wtorek, 31 marca 2015

Recenzja filmu: Into the woods / Tajemnice lasu (2014)



Bajki, bajki, bajki. Jakoś ostatnio zrobiło się ich wokół dużo. Merida waleczna, Kraina lodu, Zaplątani, filmowa ekranizacja Kopciuszka, niekończący się serial Dawno, dawno temu, książka wydana przez Albatros Baśnie Braci Grimm bez cenzury… Czyżby świat dorosłych zatęsknił za beztroskim dzieciństwem? W dobie pośpiechu, kredytów i przerostu czynów nad zdrowiem i dobrym samopoczuciem, nie ma w tym nic dziwnego. Jednak czy bajki faktycznie ukrywają w sobie beztroskę?

Śpiąca Królewna została zgwałcona, a w Kopciuszku ucinano palce i pięty, by zmieścić swoje stopy do pantofelka… Takie były pierwotne wersje grimmowskich baśni. Dodajmy do tego broadwayowski musical i otrzymamy Tajemnice lasu. Tutaj Czerwony Kapturek ma cechy kleptomanki, Kopciuszek stale rozmyśla i analizuje, jakby nie siedziała na balu, a na kozetce u psychologa, wiedźma tryska sarkazmem, a książęta malowniczo rwą koszule na piersi.

niedziela, 22 marca 2015

Recenzja: Sekret – Charlotte Brontë



Dawno, dawno temu było sobie rodzeństwo. Trzy siostry i jeden brat, mieszkali oni w smutnym szarym domku, który otaczał smutny szary świat. Najgorzej było wieczorami, gdy wiatr uderzał ramieniem o drzwi, gdy deszcz wolno przesuwał pazurami po szybach, gdy zimno wślizgiwało się przez szczeliny domu. Właśnie wtedy trzy siostry i jeden brat siadali przy kominku i w blasku jego płomieni otwierali furtkę do krainy, gdzie panowało tylko i wyłącznie ciepło...

czwartek, 19 marca 2015

Blogowe plany na wiosnę




Wiosna jakoś nie może zdecydować się, czy przyjść, czy jednak nie. Za to czytelnicze blogowe plany takowych problemów nie mają. Rok zaczął się dziko, więc dopiero teraz między biegiem dokądś, a biegiem dokądś mam czas, by opowiedzieć Wam, co planuję tutaj wyczarować.

Za sobą mam już dwa wywiady z przeciekawymi pisarkami – Shirin Kader i Małgorzatą Szumską – jeżeli jeszcze nie czytaliście, to koniecznie zajrzyjcie. Obie dziewczyny odpowiadają fenomenalnie. I tak samo piszą książki – ani od Zaklinacza słów, ani od Zielonej sukienki nie da się oderwać.

Przede mną wiosenny stosik. A w nim czeka na mnie iście bajkowa uczta. Tylko tym razem nie będą to Baśnie braci Grimm, a zajrzenie za kulisy tych historii, czyli Bajki rozebrane wydawnictwa W.A.B.

Już jestem po lekturze Sekretu Charlotte Bronte wydanej przez MG i prawie, prawie mam gotową dla Was recenzję. A już za chwilkę zabiorę się za książkę, którą będę czytać razem z moim psem – Pies też człowiek? - mój Haruki nie może się doczekać odpowiedzi na to pytanie.


No i wisienka na torcie – czyli kolorowy antystres. Przede mną leżą trzy przecudne kolorowanki, o których chcę Wam opowiedzieć. I nie tylko o nich, ale także o tym nagłym fenomenie kolorowania przez dorosłych.

Także jak widzicie plany na wiosnę mam ambitne. Jak wyjdą? I czym zaskoczy mnie lato? Nie mam pojęcia. Ale niewiedza niekiedy bywa bardzo magiczna.

poniedziałek, 16 marca 2015

O najnowszej ekranizacji Kopciuszka i utopii bajek



Mówi się, że bajki są mądrością narodu. Tylko na czym polega mądrość „Kopciuszka”, gdzie książę zakochał się w panience od pierwszego wejrzenia i po jednym wspólnym wieczorze postanowił się z nią ożenić, a potem musiał latać po całym królestwie i przymierzać zgubiony przez wspomnianą pannę bucik każdej napotkanej kobiecie, bo przecież chorował na kretynizm twarzowy i nie był w stanie rozpoznać miłości swojego życia. A może był fetyszystą stóp?

W przełożeniu na nasze współczesne życie powyższa sytuacja brzmi dziko. Ludzie w ogóle odsuwają od siebie pomysł małżeństwa, a współczesnym szklanym pantofelkiem jest facebook, wystarczy dodać się nawzajem do znajomych przy pierwszych pięciu minutach poznania et voilà, macie z tą drugą osobą kontakt już na wieki wieków. A wciąż, mimo twardego stąpania po ziemi, zachwyca nas lekko głupawa historia Kopciuszka, nekrofiliczna opowieść o Królewnie Śnieżce, czy fetyszystyczna bajka o Śpiącej Królewnie. Raz zobaczona panna momentalnie zostaje opatrzona tabliczką „idealnej przyszłej żony”, a potem wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Marzec tego roku podarował nam najnowszą ekranizację Kopciuszka. Disney wręczył widzom piękną, klasyczną historię, pachnącą dzieciństwem, szeleszczącą suknią tańczącego Kopciuszka i błyszczącą uśmiechem przystojnego księcia. Ekranizacja jest cudna, barwna i… baśniowa. Idealna, jak na bajkę przystało.

niedziela, 8 marca 2015

Wywiad: Małgorzata Szumska


Fot. Weronika Krysiak

Ujęła serca czytelników książką Zielona sukienka, w której opisała swoją podróż do Rosji śladami historii dziadków, jej śmiech zaraża od pierwszej sekundy, a sama ona jest wulkanem dzikiej radości. Małgorzata Szumska ma wiele twarzy – aktorka teatru lalek, pisarka, podróżniczka. A czy wiecie, że także blogerką i autorka nie tylko Zielonej sukienki? Zapraszam zatem do wywiadu, gdzie Gosia opowiada o swojej nowej książę, o Rosji, tej niepolitycznej, a także o paru innych ciekawostkach...

Wiktoria Korzeniewska: Opowiesz jak powstawała Zielona sukienka? Notowałaś w podróży na bieżąco? Zabrałaś ze sobą laptopa, a może miałaś notatnik?

Małgorzata Szumska: Początkowo nie miałam w głowie pomysłu wydania książki, to była moja podróż, osobista, ważna. Notowałam na bieżąco w notesie, grubym ze skórzaną (obowiązkowo!!!) okładką. Myślałam, że wrzucę kilka opowieści na bloga i na tym się skończy dzielenie ta podróżą... Dopiero po powrocie zobaczyłam jak ta historia porusza innych, jak ważna jest dla wielu z nas. Po konsultacji z babcią zdecydowałyśmy się opublikować tę opowieść, podzielić się nią ze wszystkimi...

Prowadzisz bloga? Podzielisz się adresem?

Blog prowadziłam zanim zabrałam się za książkę, jestem osoba multi-zadaniową i niestety czasami z mniejszych projektów muszę rezygnować. Jest tam sporo śmiesznych wpisów i mam nadzieje, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Ale póki co zabieram się za prowadzenie pensjonatu Złoty Jar, gdzie w wolnych chwilach pisze druga książkę, zaczynam niedługo prowadzić program w TVP1 i z wielką werwą szykuję się do ślubu! Blog - musi poczekać ;) Ale jasne, zapraszam każdego - www.milionmonet.wordpress.com

W niesamowity sposób snułaś opowieść o swojej podróży. Planujesz następną książkę? Czy tak samo jak Zielona sukienka, będzie to książka o podróży? 


środa, 4 marca 2015

Jak choruje Mól Książkowy



Przepastne macki przeziębienia - zdawałoby się, że jest to spełnienie marzeń każdego Mola Książkowego. Zbawienne L4, a zatem wolne od pracy, ciepła herbatka, bo przecież trzeba się wygrzać, miękki kocyk, z tegoż samego powodu, i obserwowanie spod niego ludzi śpieszących do pracy w dżdżysty poranek, bo przecież nic nie cieszy tak jak cierpienie bliźniego. A potem ma się przepastną ilość czasu na czytanie… Kłamstwo! Jest to kłamliwy, wstrętny stereotyp, który rozbija serce każdego, kto trafia w jego ramiona!

Molu Książkowy, jesteś chory? 
Nie licz na błogie przytulne czytanie!

Zacznijmy od sytuacji właściwiej, czyli takiej, która być powinna, gdy pojawiają się u nas objawy przeziębienia - temperatura skacze pod sufit, kaszel rozdziera gardło, a w nosie zamieszkuje Imperium Chińskie. W takiej sytuacji każdy dbający o swoje zdrowie człowiek udaje się do lekarza rodzinnego na zabawę stetoskopem i penetrację rozpalonego gardła przy pomocy specjalnej pałeczki, która zawsze łudząco przypomina mi patyczki po lodach. Po czym, z L4 i receptą idzie do apteki i zakładu pracy (kolejność jest bez znaczenia). Gdy już poinformuje pracodawcę o swojej chorobie i wyda połowę wynagrodzenia w aptece, może udać się do zasłużonego chorowania w domu. Nie, nie do czytania. Do chorowania!