wtorek, 9 lutego 2016

O książce: Córka rzeźbiarza –Tove Jansson


Czasami zastanawia mnie, gdzie leży granica między pisarskim talentem a magią. Przy twórczości Tove Jansson granica ta wyraźnie się zaciera. Bo za każdym razem, gdy biorę jej książkę do ręki, mam wrażenie, że Tove rozmawia ze mną, cicho szepcąc szelestem kartek rady do mojego ucha. Zeskubuję wtedy jej słowa palcami i zlizuję atrament.  I wciąż czuję niedosyt.

Często przy recenzji Córki rzeźbiarza cytuje się słowa Boel Westin o tym, że ta książka jest literackim punktem zwrotnym w karierze Tove, pierwszą książką dla dorosłych, pozbawioną ilustracji, zwłaszcza rysunków z którymi autorkę powszechnie kojarzono. A mi się wydaje, że to właśnie książka dla dzieci – dla tych małych, cichych dzieci zaklętych gdzieś głęboko w nas. Jedni pozwalają wychodzić im na zewnątrz, inni wypychają im usta dorosłością i wyłupują oczy brakiem czasu. Bo tak naprawdę my nigdy nie dorastamy, jesteśmy tymi samymi małymi ludzikami, które  dopiero co przyszły na świat. I książka ta jest właśnie dla tych małych ludzików.

Pod spodem roi się od węży, tego się nie da opisać, to trzeba sobie wyobrazić. Każdy musi wyobrazić sobie swojego własnego węża, bo cudzy nigdy nie będzie tak okropny.*

To historia o małej dziewczynce, która mieszka wraz z rodzicami w wielkim domu. Jej tata jest rzeźbiarzem, mama zaś tworzy ilustracje do książek. I świat dziewczynki od rana do wieczora wypełnia się sztuką ulepioną z gliny, farb i zapachu morza. Sam język książki, choć prosty, maluje przed oczami czytelnika przedziwne obrazy.

I tu już nie chodzi o nas samych, ale o naszego małego wewnętrznego ludzika, którym tak naprawdę jesteśmy. Bo już po kilku pierwszych stronach to on chwyci w dłonie Córkę rzeźbiarza i zabawnie sylabizując zacznie czytać dalej.
Im jest się mniejszym, tym Boże Narodzenie jest większe.*
Mówi się też, że Córka rzeźbiarza to autobiografia Tove. Możliwe… Wszak roboczy tytuł brzmiał Ja, córka rzeźbiarza. Bez Muminków i Włóczykija? Nie byłabym taka pewna… Oni wszyscy tam są, czuje się ich obecność, czuje się ich zalążki. Słowa, zdania i akapity tworzą ich kształt. Mieszkają między wierszami, tak samo jak i ich dobre rady. Tove zawsze ma dla mnie ciche słowo otuchy, podnosi na duchu i wypełnia moje uczucia słowami, których mi czasem brakuje. 


__________________________
* Córka rzeźbiarza Tove Jansson

4 komentarze:

  1. Twoja recenzja jest naprawdę piekna♡ Zakochałam się w niej i od razu czuć cząstkę tej magii o której piszesz. Uwielbiam takie powieści, piękne i inspirujące juz czytając recenzję można takie powieści rozpoznać ;-) przeczytam z ogromną przyjemnością szczególnie że dziecko we mnie wciąż nie daje o sobie zapomnieć:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patko, dziękuję :* to magiczna książka... i bardzo, ale to bardzo inspirująca. Magia aż się z niej wylewa... I ciepło muminków także <3

      Usuń
  2. Warto sięgnąć po tę książkę, jeśli Czarodziejski Świat Muminków oczarował nas w dzieciństwie i pozostawił swe piętno aż do wieku dojrzałego. Warto...

    OdpowiedzUsuń