pewnością jako pierwszą powinnam wymienić tę, którą aktualnie przytulam, czyli książkę o najdłuższym tytule świata O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół Krainy Czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym Catherynne M. Valente. Bardzo, baaardzo na nią czekałam. Z pewnością opowiem Wam o niej więcej w recenzji, a jeszcze szybciej podzielę się jakimś fajnym cytatem. Wypatrujcie też recenzji Córki rzeźbiarza Tove Jansson, którą połknęłam jak pyszniutkie ciasteczko i już w trakcie czytania króciutko dzieliłam się z Wami wrażeniami. Na tablicy jako VIP miesiąca jest książka Renatki Kosin Sekret zegarmistrza, która już na mnie czeka i którą będę czytała prawie nie oddychając – już wiecie dlaczego. A jeszcze bardzo mnie kusi przeczytanie na nowo całego cyklu Harry'ego Pottera i czuję, że tej pokusie w końcu ulegnę.


A na blogu wciąż ciut zmieniam, ciut przeinaczam, czasem robię od nowa, a czasem po staremu. Pewnie zauważyliście już, że pojawiają się tu posty opatrzone plakietką Teraz czytam. Ten cykl pojawił się spontanicznie i wynikł z tego, że już podczas czytania zachwycam się czymś tak bardzo, że nie mogę wytrzymać do końca książki i już teraz zaraz chcę się nią z Wami podzielić.

Kolejną nowością są Słowa udomowione, o których opowiedziałam Wam niedawno we wpisie Początek. I teraz już niedługo będzie ich tu więcej, o wiele więcej… Z pamiętnika warszawianki chyba nie trzeba tłumaczyć, bo sama nazwa mówi za siebie. A z kolei Dokawnik uległ zmianie, a raczej jego systematyczność i teraz będzie się pojawiał niespodziewanie i bez zapowiedzi.

Tak właśnie zapowiada się mój luty, pełen literackich wyzwań, magicznych spotkań i nowych miejsc. Jak kot układa się ten miesiąc w moim życiu, wygodnie się moszcząc i z mruczeniem wtulając w ściany nowego domu. Choć czasem nie jest lekko i bolą stopy bose, nie wiem, co będzie ze mną, bo nie chcę już z powrotem...*

_________________
* Las - Domowe Melodie



8 komentarzy:

  1. Nie wiem, jak to zrobiłaś, ale ten wpis ma w sobie magię. :) Już słucham piosenki, którą w nim pokazałaś - uwielbiam las i naturę, której teraz, w czasie sesji, bardzo mi brakuje. Posłucham piosenki, a już niedługo wreszcie usiądę w siodle na końskim grzbiecie i wybiorę się na wyprawę do lasu. Życzę Ci pięknego lutego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta piosenka... Jest niesamowicie magiczna :) Polecam wszystko wszystko Domowych melodii <3

      Usuń
  2. Luty to taki miesiąc burasek. Prawie nikt o nim nie pamięta, jest króciutki, z nijaką pogodą i taki bezbarwny. Na przeczekanie. Bo każdy czeka na marzec, byleby była już ta wytęskniona wiosna. Dla mnie luty to miesiąc, kiedy otwierają się przejścia, jak w listopadzie. A Ty go lubisz :) Stawigudy, to tam mieści się moje ulubione wydawnictwo książkowe! :) Czekam na kilka słów o książce "Tajemnica zegarmistrza", czy będzie w niej wystarczająco dużo magii, miękkości i łagodności, i omszałych płotów, i drewnianych chat, i zielska rosnącego? Zmiany na blogu podobają mi się, bardzo. Bo lubię zaglądać bardziej do Twojego świata, zza firanki, zza szarego okienka, a im częściej to robię, tym bardziej jestem szczęśliwa, bo tutaj jest magia, której potrzebuję. Pięknego lutego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - taki na przeczekanie. A przecież to cały wielki mały miesiąc. Też wcześniej tylko marudziłam i marzyłam o wiośnie, a w tym roku odczarowałam luty, a co!
      Trzymaj za mnie kciuki w Stawigudzie :)

      Usuń
    2. Trzymam mocno, mocno, aż mi paluszki zsiniały, ale się nie poddaję i zaciskam :)

      Usuń
  3. Domowe Melodie właśnie słucham po raz pierwszy..przepiękna piosenka :-) Podkradam i już uwielbiam ;-)

    OdpowiedzUsuń