niedziela, 21 lutego 2016

Felieton: Rok przestępny znów zabija


Rok przestępny przerażał mnie od dziecka. Do dziś pamiętam jak babcia z obawą zerkała na kalendarz w kuchni, jak wzdychano, gdy w telewizji informowano o kolejnej śmierci kogoś słynnego. Rok przestępny znów zabija – powtarzano wtedy cicho.

W moim dzieciństwie, spędzonym w Rosji, rok przestępny wydawał mi się uosobieniem kostuchy. Już jako pięcioletnia dziewczynka wyobrażałam go sobie jako wysokiego, czarnowłosego mężczyznę w długim brązowym płaszczu, z wiszącym na szyi wisiorem w kształcie daty "29 lutego". Oczywiście miał przy sobie kostuchę. Nie bałam się go, ale martwiło mnie, że tak mocno boją się go moi bliscy.

David Bowie, Alan Rickman, Harper Lee, a tuż po niej Umberto Eco – wszystkie te śmierci wstrząsnęły mną na tyle, że sięgnęłam do tematu roku przestępnego. W Polsce zabobon z nim związany nie jest tak popularny, natomiast w Rosji wszyscy zawsze ze zgrozą oczekują roku, który liczy sobie 366 dni.

Czego uczą nas przesądy związane z tym rokiem? Masy rzeczy! I zabraniają prawie wszystkiego! Nie wolno się przeprowadzać, ani zmieniać pracę. Nie wolno też w tym roku brać ani ślub, ani rozwód. Nie należy zbierać grzybów, gdyż można podnieść z ziemi coś bardzo złego i zanieść do swojego domu. Dzieci, które urodziły się w roku przestępnych, starano się jak najszybciej ochrzcić. To zaledwie kilka z całej góry przestępnorocznych przesądów.

Prawda, czy nie, ale podobno według statystyk właśnie w roku przestępnym umiera największa liczba osób. Naukowcy próbowali to jakoś wyjaśnić, ale z tego, co mi wiadomo, nie udało im się.

Nie wiadomo, czemu ten jeden dodatkowy dzień ma tak wielką moc. W Rosji mówi się, że 29 luty zapomniany przez trzy lata, zabiera, co jego, gdy już nadejdzie jego kolej w kalendarzu. Można w to wierzyć, można nie, ale fakt jest faktem, mamy dopiero luty, a już straciliśmy masę wartościowych osób. Moje małe serce cicho opłakuje Umberto Eco i Harper Lee. Jest coś niesamowitego w tym, że oboje zmarli w ten sam dzień. 

I zanim zaczniemy kręcić nosem na głupi zabobon, zastanówmy się przez chwilę. Bo nie przez przypadek przesądy, jak i bajki, nazywa się mądrością narodu. Kryje się w nich duża część prawdy, ujęta w zabawne słowa, niezrozumiana dla nas. Przesąd przesądowi nierówny, jednak szczerze wierzę, że część z nich nosi w sobie wiedzę, o której świat już dawno zapomniał. Czy rok przestępny należy do tej części... a kto to wie.

14 komentarzy:

  1. Nie wierzę, że rok przestępny zabija jakoś bardziej niż pozostałe ;), ale zaintrygowął mnie twój artykół. Interesuję się folklorem i wierzeniami, ale nigdy dotąd nie spotkałam się z tym przesądem. Może, tak jak piszesz, jest to kwestia kulturowa i w jednych rejonach świata jest on bardziej rozpowszechniony a w innych mniej. W każdym razie ciekawy tekst, który ponownie obudził we mnie silne zainteresowanie etnografią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rosji to jest dość znany przesąd, ale w Polsce jakoś się z tym nie spotkałam. Rzecz jasna... ile jest prawdy w przesądach? Podobno tylko kropelka. Ale jest ;)

      Usuń
  2. Ja wierzę w takie historie, w te wszystkie bajki i przesądy. I niepotrzebnie przeczytałam Twoją opowieść (a ja chłonę taki opowieści), bo wymyśliłam sobie, że ten rok będzie wyjątkowy i dobry. Bo poprzednie dwa lata zabrały mi kochane dwie osoby rok po roku, bo tyle rzeczy nie wychodziło, etc. A teraz mamy rok przestępny, coś innego, coś niezwykłego, coś dobrego. Wierzę mocno, że będzie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, by to był Twój bardzo bardzo dobry krok.

      Usuń
  3. Ms.Fairylight22 lutego, 2016

    Staram się nie przywiązywać wagi do takich przesądów, choć nie ze względu na moją ignorancję czy twarde stąpanie po ziemi, o nie. Po prostu za bardzo musiałabym się nimi przejmować. :) Mimo to uwielbiam takie ludowe mądrości i z doświadczenia wiem, że zawsze kryje się w nich ziarno prawdy, choć czasami niepotrzebnie wyolbrzymione.
    W mojej rodzinie w opowieściach, snutych przez mamę i babcię również od najdawniejszych lat pojawia się mit o niemalże przeklętej mocy kalendarza. U nas tym "najczarniejszym" nie jest rok przestępny, a miesiąc styczeń, gdyż właśnie wtedy członkom rodziny miało przytrafiać się najwięcej nieszczęść. Najstarsi krewni do dziś zwykli powtarzać: jak minie styczeń, to pogadamy. Rodzinna klątwa? Raczej zbieg okoliczności, chociaż wysłuchiwanie takich opowieści podczas długich zimowych wieczorów zdecydowanie działa na wyobraźnię ;) I zachęca zgłębienia rodzinnej historii. Wszak w zakamarkach świadomości od dawna kiełkuje pytanie: czy babcia miała rację czy znów chciała mnie nastraszyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy zbiegi okoliczności istnieją? Nie wierzę w nie... A styczeń... dla mnie też nieraz bywał bardzo zimnym miesiącem.

      Usuń
  4. Mam szczerą nadzieję, że nie, bo w lecie czeka mnie zmiana pracy i przeprowadzka w związku z tym. Nieważne, że już mam milion problemów z tym związanych, choć jeszcze pół roku przede mną. Naprawdę chciałabym, żeby ten przesąd nie miał pokrycia w rzeczywistości...

    Zdrowo mnie nastraszyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam! Nie taki był zamiar! Będzie dobrze!

      Usuń
  5. Ja też nie wiedziałam, jak mam zareagować na śmierć Harper Lee... Tak bardzo było mi przykro, że nie mogłam z tym tak po prostu przejść do porządku dziennego. Eco i Bowie też mnie bardzo zasmucili, ale Harper Lee była dla mnie jak przyjaciółka, której nigdy nie poznałam osobiście.

    A co do roku przestępnego... U mnie w tym roku i przeprowadzki i zmiany pracy i śluby i narodziny dzieci, więc mam nadzieję, że takie nagromadzenie "złamanych zakazów" podziała jak dwa minusy i da jeden plus, czyli pomyślność. Na to w każdym razie liczę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też łamię zakazy, też się przeprowadziłam... Ale wierze szczerze, że rok przestępny mi nie naknoci.

      Usuń
  6. No to w takim razie dobrze, że zerwałam zaręczyny i odwołałam ślub, który miał odbyć się 3.09.2016 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... Na pewno dobrze, jeżeli się uśmiechasz.
      Ściskam mocno!

      Usuń
  7. No to w takim razie dobrze, że zerwałam zaręczyny i odwołałam ślub, który miał odbyć się 3.09.2016 ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja od 2012 który również był przestępny wierzę w ten zabobon, ponieważ dowiedziałam się o chorobie ojca ( białaczka ) a 3 dni później zmarła mi babcie .... To był najgorszy rok

    OdpowiedzUsuń