sobota, 30 stycznia 2016

Dokawnik: Mieszkanie do wynajęcia


Są miejsca, które  mówią do nas od razu. Wyczuwają cichą tęsknotę za domem schowaną gdzieś tam głęboko w środku człowieka i zaczynają łasić się jak mały puchaty kotek. Są miejsca, które jeszcze potrafią zaryzykować i zaufać od progu.

To takie domy, które są wyziębione brakiem miłości, jednak w tym chłodzie nie trwały na tyle długo, by wypełnić ściany złością. To miejsca czekające, jak porzucone szczeniaki w kartonach. Niekiedy wystarczy ciche słowo zachwytu, dotknięcie ściany opuszkami palców. I jeżeli ktoś czuje wchodząc, jeżeli ktoś nie szuka oczami dobrze zagospodarowanej powierzchni, pralki czy wygodnej łazienki, jeżeli ten ktoś już od progu szuka oczami serca mieszkania, to ono rzuca się na niego jak wytęskniony pies i wtula tak mocno, jakby chciało na zawsze już zamknąć tego kogoś w sobie i nie wypuszczać.

Są wnętrza niezamieszkałe przez szelest kartek, zapach kawy i przypraw, dźwięk bosych stóp uderzających o drewnianą podłogę, miękkość włosów otulających oparcie kanapy, spojrzeń w lustro widzących nie tylko własne odbicie. Te wnętrza tęsknią za tym, pragną by ktoś w nich naprawdę zamieszkał, a nie pomieszkiwał, by ktoś nazwał ich domem. Są ludzie, którzy pragną stworzyć dom od podstaw.

I tak, da się zakochać w ścianach od pierwszego wejrzenia, da się w sekundę uzależnić od widoku z okna, da się po prostu poczuć jak u siebie. I można w myślach wypełnić puste wnętrze zapachem kawy i książek, zapisanymi i jeszcze pustymi kartkami, myślami, marzeniami i półsłówkami. Można zobaczył sto tysięcy chwil, które wydarzą się w tym właśnie miejscu, zanim zapadnie jakakolwiek decyzja. Po prostu można będąc na innym końcu wszechświata – wrócić do domu. Bo dom to ludzie, uczucia, słowa, uśmiechy i pulsujące ciepłem ściany.


Do przeprowadzki zostały dwa dni.

PS Kochani, to ostatni dokawnik, który publikuję cyklicznie co drugą sobotę. Ale nie ostatni dokawnik w ogóle. Po prostu teraz... nie znacie dnia ani godziny, kiedy dokawnik się pojawi. Ta zmiana wynika z tego, że powoli rozcinam wszelkie ramy jakie nagłada na mnie świat i ja sama. Ot, tak.

4 komentarze:

  1. Nareszcie koniec z ograniczeniami. Każdego z nas ogranicza ciało, jego słabości. Umysł i jego wspaniałe pomysły dowodzą o wielkich możliwościach. Jeśli uda nam się połączyć ciało, umysł i duszę, będziemy mogli pokonać nasze słabości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmruczę już do tego stanu, jestem zachwycona,że takie miejsce znalazłaś dla siebie.

    Cieszę się bo wiem, jak ważne jest mieć gdzie wracać, przekraczać próg swojego domu i czuć ulgę, czuć że tu właśnie jesteśmy bezpieczni i schowani.

    I chcieć zapraszać tu innych i częstować ich tym co masz najlepsze :) Robić dla niego kawę, częstować czymś co ugotowałam/upiekłam. Mieć dodatkowe łóżko dla tego kogoś, jeśli tylko naszła by kogoś ochota zostać u mnie do późna.

    Bo nie wiem jak Ty ale ja swoje miejsce na świecie chce mieć otwarte dla innych :D mają się u mnie czuć przytulnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się mruczy do wysyłania Ci zdjęć, do momentu, aż zobaczysz mój nowy widok z okna. I dobrze mi się tu zasypia i budzi, powoli układają się myśli, słowa znajdują swoje kąciki i zakamarki. Lubię tu mieszkać...

      Usuń