poniedziałek, 11 stycznia 2016

Z pamiętnika warszawianki #2


Jestem warszawianką od 72 dni, 19 godzin i 22 minut. Jestem nią chaotycznie, raz rzucając serce do Olsztyna, raz do Krakowa, raz do Rzeszowa, często do Petersburga, a także do Islandii. Nie zawsze fizycznie. Zwykle zawijam je w myśli, obwiązuję słowami i rzucam. Wraca czasem radosne, czasem rozpłakane, czasem się skarży, częściej się śmieje. Czasem je wystawiają za drzwi, ale najczęściej jest rozpakowywane z radością.

Czterdzieści dwa dni temu wspominałam Wam i autobusach i tramwajach. Dziś opowiem o nowym środku transportu. Otóż... rozgryzłam metro. O tak, to jest sprawa do omówienia na dziś. Bo w Warszawie jest metro. Serio. Dwie linie, a to już coś. Dość płytkie, w porównaniu do tego, które znam. W petersburskim metrze na schodach ruchomych nie widać końca, tak jest głębokie. W Warszawie mam wrażenie, że jadąc metrem, mogłabym wystawić łebek jak surykatka.  

To nie krytyka. Lubię to metro, te dwie linie wypełnione ciszą. Lubię, jak wchodząc do środka, zostawiam za sobą huk . W metrze Warszawa milknie i pozwala moim myślom i słowom na wyjście na powierzchnię. Dlatego od jakiegoś czasu uwielbiam pisać w metrze. Pod ziemią atramentowe słowa łatwiej przyczepiają się do kartki. Wiem, że miasto podczytuje mi przez ramię. I nie mam nic przeciwko temu.



...serca leżą na chodniku.

…gołębie jedzą z ręki.

…zima jest cieplejsza.

…Olsztyn jest za daleko.

…Kraków jest nieprzyzwoicie blisko.

…budynki chowają się w sąsiednich oknach.

…psy są w kratkę.

…piję się więcej gorącej czekolady.

...w Czułym Barbarzyńcy zawsze brak wolnych miejsc.

…zakochałam się w cydrze bez alkoholu.

...mam dość milczenia.


16 komentarzy:

  1. A ja nie lubię metra, z publicznych środków transportu zawsze wybieram poczciwy tramwaj, a jeśli go nie ma - spaceruję (za samochodami też nie przepadam). ;)
    Tak pięknie piszesz o miastach! Pozostaje mi mieć nadzieję, że kiedyś zamieszkasz (niekoniecznie na stałe) w moim Gdańsku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy zamieszkam, ale chciałabym w Gdańsku spędzić kilka dni, poznać lepiej jego zapach i dotyk. I napisać o nim, jeżeli on sam mi oczywiście pozwoli :)

      Usuń
    2. Jak już wpadniesz, pokażę ci plac zabaw, który kiedyś wydawał mi się całym światem. ;)

      Usuń
  2. Piękna jest Twoja Warszawa. I świetnie, że wciąż ją odkrywasz, poznajesz, testujesz i smakujesz. A ponieważ zawsze tęsknimy do miejsc, gdzie nas nie ma to ja, Krakowianka, tęsknię do Warszawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... tęsknimy za miejscami, w których już nas nie ma. Ja staram się fragmenciki tych miejsc chować głęboko w sercu.

      Usuń
  3. Warszawa mimo wszystko jest sentymentalna i potrafi być piękna. Całe życie mieszkam pod Warszawą, pracuje w samym centrum i choć uwielbiam jeździć do Krakowa, przechadzać się tamtymi uliczkami to jednak lubię Warszawę. I chyba już nie wyobrażam sobie jej bez metra, choć w porównaniu z innymi rzeczywiście bardzo jest małe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawa ma całą masę uroku w sobie, tylko trzeba umieć go wypatrzyć między wieżowcami. Same Złote Tarasy mają tego uroku całą masę... I ma też wiele dumy...

      Usuń
  4. Chyba nigdy nie przekonam się do Warszawy... to zupełnie nie moje klimaty. Jeśli chodzi o duże miasta, wolę Kraków (jest piękny, klimatyczny i bardzo go lubię, ale za nic nie chciałabym tam zamieszkać na stałe) i Budapeszt (tam mogę się przeprowadzić w każdej chwili;)
    Ale cieszę się, że tak dobrze się odnajdujesz w nowym miejscu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków jest miastem, które pokochałam od pierwszego wejścia na peron... Do Warszawy odkąd pamiętam zawsze było mi tęskno, choć nigdy tu przed tym nie mieszkałam :) To chyba był znak ;)

      Usuń
  5. Petersburg-moje wielkie marzenie;)Metrem jeździłam tylko tym paryskim, więc nie mam porównania.Uwielbiam tramwaje,szczególnie stare kołyszące się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Południco, kto wie... może kiedyś razem pojedziemy do Petersburga. I to nie tylko turystycznie ;)

      Usuń
  6. Ooo ! do Rzeszowa też ?! aż zarumieniłam się ;) Ale tu nawet nie ma tramwajów ! Ale za to jest to miasto rowerów - prawie wszędzie dojedziesz po ścieżce rowerowej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dwa razy w życiu byłam w Warszawie. Tylko jeden raz, ostatni, pamiętam. Zachłysnęłam się tym olbrzymem tak, że wrócę tam chętnie nie raz i nie dwa. Niemniej mam przygodę z metrem za sobą, przez którą teraz będę ostrożniejsza :D Mianowicie, w metrze drzwi...przytrzasnęły mi rękę, którą mam niesamowicie chudziutką. Skończyło się na otarciu i wielkim siniaku, na szczęście wyskoczyłam z metra w porę, nim ruszyło z połową mnie na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dwa razy w życiu byłam w Warszawie. Tylko jeden raz, ostatni, pamiętam. Zachłysnęłam się tym olbrzymem tak, że wrócę tam chętnie nie raz i nie dwa. Niemniej mam przygodę z metrem za sobą, przez którą teraz będę ostrożniejsza :D Mianowicie, w metrze drzwi...przytrzasnęły mi rękę, którą mam niesamowicie chudziutką. Skończyło się na otarciu i wielkim siniaku, na szczęście wyskoczyłam z metra w porę, nim ruszyło z połową mnie na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń