środa, 20 stycznia 2016

TOP 5 książek, które zniszczą ci życie

To takie pięć książek, które zapamiętałam na zawsze. Które mocnymi pazurami rozorały mi nie tylko duszę, ale i oczy, brzuch, wnętrzności i myśli. Rany po nich leczyłam bardzo długo, po niektórych wciąż leczę. Na pewno zostawiły mi blizny. Żadnej z tych książek nie przeczytam po raz drugi. Przeczytania żadnej absolutnie nie żałuję. I każdą polecę z ręką na sercu.


Władca much | William Golding

Za każdym razem, gdy wspominam tę książkę, mam ciarki. Pamiętam tę gulę cementu, która utkwiła mi w gardle, gdy czytałam Władcę much. Powiększała się z każdą stroną. Oddychanie też bolało. Wszystko mnie bolało, od koniuszków palców dotykających litery, aż po schowaną głęboko w ciele duszę.

Baśniarz | Antonia Michaelis

To było jak prysznic. Mocny, gwałtowny prysznic wrzącej wody. Nie zdążyłam nawet krzyknąć, kiedy ta książka dwoma paluszkami złamała kark moich uczuć. Nie, nie płakałam. Patrzyłam na tekst i czułam, że moje emocje zostały przeorane przez mocny pług Antonii Michaelis. recenzja |
  

Trzynaście powodów | Jay Asher

Chwyciła mnie w swoje kleszcze samym opisem. Zabrałam ją do domu, usiadłam i tak zostałam. Godzina za godziną, a ja siedziała bez ruchu i czytałam ją. Do dziś pamiętam cichy skrzyp godzin przebiegających przez pokój. 18:00, 20:00, 21:30… 01:00, 02:00, 03:00… Czytałam. Tej nocy sen nie przyszedł, choć do pracy miałam na dziewiątą rano. Wiedziałam, że nie przetrwam następnego dnia będąc w tej historii, że muszę ją skończyć, przeżyć, zostawić za sobą. To jedna z nocy, których nigdy nie zapomnę. | recenzja |

Kwiaty na poddaszu | Virginia Cleo Andrews

Czasami wydaje mi się, że one wciąż tam są – dzieci zamknięte na klucz na poddaszu. Choć Andrews napisała kolejne tomy i pociągnęła historię dalej, ja utkwiłam przy dziurce od klucza. Patrząc przez nią, mocno zaciskam palce na kartkach powieści. Czytając złamałam tej książce grzbiet z przejęcia. Ciąg dalszy mnie nie zachwycił, ale Kwiaty na poddaszu pozostawiły niezmywalny ślad w pamięci.

Rok 1984 | George Orwell

Wciąż czuję szczury wygryzające mi oczy. I zapach szarości. Nie umiem go zmyć z rąk. Na zębach chrzęszczą pewne siebie słowa. Łatwo je było pogryźć, trudniej przełknąć. Wydaje mi się, że nigdy nie będę w stanie ich strawić. | felieton |




54 komentarze:

  1. Taaaa, Baśniarz... Kurrrrwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... Baśniarz... Nie ma lepszego określenia...

      Usuń
    2. Trzynaście powodów tak samo...

      Usuń
  2. Jak skończyłam Orwella słyszałam ciszę ... i przez chwile nic więcej ...

    Czytałam jeszcze "Gniazdo światów" - książkę, która zmienia sposób w jaki patrzysz na czytanie książek...w tej książce ja podejmowałam decyzję o śmierci, ja zabiłam z premedytacją, żeby sprawdzić co się stanie ... kocham i nienawidzę tą książkę, bo teraz WIEM !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję olbrzymią chęć przeczytania tej książki...

      Usuń
    2. Niemożliwe, że do tej pory o niej Ci nie powiedziałam !

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że chyba nie... Chyba że mi umknęło!

      Usuń
  3. "Rok 1984" czytałem mając lat naście, wpędził mnie na parę lat w szczurofobię... Od siebie mogę dorzucić "Nienawiść" Stanisława Srokowskiego - opowiadania o rzezi wołyńskiej. Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, szczurofobia jest nieodłącznym skutkiem lektury tej książki...
      Za polecenie dziękuję, sięgnę, jak będę w odpowiednim silnym stanie psychicznym :)

      Usuń
  4. Z tej listy nie czytałam tylko Władcy much. Pozostałe darzę szczerą miłością... nawet wybaczyłam im zniszczenie mi życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło, że kilka tych książek brałaś z mojej osobistej biblioteczki :D

      Usuń
    2. Całe trzy :D i jedną tak pokochałam, że dorobiłam się własnej... chociaż Baśniarza chyba też powinnam sobie kupić...
      Bo jestem w takim momencie, że albo trzeci raz Trzynaście powodów, albo drugi raz Baśniarz...

      Usuń
    3. I jeszcze chyba bym mogła dorzucić do tego Futu.re Glukhovsky'ego... też niszczy... od pół roku siedzi mi cały czas z tyłu głowy... (i bije się z Baśniarzem o tytuł najlepszej książki 2015)

      Usuń
    4. No raczej, że Baśniarza nabyć powinnaś! Yhm! Koniecznieeee!

      Usuń
    5. Futu.re jest aż takie? Nie spodziewałabym się... A przypomina Metro?

      Usuń
    6. Ostatnio dobrze ponad godzinę dyskutowałam z kolegą o Futu.re i Metrze, i zgodnie ustaliliśmy, że jeśli chodzi o poziom genialności, to obydwie książki stoją na równi. Ale do Futu.re trzeba dorosnąć.

      Usuń
    7. Oż Ty... to ja to musze w oryginale dorwać...
      A Ty w jakim języku czytałaś? :P

      Usuń
    8. Zdecydowanie musisz :D
      Ja po polsku... nie mój poziom żeby czytać w oryginale (a zapewne jest cudowne).

      I masz na zachętę:
      "Winda, powtarzam sobie, to świetna rzecz. Jest mnóstwo powodów, by się nimi zachwycać.
      Podróżując w poziomie, zawsze wiesz, dokąd trafisz.
      Przemieszczając się w pionie, możesz znaleźć się gdziekolwiek.
      Kierunki są niby tylko dwa, dół i góra, ale nigdy nie wiadomo, co zobaczysz, kiedy drzwi windy się otworzą."

      Usuń
    9. I jeszcze przecudowne ilustracje
      http://hundredsofsparrows.com/ttw/index.php/illustr/future/

      Usuń
  5. Miałam napisać wypracowanie o tym, jak miłość zmienia człowieka - podałam same kontrprzykłady z Wokulskim, Anną Kareniną i Werterem na czele. Chyba każdy czytający prędzej czy później traci złudzenia po iluś tam lekturach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak z Anną Kareniną ale jeśli chodzi o Wokulskiego czy Wertera to oni tylko i wyłącznie przez swoje złudzenia (lub wyobrażenia) cierpieli. Gdyby nie patrzyli przez zamglone okulary było by zupełnie inaczej ...

      Usuń
    2. U Anny było inaczej... Tam na pewno nie były to złudzenia. Trudna to książka...

      Usuń
  6. Władca much i Orwell są też u mnie na liście. Dodałabym jeszcze Idiotę Dostojewskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały Dostojewski jest bardzo szary i depresyjny. Ale mnie on bardziej napełnia ołowiem, niż rozszarpuje.

      Usuń
  7. Rok 1984 - szarość i beznadzieja,ciągłe mrowienie na karku, bo przecież cały czas ktoś patrzy.
    Goldinga czytałam tylko Widzialną ciemność, mroczna i jakby lepka mocno zapada w pamięć.
    Miasto ślepców J.Sarmago roztrzaskało mnie na drobne kawałeczki dawno temu, patrząc dziś na tą książkę stojącą na półce mam lekkie mdłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasto ślepców jest na mojej liście ale boję się...

      Usuń
  8. No proszę..dosłownie kilka dni temu po raz pierwszy usłyszałam o "Kwiatach na poddaszu" a dziś znajduję je u Ciebie :-) Czyli mam teraz co najmniej dwa powody, by je przeczytać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo zdecydowanie! Ja schodziłam z emocji przy tej książce :D

      Usuń
  9. "Władca much", coś niesamowitego, potwornego. Dołączam się do polecanek, dokładając "Orkan na Jamajce", podejmujący podobną tematykę.
    Poturbowała mnie emocjonalnie jeszcze inna książka - "Bractwo Bang Bang",gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, jak mi nagle do listy przybyło książek, które mnie rozłożą na łopatki. Chyba się nie pozbieram... :P

      Usuń
  10. widziałam twoją recenzję Baśniarza juz lata świetlne temu, głównie dzięki niej poznałam tę historię... jest piękna, tak bardzo że nie sposób to opisać za mocą zwykłych słow. po prostu czytanie w tym wypadku boli jak cholera. A rok 1984 przeczytam niedługo, bo leży na półce od bardzo dawna ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo mocno chcę Cię przytulić za Twoje słowa :) Cieszę się, że mogłam podzielić się z kimś Baśniarzem :*

      Usuń
  11. Władca much i Orwell są też u mnie na liście.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam również do mnie do nowego konkursu i nowych recenzji:
    http://strefatrelaksu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam "Kwiaty na poddaszu" zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Fascynowały i odpychały, a jednocześnie nie mogłam nimi nasycić. "Władca much" nie zrobił na mnie wrażenia, nie wiem dlaczego. Może czytałam go w nieodpowiednim momencie, może nie jestem wrażliwą duszą, albo za mało we mnie empatii i dobrego serducha i wielkiej wyobraźni. Myślę, że spróbuję jeszcze raz przeczytać. Pozostałe historie przede mną :) A ze swojej strony mogę Ci polecić "Wehikuł czasu" Wellsa, cudowna stara książka, o Apokalipsie i upadku człowieczeństwa - taka urzekająca na brudno. Warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie, a pewno sięgnę :) A "Władca much" może i dobrze, że Cie oszczędził, masz szczęście :)

      Usuń
    2. Ciekawi mnie czy spodoba Ci się "Wehikuł czasu" ;) Z "Władcą much" spróbuję jeszcze raz, bo chciałabym go sobie odświeżyć. Zresztą teraz chciałabym poczytać więcej fantastyki i więcej lektur staruszków, bo mam poczucie, że za dużo czytam przeciętnych i wtórnych książek. Takie wyzwanie na ten rok :) :) :)

      Usuń
    3. Zobaczymy :) Aczkolwiek teraz mam czas na czytanie książek łagodnych, ciepłych i puchatych. Potrzebuję ciepła, to nie jest moment na mocne, rozszarpujące mnie lektury. Ale jak już wrócę do formy, na pewno po "Wehikuł..." sięgnę :)

      Usuń
    4. Łagodne, ciepłe, puchate.... pięknie napisałaś! Podzielisz się tytułami, proszę :)

      Usuń
    5. Oczywiście :) "Muminki", "Szum" Tulli, "Córka rzeźbiarza", "Kubuś Puchatek" :)

      Usuń
    6. Na pewno są puchate :)

      Usuń
    7. Są i bardzo pomagają w smutkach i tęsknotach :)

      Usuń
    8. Och, to trzeba je mieć bliziutko, by odgonić smutki i tęsknoty kiedy robi się ich zbyt dużo :)

      Usuń
  13. Dwie z tych książek czytałam - "Baśniarza" (już dość dawno, ale to wciąż jedna z moich ulubionych książek, nawet jeśli potrafi złamać serce, jednocześnie pozwalając łudzić się praktycznie do samego końca) i "Kwiaty na poddaszu" (zdecydowanie jest wstrząsająca, jednak z tej serii chyba bardziej cenię sobie "Kto wiatr sieje"). Po "Rok 1984" planuję w najbliższym czasie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś inną książkę autora "Baśniarza"? Tez jest mocna...
      O tu parę słów o niej napisałam - http://czytac-nie-czytac.blogspot.com/2014/04/w-glebi-lasu-stoi-dom-dopoki-spiewa.html

      Usuń
    2. Czytałam i również wywarła na mnie spore wrażenie, wywołała wiele sprzecznych uczuć. Jedno jest pewne, nie żałuję przeczytania żadnej z tych książek. ;)

      Usuń
    3. Ja mam dziką nadzieję, ze wydadzą coś jeszcze...

      Usuń
    4. Ja też, a tymczasem chciałabym dorwać "Tygrysi księżyc".

      Usuń
    5. Oj ja też na niego łapeczki zacieram...

      Usuń