środa, 30 września 2015

Zapach miasta: Mediolan


Mediolan ma ciasno zawiązany wokół szyi krawat. Klasyczny i elegacki – wyznacza ścieżkę od przełyku aż do żołądka. Swobodnie wisi między klapami wymyślnej marynarki. Bo garnitur Mediolan ma skrojony według ostatnich trendów mody – odważnie, ekstrawagancko i wygodnie.

To miasto nie wstydzi się swoich cen i walorów, nie ogranicza i nie ma poczucia wstydu. Siedzi na wielkim fotelu Włoch, ma zarzuconą nogę na nogę, a ramiona niedbale oparte o poręcze. Patrzy na ciebie władczo i czeka, aż podejdziesz. I wie, że w końcu to zrobisz. A wtedy Mediolan przeleci cię w każdy możliwy sposób i… będzie ci się to podobało.

sobota, 26 września 2015

Dokawnik: Tajny przepis na niemoc pisarską



Czasami bywa tak, że słowa po prostu uciekają. Tak, jakby się wbiegało w chmarę gołębi, a te czmychały na wszystkie strony. Oczywiście, będziesz próbować łapać je za ogony i skrzydła, ale w dłoniach pozostaną tylko pojedyncze sylaby…

Miewasz tak? Myślę, że każdy tak ma – nieważne, czy pisze bloga, powieść czy zwykłe wypracowanie na polski. Dziś zdradzę Ci sekret, jak poradzić sobie z tą sytuacją i zwabić gołębie do klatki.

środa, 23 września 2015

Książki o magii ludowej i wierzeniach pogańskich


Kręci mnie ludowość, najbardziej ta okraszona magią. A jeżeli pojawia się jeszcze wzmianka o słowiańskim pogaństwie, to już po mnie… Zioła, szeptuchy, Baba Jaga, las… to jest to, czego szukam w książkach. Taką literaturę lubię najbardziej! 

A ostatnio odkrywam, że nie tylko ja poszukuję takich motywów w literaturze. Postanowiłam zatem stworzyć dla was zestawienie pięciu książek, w których z pewnością znajdziecie magię wsi, czary ludowe i nawiązanie do starych wierzeń. Nutka bajkowości także się znajdzie. Oto one:


Stara Słaboniowa i Spiekładuchy 
Joanna Łańcucka | Oficynka

To mój osobisty numer jeden wśród tego typu książek. Zafascynował mnie język, a potem i fabuła. Magiczna, pachnąca starą skórą i ziołami, szurająca ciężkimi krokami zapomnianych mar…

Fabuła: Teofila Słaboń nie wie ile ma lat, nie liczy ich już, a może nigdy ich nie liczyła. Zwana we wsi Starą Słaboniowi łapie krzywe spojrzenia mieszkańców i nachmurzone brwi księdza, jednak gdy dzieje się coś, czego umysł ludzki nie jest w stanie pojąć, nogi, które go noszą, kierują się w stronę domostwa Słabioniowej. A ona pomaga zawsze. Zdawałoby się, jej kręgosłup nie rozegnie się od reumatyzmu, ale to tylko pozory, Słaboniowa wie doskonale jak rozmawiać z diabłem, umie złapać z morę lub przekupić kikimorę >>>przeczytaj całą recenzję>>>

wtorek, 15 września 2015

Kiedy wydam książkę, możesz jej nie lubić


To takie oficjalne ogłoszenie, bo kiedyś w końcu książkę wydam. I wtedy, mój drogi przyszły Czytelniku, możesz śmiało powiedzieć, że Ci się nie spodobała. Co więcej, możesz o tym napisać – do mnie, na facebooku, na moim albo swoim blogu. Możesz ją skrytykować, wytknąć błędy, napisać, co najbardziej Ci się nie podobało. Ba! Możesz napisać, że przez nią nawet nie przebrnąłeś!

Dlaczego to piszę? Z przerażenia… Z przerażenia modą na chwalenie książek. Coraz częściej widzę sytuacje, jak autor obraża się dziko, bo ktoś napisał, że jego książka mu się nie spodobała. Jest wielki foch, jest tupanie nóżkami, jest rozpacz. A jego osobiste kółeczko adoracji zaczyna owego biednego i pokrzywdzonego autora pocieszać.

sobota, 12 września 2015

Dokawnik: Bar


Zdarza się Wam pić alkohol przed dwunastą? Bo dziś, do porannej kawy chcę dodać wam dwie-trzy kropelki czegoś mocniejszego. Zapraszam was do Baru...

xxx

Bar o drugiej nad ranem patrzy w dal niewidzącymi oczami otwartych drzwi. Nikomu już nie przeszkadza lodowata noc wkradająca się do środka, ani jej zapach samochodowych spalin mieszający się z kaszlącym dymem dawno wypalonych papierosów. Niczym miażdżone łupiny orzechów pod butami trzeszczą resztki niespełnionej nadziei na utopienie problemów w alkoholu.
Podeszła do niego i bez obrzydzenia oparła łokieć o ladę baru ubraną w potarganą warstwę piwa, whisky i tytoniowego popiołu.

- Cześć przystojniaku, często tu zaglądasz? – rzuciła stary oklepany tekst barowego podrywu.
Już od lat nie działał w sposób, w jaki powinien, a i ona również od lat nie wyglądała na kobietę, która ponętnymi, młodymi ustami może go wypowiedzieć. Z kącików jej warg zwisało zmęczenie. Jej słowa wymknęły się spomiędzy nich i wolno rozpuściły w kałuży rozlanego alkoholu.

czwartek, 10 września 2015

Zapach miasta: Wenecja


Wenecja jest zmęczona. Nie ma zmarszczek, bo zostały one mocno wydeptane przez tysiące nóg, które każdego dnia przebiegają przez jej uliczki. Nie ma pragnień, bo jej usta zalała woda. Nie ma oczu, bo oślepła od milionów fleszy.

To miasto, jest jak wymęczona, pozbawiona kontaktu ze światem, wiekowa staruszka, która nie ma sił zaprotestować, gdy kolejne chmary ludzi grzebią w jej kufrach, dotykają jej ubrań, włażą jej pod spódnicę, ciągną za włosy. Jedyne, czego pragnie, to choć kilka dni spokoju, ciszy, ukojenia.

Nie pragnie tych dni po to, by odpocząć. Nie chce już odpoczywać. Potrzebuje ich po to, by umrzeć. Bo w tym olbrzymim potoku turystów nie daje rady tego zrobić, każdego dnia na nowo krztusi się tłumem, a jej popękane kościste palce nie zdążają chwycić Śmierć za rąbek czarnego płaszcza.

wtorek, 8 września 2015

Recenzja KSIĄŻKI: Poradnik pozytywnego myślenia


Ustalmy na samym początku – w tych niecałych trzech tysiącach znaków nie będziemy mówić o filmie Poradnik pozytywnego myślenia, a będziemy rozmawiać tylko i wyłącznie o książce autorstwa Matthew Quicka o identycznym tytule. Oczywiście, gdybym obejrzała film przed  książką, zapewne porozmawialibyśmy i o nim, jednak obejrzałam go po przeczytaniu książki i… (czy słychać moje dzikie rozżalenie?) nie wspomnimy o nim tu ani słowem.

A zatem książka. Poradnik pozytywnego myślenia.

Zdradzę Wam tajemnicę. Kolejną. Tylko obiecajcie, że nikomu nie powiecie, dobra? Otóż… to może być lekki szok, jeśli śledzicie mojego fanpaga na facebooku albo znacie mnie osobiście… Prawda jest taka, że daleko mi do pozytywnego myślenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam naturę jak kulka skondensowanej energii, a mimo to… rzadko kiedy udaje mi się uwierzyć w pozytywne zakończenie. Dlatego tak kocham bajki, przy nich mam pewność, że wszystko skończy się dobrze. I nie, mój szeroki uśmiech nie jest udawany. Ja szczerzę wierze w radosny, pozytywny proces, tylko nie umiem złapać pewności, że zakończy się on dobrze.

wtorek, 1 września 2015

Wyznania: Urlop od książek


Odpoczynek. To słowo zwykle wywołuje w nas różne emocje. W jednych tęsknotę, w innych irytację. Chcemy odpocząć, nie mamy kiedy odpocząć, a może odpoczywamy aż za często? Słownik PWN definiuje słowo odpoczynek w następujący sposób: 1. przerwa w jakimś wysiłku dla nabrania sił; 2. czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność.

Branie urlopu od pracy jest dla nas normalne, choć czasem trudne do załatwienia. Złapanie chwili oddechu, gdy za długo biegniemy – jest oczywiste. Nawet zakochane pary od czasu do czasu potrzebują pobyć oddzielnie i wypocząć od siebie nawzajem. Odpoczynek jest rzeczną normalną, potrzebną i… czasami do pewnych rzeczy niestosowaną.