sobota, 12 grudnia 2015

Rozmowa: Pocztówka w skrzynce pocztowej


Maile, Facebook, Twitter, Instagram… To one są przedłużeniem mojej dłoni, gdy chcę wysłać do kogoś wiadomość. Klik i list zanurkował w wirtualną przestrzeń. Po sekundzie jest już u adresata – ciepły i z zawijasami słownymi, bo tak zwykle zdarza mi się pisać do przyjaciół, jednak nie nosi w sobie mojego charakteru pisma, nie ma zapachu moich perfum. To internetowe literki tworzą swoim brzmieniem mój obraz. Większość już komunikuje się w ten sposób. Jednak znam kogoś, kto tak nie robi…

Tą osobą jest Miranda, która prowadzi książkowego bloga Kawa z Cynamonem, z zawodu specjalista do spraw marketingu, a życiowo dla mnie Miranda jest osobą, która spokojnym krokiem, bez zadyszki, popijając herbatę, kroczy w stronę swoich marzeń.

O co chodzi? Otóż Miranda kilka lat temu zakochała się w postcrossingu i zaczęła wysyłać pocztówki na cały świat. Znajdowałam czasami – zupełnie niespodziewanie – w swojej skrzynce pocztówkę od niej życzącą np. dobrego dnia, ciepłej herbaty albo powodzenia na nowym stanowisku, i czułam, jakby słoneczko zajrzało do mojego domu. Tak było.

A jak jest dziś? Dziś Miranda tworzy swoje pocztówki, ma własną firmę, którą powolutku, nie śpiesząc się, rozbudowuje. To, co proponuje swoim klientom, ma w sobie masę domowego ciepła i zwykłego ludzkiego zachwytu, bo z tego, co wiem, Miranda do każdej pocztówki podchodzi indywidualnie, ale o tym niech opowie już sama.

~*~

Wiktoria: Mirando, gdy mówisz pocztówka, myślisz…

Miranda: Wiadomość, którą mogę dotknąć. Kilka miłych słów od przyjaciela lub od zupełnie obcej osoby, utrwalone na papierowym zdjęciu. Malutka radość, którą schowam do pudełka i będę do niej wracać, kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota. A w drugą stronę? Drobny sygnał dla przyjaciela, że hej, pamiętam o tobie! Naprawdę. Nawet jeśli wydaje ci się, że to tylko raz do roku.


W: Twoja pierwsza pocztówka? Otrzymana i ta wysłana.

M: Hmm… Nie, nic z tego, nie mam tak dobrej pamięci. Na pewno oba te wydarzenia miały miejsce bardzo dawno temu, kiedy jeszcze na spacery wychodziło się bez telefonu komórkowego, bo się go zwyczajnie nie posiadało. Ale obstawiam, że pierwszą pocztówkę dostałam od Dziadka z jego wypoczynku w sanatorium. Natomiast moje wysyłanie kartek pocztowych zaczęło się najpewniej podczas rodzinnych wakacji. Zapoczątkowała je moja Mama, wtedy jeszcze dzielnie podtrzymująca tradycję wysyłania pozdrowień w takiej formie do najbliższej rodziny. Dzieciaki miały za zadanie wymyśleć owe pozdrowienia i się pod nimi własnoręcznie podpisać (nawet jeśli nie miały na to czasu, bo wolały szaleć na placu zabaw).

W: No dobrze, to opowiedz krótko, jak to się zaczęło – cała ta przygoda z pocztówkami, znaczkami i firmą?

M: Wszystko zaczęło się pewnej burzowej nocy… A może to był pogodny listopadowy dzień? Tak, raczej to drugie. Więc rzeczonego dnia zostało mi polecone zarejestrowanie się na oficjalnej stronie projektu Postcrossing, ponieważ „to nienormalne, żebyś ty jeszcze tam nie miała konta!”. Tak też uczyniłam… i wsiąkłam na dobre w pocztówkowy świat. A gdy przyjrzałam się mu z bliska, z perspektywy człowieka wiecznie poszukującego nowych pocztówek, zauważyłam, że na polskim rynku nie ma zbyt dużego wyboru w tym temacie – a już na pewno nie w przypadku, gdy szuka się czegoś innego, niż widokówki z mniejszych i większych miejscowości. A ja chciałam wysyłać i dostawać pocztówki z książkami, z cytatami, z rysunkami… Postanowiłam więc wykorzystać swoje zamiłowanie do fotografii i grafiki komputerowej i samej stworzyć to, czego mi brakowało. A przy tym sprawdzić, czy inni postcrosserzy też mają podobne odczucia.


W: Gdzie szukasz inspiracji do tworzenia kolejnych pocztówek?

M: Gdzie tylko się da! Przoduje tu oczywiście internet pod postacią Pinteresta i Tumblra – dwóch najpotężniejszych pożeraczy czasu. Zaglądam też do zagranicznych sklepów z pocztówkami i plątam się po forach, podpatrując jakie życzenia pocztówkowe mają postcrosserzy nie tylko z Polski. Ale inspiracją bywa dla mnie także zupełnie nie związana z pocztówkami rozmowa – czasami wystarczy tylko jedno zdanie, a w głowie pojawia mi się pomysł na jakąś szaloną serię pocztówek. Potem oczywiście taki pomysł trzeba zweryfikować, ale staram się zapisywać wszystkie i co jakiś czas do nich na nowo zaglądać.

W: Masz już przyszykowane świąteczne wzory?

M: Mam! W tym roku przygotowałam trzynaście pocztówek ze świątecznymi zdjęciami i osiem z rysunkami. Nie będą to tradycyjne karnety, nie znajdzie się na nich brokat, za to rewers takich pocztówek będzie odpowiednio udekorowany.


W: Pracownia Pocztówek to dla ciebie…  

M: Wyzwanie. Przede wszystkim ogromne wyzwanie, ale też równie ogromna frajda. Taka, jaka pojawia się, gdy poświęca się dużo czasu i wysiłku na realizację swojego marzenia.

~*~ 

Wśród pocztówek Mirandy znajdziecie wspomnienia z jej podróży, zdjęcia i rysunki przyjaciół, jej własne grafiki. Znajdziecie całą masę ciepła. A gdy otrzymacie zamówione pocztówki, nie dacie rady się nie uśmiechać, bo… Powiem jedynie, że osobiście widziałam proces pakowania przez Mirandę zamówień i jeszcze nigdy nie widziałam tak indywidualnego i ciepłego podejścia do klienta. Pracownia Pocztówek to nie miejsce stworzone, by zarabiać, tylko po to, by się dzielić uśmiechem.

A teraz... UWAGA, KONKURS!

"Gdybyś mógł w tym roku wysłać tylko jedną świąteczną pocztówkę, to do kogo by ona powędrowała? Czego byś tej osobie życzył?"

Niezależne jury w postaci Wiktorii i Mirandy wybierze dwie najciekawsze odpowiedzi, których autorzy zostaną nagrodzeni - a jakże! - świątecznymi pocztówkami :) 

Odpowiedzi umieszczajcie pod tym postem w komentarzach.

Konkurs trwa do czwartku 17-go grudnia, do godziny 20

Ogłoszenie wyników - następnego dnia.

Czas! Start!



14 komentarzy:

  1. Mojej przyjaciółce, która się do mnie od kilku miesięcy nie odzywa i nie bardzo wiem dlaczego. Życzyłabym jej wszystkiego najlepszego i mruczaśnego, bo ostatecznie jest moją przyjaciółką i za nią tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milczenie nie zawsze jest złe, wiesz? Wydaje mi się, że czasem nad przepaścią musi zapaść cisza, bo w ciszy szybciej buduje się mosty... Ale zawsze mogę się mylić.

      Usuń
  2. Gdyby miała to być tylko jedna kartka, powędrowałaby do kogoś nieznajomego... Ja mam zawsze cudowne, rodzinne święta, pachnące ciastem, choinką i piernikami, z wielką miską pysznych pierogów i garem czerwonego barszczu... Wszędzie słychać śmiech dzieci i jest dużo przytulania. Ale przecież nie każdy ma takie święta... są ludzie samotni, smutni, o których zdaje się, że wszyscy zapomnieli. Chciałabym, żeby moja pocztówka trafiła do kogo takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie słowa... naprawdę bardzo piękne słowa :)

      Usuń
  3. Hm... Myślę, że w moim wypadku pocztówka powędrowałaby do osoby nie z tego świata. Chociaż paradoksalnie czasem wydaje mi się, że jest ona, a właściwie on, bardziej realny niż mogłoby się wydawać. Poznałam go już ponad dwanaście lat temu, zupełnie przypadkowo, ot otworzyłam pewną Książkę i zjawił się z hukiem i rumorem, przedstawiając się jako D.F. (z uwagi na naszą zażyłą relację nie zdradzę pełnych danych). Cyniczny, wiecznie skwaszony typ, ćmiący jakieś potworne machorkowe papierosy, narzekający na brak ładnych służebnych i kiepskie wino. Początkowo nasza znajomość opierała się na wzajemnej złośliwości, docinkach i (w moim przypadku) ustawicznym wywracaniu oczami i wzdychaniu do niebios. Ale z czasem...cóż, znamy się jak już nadmieniłam powyżej dwunastu lat i ta znajomość wciąż i wciąż ewoluuje. A ponieważ obecnie ów D.F. przebywa gdzieś w obcych landach, chciałabym wysłać mu świąteczną pocztówkę z życzeniami najprzedniejszego wina, samych pięknych służących i meteorów przelatujących obok niego z wizgiem. Aby jego ścieżki wciąż pozostawały pełne zakrętów i rozwidleń, bo takie są z reguły najciekawsze i najbardziej tajemnicze. Oraz aby jak tylko powróci, wpadł do mnie znów na mocną jak sam szatan kawę. I opowie, co widział.

    Tymczasem pozdrawiam Was, drogie Wiktorio i Mirando i awansem życzę Wesołych Świąt <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I my Cię, Powicherku, serdecznie pozdrawiamy :) D.F. także pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Egoistycznie bym wysłała ! Sobie bym wysłała !

    Bo uwielbiam dostawać pocztówki, a tak niewiele ich się w tych czasach wysyła i coraz, coraz mniej... I gdyby nie pewna osoba, nie dostawałabym już żadnych ... a kiedyś listy pisałam (i dostawałam) co dwa tygodnie ... hmm może by tak wysłać im coś na święta i przywitać się:D !

    Patrzę na kolekcję Babci i zazdroszczę, bo ktoś, musiał sobie zadać trud, zająć swój czas, i pamiętać, a do tego jeszcze przejść się na pocztę !

    Dodam, że nie liczy się pocztówka niezapisana, takie są pocztówki, smutne i bezwartościowe, więc nie chodzi o to, żeby sobie nakupić pocztówek i je mieć. Pocztówki, trzeba DOSTAĆ !

    Bardzo, bardzo Ci dziękuję, że przywracasz to co próbuje się zatracić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Sobie! A genialnie się składa, bo jakiś czas temu to ja wysłałam Tobie, o! TĘ pocztówkę! Nie wiesz jeszcze jaką, ale to jest TA pocztówka! Ha!

      Usuń
  5. Ja chyba wysłałabym taką pocztówkę albo do osoby, która święta zmuszona jest spędzić w szpitalu, hospicjum lub... w więzieniu. Może kilka moich słów rozświetliłoby tą wyjątkową noc w roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas powinien wysłać pocztówkę do takiej osoby...

      Usuń
  6. Jedna jedyna kartka... Długo myślałam kim byłby odbiorca i już wiem. Pocztówkę wysłałabym do taty, składając mu życzenia płynące prosto z serca. Dodałabym w niej krótki opis dwójki wnuków, jacy są wspaniali i jak bardzo za nim tęsknię i kocham, choć nigdy mu tego nie mówiłam.
    Niestety kartki Tam, wysoko nie dochodzą....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* myślę... że i tam kartki dochodzą, tylko nie te materialne, a te, napisane w duszy.

      Usuń
  7. Och nie, spóźniłam się :( na następny konkurs zdążę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lineczko, Ty się nigdy nie spóźniasz :*

      Usuń