czwartek, 31 grudnia 2015

Czytelnicze podsumowanie 2015 roku


Podsumowanie? Jakie podsumowanie? Roku? Tego olbrzymiego harmideru wokół mnie? Siedzę właśnie wokół sterty rozrzuconych wspomnień książkowych, bo te fizyczne zamknięte są w kartonach dwieście kilometrów stąd. Tam i ówdzie walają się napisane słowa. Niewypite herbaty i niedopite kawy. Nieprzeczytanie wypełnia mnie. Niewypisanie także. Niewymówienie jest tuż za nim. I chcesz, bym to podsumowała? Te wszystkie 365 dni? Te 8760 godzin podczas których czytałam, żyłam, spałam, pisałam, myślałam i robiłam całą masę innych rzeczy? Nie umiem. Za dużo tego.

Ale odpowiem Ci. Dobrze. Odpowiem Ci liczbami, bo są one konkretne i wiedzą, czego chcą.

A zatem, w tym roku:
- nie przeczytałam 52 książek.
- nie napisałam 1 książki.


Ale za to w tym roku:
- przeczytałam 27 książek.
- zaczęłam pięć.
- zachwyciłam się trzema.
- wycięłam sobie na sercu jedną.

Pamiętam czasy, kiedy czytałam po sto książek rocznie, a nawet i więcej. Znajdywałam wśród nich te, które lubiłam, ale żadna nie była w stanie dorównać TEJ książce. I TĄ znalazłam. Nie, nie skończyłam jej. Jestem w połowie. Przedłużam tę słodycz. Nie rozstaję się z czytaniem jej. Nie popełnię tego samego błędu, co przy Nieśmiertelnym Valente, nie połknę jej od razu, choć już wycięłam ją na sercu, choć wstrzyknęłam ją w atramencie do swojej krwi. Wciąż trwam w niej i trwać chcę jeszcze chwilę. Jest dla mnie jak zbiornik tlenu. I nie, nie zdradzę Wam jej tytułu. Jeszcze nie.

Ale opowiem Wam o innych trzech, które mnie zachwyciły. Które sprawiły, że krew mocniej zawrzała mi w żyłach. Znacie je, o każdej z nich już snułam historię.



książka, po której żadna publiczna toaleta nie będzie taka sama. 

gdy Amsterdam uda się umieścić na dłoni.

historia, która rozpruje ci serce, a potem zszyje je na nowo.

Oczywiście, blogowe statystyki podpowiadają mi, że wolicie zestawienia… 10 książek tu, 10 książek tamI jedną pocztóweczkę. No cóż, nie będę się sprzeczać. Lud pragnie zestawień i chleba, to trzeba mu go dać. A ja pragnę…

Ja pragnę sześciu absolutnie niemożliwych rzeczy, jednej prawdziwej książki rocznie, mówienia, wylanie kwasu żrącego na kłamstwa, prostej drogi, parapetu wysłanego poduszkami, jednej strony dziennie, dwóch notek tygodniowo, jednego telefonu na miesiąc, ciszy raz dziennie, odbicia w lustrze tylko wieczorem.

A Wam w nowym roku życzę trzech spełnionych marzeń, dwunastu miesięcy zdrowia, tylu książek przeczytanych, ile spokojnych chwil znajdziecie, równowagi słów i ciszy, spokoju w sercu.


18 komentarzy:

  1. Wspaniałe podsumowanie, nietypowe, bardzo mi się podoba. I jestem ciekawa tej książki, którą się delektujesz :)

    Wszystkiego Najlepszego w nadchodzącym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo... zdradzę tytuł TEJ książki z hukiem! :) Jak już się nią wystarczająco wydelektuję :)

      Usuń
  2. Świetne podsumowanie. Trafne bardzo. Lepiej bym tego nie ujęła. W Nowy rok wkraczam z nadzieją i z nowym projektem, z którym nosiłam się parę lat. Tylko czy Internety przyjmą mą grafomanię? :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam mocno kciuki za projekt! Będę obserwować :D

      Usuń
  3. Dobrze prawisz! Albo ilość, albo jakość :) I rozumiem, że zrobienie tych "sześciu absolutnie niemożliwych rzeczy" udaje Ci się jeszcze przed śniadaniem, jak to zalecił klasyk ;)
    Wszystkiego książkowego w Nowym Roku!
    Ciekawa jestem Twojego aktualnego, książkowego zauroczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, by te sześć rzeczy udawały mi się zawsze przed śniadaniem. Nie zawsze wychodzi, ale pracuję nad tym stale ;)

      Usuń
    2. Zatem królowa będzie z Ciebie dumna "Alicjo w krainie czarów" :)

      Usuń
    3. Och, to będzie dla mnie prawdziwy zaszczyt! <3

      Usuń
  4. Piękne podsumowanie. Już się nie mogę doczekać aż zdradzisz tytuł tej książki. Dziękuję za takie piękne życzenia i je odwzajemniam. Wszystkiego dobrego :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gia, wszystkiego, co najcudowniejsze! :) Uzbrój się w cierpliwość, jeszcze troszkę, jeszcze chwilka, a zdradzę moją książkę życia :)

      Usuń
  5. Miniaturzystka i mnie chwyciła za serce, chociaż przeważnie czytam kryminały i książki o Skandynawii :) może to ta piękna magia Amsterdamu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szczególnie XVII-wiecznego Amsterdamu... Nie mogę się doczekać kolejnej książki tej autorki :)

      Usuń
  6. Jej, wzruszyłam się. Mam nadzieję, że ów chaos, który masz w życiu w końcu się ogarnie, byś znalazła czas na wszystko i by nie uciekał on tak szybko, przez palce. Poza tym zdrówka, a wynikami książkowymi się nie martw - ważne, by czytać. Po prostu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chaos czasem być musi. Czasami trzeba wszystko wyrzucić z szafy, by na nowo poukładać :) Dziękuję, Kochana :*

      Usuń
  7. Fajnie napisane. W sumie mnie naszło, żeby zrobić swoje, bo wcześniej się jakoś nie zastanawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już lecę zajrzeć do Ciebie, poczytać o Twoim podsumowaniu :)

      Usuń
  8. Pięknie podsumowujesz miniony czas, zachwycam się Twoimi słowami i dopasowuję do myśli, bo są dla mnie tak dobrze znane. Czekam na opowieść o tej książce wyciętej na sercu, bo mam pewne podejrzenia :) Życzę Ci pięknych chwil w nowym roku, przeczytania mądrych i wzruszających historii, dopisania tego uważasz za ważne, słuchania mądrych myśli i bicia serca, mówienia dobrych słów do siebie i innych, dopicia kawy i herbaty zanim znikają w przestrzeni powietrza, złapania wyjątkowości w mysie ogonki liter, zachwytu nad każdym oddechem, piękności w szarości niezwykłej codzienności. By było pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lino, dziękuję Ci za te niesamowite i ciepłe życzenia. Przytulam Twoje słowa do serca :*

      Usuń