środa, 18 lutego 2015

Recenzja: Historia krain i miejsc legendarnych - Umberto Eco


Obraz na obwolucie przywołuje na myśl dzieła amerykańskiego artysty Jima Warrena, natomiast pod nią skrywa się idealnie biała, zdawałoby się obciągnięta tkaniną okładka. Wystarczy zabrać piękną oprawę i pozostajemy z bielą twarzą w twarz. Samo to stanowi zapowiedź treści, jaką odnajdziemy w tej książce. Historia krain i miejsc legendarnych Umberto Eco to nic innego jak bezlitosne, kunsztowne i inteligentne przedstawienie krain i miejsc, które choć nierealne, wciąż pobudzają wyobraźnię i wiarę ludzi.

Trzymamy w dłoniach przepięknie ilustrowaną encyklopedię geograficzną, gdzie Eco zebrał teksty na temat miejsc, które nigdy nie istniały. Znajdziemy tu niemal wszystko, od Edenu, poprzez Atlantydę, aż po zamek Drakuli i Krainę Czarów, do której wpadła Alicja.

czwartek, 12 lutego 2015

Recenzja: Moja ukochana zmora – Anna Sokalska


Są takie książki, które po prostu są urocze, tak samo jak urocza jest mała zmora siedząca w parku i machająca w powietrzu bosymi stópkami. Bo nie wiem, czy wiecie, ale wokół nas świat pełen jest rusałek, chochlików i topielic, tylko nie zawsze umiemy je dostrzec. 

Sprawa miała się zupełnie inaczej w przypadku Rafała, młodego prokuratora, który teoretycznie życie miał bardzo racjonalne, poukładane i mocno osadzone w twardym gruncie. Ot, pewnego dnia w parku tuż obok niego przysiadła mała zmora i oznajmiła, że chce tylko porozmawiać. Obiecała też nie topić i nie przynosić pecha.

Tak rozpoczyna się mała książka Anny Sokalskiej Moja ukochana zmora. Urokliwie, prosto, słowiańsko. Dla mnie wystarczy jeden mały chochlik, by książka trafiła w moje dłonie. A tutaj są nie tylko chochliki, ale można znaleźć nawet Babę Jagę i to całkiem uwspółcześnioną.

Bardzo ciekawa jest sama konstrukcja książki. Choć jest to powieść, napisana została jak sztuka teatralna. Czysty tekst, choć przez pierwsze kilka stron może przeszkadzać i dziwić oko nawykłe do prozy, po chwili czytania sprawia, że obrazy o wiele łatwiej materializują się przed oczami czytelnika. Ba! Prędzej widza. Tak właśnie czułam się czytając tę książkę – jakbym siedziała w teatrze.

Książeczka nie jest wielka, ma zaledwie sto stron i przeczytać ją można w jeden wieczór. Wywołuje uśmiech na ustach i sprawia, że zaczniemy się rozglądać wokół siebie za słowiańskimi stworzonkami. I choć daleko jej do takich książek jak Nabrzegu Jarynia czy Starej Słaboniowej, to czytelnik, który szuka w książkach słowiańskiego folkloru, będzie usatysfakcjonowany. 

niedziela, 8 lutego 2015

Wywiad z Shirin Kader: O nowej książce, dżinnach i jedzeniu

Fot. Grzegorz Szymański
Mieszka w Polsce, choć niektórzy niedoinformowani księgarze stawiają jej książkę na półce „Literatura obca”, świat wokół niej wypełniają zapachy szafranu, kardamonu i kurkumy, a w domu ma chodzącą na czterech łapach Sziszę. Shirin Kader, autorka książki Zaklinacz słów usiadła na fotelu u Przeczytaj mnie i zdradziła parę słów o swojej nowej książce, a także opowiedziała o tym, kto mieszka w rurach kanalizacyjnych jej mieszkania... Jesteście ciekawi?

Wiktoria Korzeniewska: Twój "Zaklinacz słów" zaczarował połowę świata, ale dżinny zdradziły mi, że skrobiesz następną magiczną książkę. Prawda to czy dżinny mnie zwiodły?

Shirin Kader: Z tą połową świata bym nie przesadzała (śmiech). Ale w tym przypadku dżinny miały rację, chociaż lubią kłamać.

I jak idzie pisanie? Kiedy możemy się spodziewać książki na półkach księgarń?

Myślę, że w 2015 roku, ale wolę nie podawać konkretnych terminów, żeby nie zapeszać. Takie rzeczy trzeba trzymać w tajemnicy właśnie przed dżinnami, żeby niczego nie poplątały. A pisanie idzie do przodu.

Opowiedz, o czym będzie? Też pachnie Orientem? Czy znajdziemy w niej Zaklinacza i Ninę?

Książka nosi tytuł "Cafe Istanbul" i będzie opowiadała o pewnej warszawskiej kawiarni, w której spotykają się różni przypadkowi ludzie. Każdy rozdział to opowieść o kimś innym, a całość połączona jest opowieścią ramową. Orient oczywiście musi się pojawić, ale tym razem nie w tak baśniowej i rozbudowanej konwencji. Myślę, że uważny Czytelnik na pewno znajdzie między wierszami Ninę i Gabriela, dopatrzy się wiele mówiących szczegółów, odkryje słowa - klucze, ale nie planuję żadnych bezpośrednich nawiązań. Planuję natomiast pewien pisarski żart w ostatnim opowiadaniu.

czwartek, 5 lutego 2015

Miniaturzystka – Jessie Burton

Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie – napisał w Cieniu wiatru Carlos Ruiz Zafón. A Miniaturzystka jest właśnie taką książką, jest lustrem. Każdy znajdzie w niej dokładnie to, czego szuka. Szukasz uroków Amsterdamu i wiedzy o nim? - a zatem poznasz wiele zakamarków i sekretów tego miasta za czasów XVII wieku. Pragniesz zagadki, tajemnic i akcji – i je dostaniesz. Gdzieś na dnie twojego serca leży ukryty ból odrzucenia? – Miniaturzystka wyciągnie go i wbije w niego zęby. A może masz ochotę na magiczny realizm? – nawet go możesz tu zobaczyć.

Fot. Grzegorz Sz.

Trzymasz w dłoniach bardzo dobrą lekturę, która jak plastelina wolno dopasuje się do Twoich dłoni i duszy. Uważaj. Może zdradzić tobie samemu Twe wady. Może zaboleć. A może… odkryjesz tajemnicę. 

środa, 4 lutego 2015

Konkurs: Tekst roku

W Sylwestra, witając Nowy Rok, obiecałam sobie, że będę żyć chwilą, szaleć i popełniać błędy. Nie wiem, do którego z trzech powyższych się dopasowałam, ale zgłosiłam jeden z tekstów umieszczonych na tym blogu do konkursu na Tekst Roku. Wspomniany tekst, to O spotkaniu z elbląskim Czarnoksiężnikiem, który napisałam po powrocie z Elbląga i Mediakacji, na których to wraz z Ulą prowadziłam warsztaty blogowe.



A z Czarnoksiężnikami tak już jest, że domagają się uwagi, więc nie mogłam mu odmówić i zgłosiłam do konkursu. Tekst przyjęto, a teraz ruszyło głosowanie, które potrwa jeszcze kilka dni do 9.02.2015r. Właśnie, głosowanie… Bo żeby oddać głos na mój tekst, trzeba wysłać SMS-a o treści: T11994 pod numer 7122. Tak, nie brzmi za dobrze, ale pocieszające jest to, że kosztuje to 1,23 brutto, a dochód zebrany z SMS-ów zostanie przekazany Fundacji Dzieci Niczyje.


Będzie mi ogromnie miło, jeżeli oddacie głos na mój tekst, a i Czarnoksiężnik z pewnością się odwdzięczy ;)