sobota, 5 grudnia 2015

Dokawnik: Duch kota



To historia, która wydarzyła się naprawdę. Co więcej, toczy się nadal… Bo widzisz, w moim olsztyńskim mieszkaniu jest duch kota. Był, kiedy już się wprowadzałam. Obserwował mnie cichutko przez dwie noce, a potem, nocy trzeciej równo o 3:00 nad ranem dał o sobie znać. Na początku paradoksalnie myślałam, że to myszy. Musiała to być spora obelga dla ducha kota… Na moje szczęście, z niewyspania nie wypowiedziałam tych domysłów na głos i tylko nasłuchiwałam. Bo wiedzieć musisz, że duch kota pokazuje się bardzo rzadko i osobiście ja jeszcze nie dostąpiłam zaszczytu zobaczenia go.

Gdy w końcu zrozumiałam, że w moim mieszkaniu nie jestem sama, podeszłam do tej świadomości ostrożnie. Ba, szłam do niej ścieżką wysmarowaną logiką, w czym bardzo pomogła mi sąsiadka, zwalając dziwne nocne dźwięki na niespokojne dziewczynki z mieszkania wyżej.

Ową logikę niestety musiałam wyrzucić w krzaki, gdy duch kota dał o sobie znać w mojej pracy - tuż nad moim biurkiem, gdzie poza sufitem i zamkniętym dla absolutnie wszystkich strychem było długo długo nic i olsztyńskie niebo. Po tym incydencie skapitulowałam i przyjęłam do wiadomości, że po pierwsze, to naprawdę duch kota, po drugie – ów duch jest mobilny.

I tak mieszkaliśmy. On czasem psocił, ja się fochałam, on czasem mruczał, ja – nalewałam mu opary mleka do niewidzialnej miski.

Nie wiem, czy przeprowadził się ze mną do Warszawy, jeszcze nie dał o sobie znać. Jak wiadomo, koty chodzą własnymi drogami nawet wtedy, gdy są duchami. A może zwłaszcza wtedy…

To historia, która wydarzyła się naprawdę. Nie lekceważ jej. Nie kpij. Lepiej odstaw kawę i rozejrzyj się… Bo nigdy nie wiesz, kiedy duch kota nawiedzi i Ciebie!

10 komentarzy:

  1. Niestety mam alergię na koty...i pojawienie się jakiegokolwiek kota na pewno nie przyjęłabym z entuzjazmem :P Nie to, co psa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... na kocie duchy też? Nie dobra alergia :(

      Usuń
  2. A może to kosmate, czarne Licho, które psuje wszystko w nocy, nadgryza, przesuwa, przestawia ? :) Licho lubi psocić... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, ja bym się posrała ze strachu! Serio! Babcia mi powtarza (mama także), że nie należy obawiać się zmarłych tylko żyjących. Ale cóż poradzę na to, że mnie sama myśl o tym przeraża... A dodatkowo ja i babcia jesteśmy chyba wyczulone ja znaki, bo kiedy np. mi się śni piasek (taki żółty - a babci ścięte kwiaty, np. w wazonie) to zawsze dowiem się o czyimś pogrzebie... Ostatnio mi się śnił, a kilka dni później dowiedziałam się w pracy, że mama jednego z pracowników u mnie w pracy jest chowana... No cóż... I jak tu nie wierzyć w niematerialny aspekt naszego życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że tak powiem... mój pierwszy kontakt z duchem kota był dość strachliwy :P

      Usuń
  4. Jeżeli został w Olsztynie to mogę go przygarnąć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam znać, jak się dowiem, co u niego ;)

      Usuń
  5. Ja mam zmaterializowanego kota, wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń