sobota, 29 sierpnia 2015

Dokawnik: miasto vs wieś


Często, gdy wszyscy wzdychają za ciszą na wsi, za jej przestrzeniami leśnymi i polnymi, za świeżym krowim mlekiem, za zapachem siana i za pełnymi tajemnic starymi chatkami, ja piszę miłosne wiersze do miasta.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Magia wsi, lasy i pełne zboża pola zawsze były bliskie mojemu sercu. Bywa, że tęsknię za ich zapachem, za miękkością trawy pod stopami, za dotykiem omszałych desek płotu. Mieszkałam w środku lasu przez dziesięć lat i za ten czas zdążyłam się z lasem nieźle dogadać.

piątek, 21 sierpnia 2015

Zapach miasta: Londyn


Nie napiszę, kiedy tam byłam, bo w Londynie daty nie istnieją. Tam nie ma godzin.  Tam nie tyle co zatrzymuje się czas. On tak naprawdę pędzi, biegnie do przodu, jakby dopiero co zerwał się ze smyczy, ale przy tym nie ma podziału na godziny i sekundy. Jest jak ogromna masa, która swoim tłustym cielskiem toczy się przez świat. Wydaje mi się, że po drodze zjada ludzi…

Mind the gap – powtarzane jak mantra na każdej stacji metra jest tak naprawdę zaklęciem, które zaczarowuje wszystkich ludzi i żaden nie widzi potwora mieszkającego w szczelinie między peronem a wagonikiem metra. Nikt nie dostrzega ciekłej ciemności, która przyczepia się do butów, mając nadzieje, że choć jej niewielka cząstka wydostanie się na zewnątrz i ujrzy światło dzienne. Ludzie są ślepi na przemykające tunelami metra podziemne mary, w żyłach których nie ma krwi, jedynie przewody. Wszyscy słyszą jedynie mind the gap i wędrują dalej.

środa, 19 sierpnia 2015

Felieton: Wstydliwe fakty

Książka - do zadumy, papier - wiadomo, miętka - dla świeżości!

Bo fakt to najbardziej uparta rzecz pod słońcem, jak to napisał Bułhakow w Mistrzu i Małgorzacie. A gdy faktów jest cała kupa, to już mamy całą rzeszę upartości. I nie ma co z nią dyskutować… trzeba przyjąć.

Powiedzcie mi dziś, moi drodzy, gdzie lubicie czytać książki? W łóżku? Na fotelu? W autobusie? My w Olsztynie niedługo zaczniemy czytać w tramwajach (taki żarcik lokalny). A dziś mam dla was książeczkę, która ani to do łóżka, ani do fotelu, a tym bardziej do miejsca publicznego. Bo choć sama nazwa może być interpretowana różnie, bo nie każda kupa śmierdzi, to już umieszczony papier toaletowy na okładce już miejsce czytania definiuje. A do tego mamy urokliwy sznureczek, na którym ową książkę możemy zawiesić tam, gdzie król chodzi piechotą.

sobota, 15 sierpnia 2015

Dokawnik: Poranki



Poranki - to taki czas, kiedy można cichutko wykraść kilka godzin u rzeczywistości. Kiedy boso, jeszcze w piżamie można uciec z łóżka i wypić kawę razem ze słonecznym światłem. I nikt, absolutnie nikt na świecie, nie będzie wiedział, że już nie śpicie. Nie przyznacie się do tego. To będzie tylko i wyłącznie wasza chwila.

Choć jestem życiową zaspaną sową, lubię czasem obudzić się przed budzikiem i złapać za ogon słońce. Moje mieszkanie oknami patrzy w stronę dalekiego Petersburga, czyli na północny-wschód. A zatem słońce bywa w nim jedynie w godzinach wczesno-porannych i by je uchwycić, należy nie być śpiochem.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Napiszę do Ciebie list…



Naprawdę. Napiszę do Ciebie list, chcesz? Kiedyś pisałam ich całą masę, miałam ich olbrzymią skrzyneczkę. Nie miałam wtedy Internetu, fakt. Maile są szybsze, też fakt. Ale to nie listy. Maile, to obdarte ze wszystkiego neurony, taki szkielecik słów. A listy…

Ręcznie pisane listy pachną, niosą ze sobą charakter pisma, chowają w zgięciu papieru myśli nadawcy, uśmiechają się atramentem. Pisząc list, wysyłamy do adresata kawałek siebie.

Coraz częściej na moim facebookowym fanpagu widzę, jak ze smutkiem piszecie, że listy odchodzą w zapomnienie, że kiedyś dużo otrzymywaliście, a teraz już nic nie przychodzi, że nawet nie pamiętacie, kiedy ostatni raz taki list otrzymaliście. I dlatego postanowiłam, że…

Napiszę do Ciebie list!

Do Was! Do każdego, kto tylko chce go ode mnie otrzymać. Jak to zrobimy? A na dwa sposoby. Jeżeli chcesz otrzymać ode mnie ręcznie napisany list, to:

* 
Wyślij mi na maila [znajdziesz go tu] swój adres i… tyle :)

albo

* 
Ty napisz do mnie, na pewno odpiszę! Tylko pamiętaj, by dopisać adres zwrotny. 
List wyślij na adres:

Przeczytaj mnie | Wiktoria Korzeniewska
Skr. pocztowa 1497
10-900 Olsztyn


Wielką akcję pisania listów uważam za rozpoczętą!

sobota, 8 sierpnia 2015

Sposób na upał: Dziecko śniegu - Eowyn Ivey


W te najgorętsze dni roku zabieram was do zasypanej śniegiem Alaski. Przymknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że wasze nogi aż po kostki zanurzają się w miękkim śnieżnym puchu, że ramionami obejmujecie oblodzony pień drzewa, że w waszych włosach miękko układają się śnieżynki...

Jest pewna rosyjska baśń, która opowiada o parze staruszków, którzy całe życie marzyli, by mieć dziecko. Pewnego dnia ulepili wspólnie bałwanka i… bałwanek ten zmienił się w małą dziewczynkę. Dziecko śniegu to właśnie historia tej dziewczynki, tylko opowiedziana na nowo, osadzona w czasie i rzeczywistości. 

wtorek, 4 sierpnia 2015

Dlaczego długo się czeka na światłach w Olsztynie?


Uwaga! Został odkryty powód wolno zmieniających się świateł w Olsztynie! Nie od dziś wiadomo, że olsztynianie spędzają połowę swojego życia czekając na zielone. I oto w końcu mamy wyjaśnienie! Śledztwo w tej sprawie przeprowadził warszawski dziennikarz, którego  imię i nazwisko ze względu na poufność nie może zostać ujawnione.

sobota, 1 sierpnia 2015

Dokawnik: Kocia Kawiarnia


Jest od niedawna w Krakowie kawiarnia, do której wchodzi się przez szafę jak do Narnii. Tutaj rządzą nie kelnerzy i nie goście, a mieszkańcy kawiarni. Czy już wiecie, o jakim miejscu opowiem Wam w dziś?

Kocia Kawiarnia przy ulicy Krowoderskiej w Krakowie otwarta jest od kilku miesięcy. Zazdrościliśmy takiej kawiarni i Japonii, i Moskwie, i Londynowi. I nareszcie zazdrościć nie musimy. Teraz mamy swoją własną, ba, polska Kocia Kawiarnia jako jedna z nielicznych na świecie nie pobiera opłat za wstęp. Warto więc po prostu tam zajrzeć, choćby po to, by zobaczyć jak wygląda królestwo kotów i kawy.