poniedziałek, 30 listopada 2015

Z pamiętnika warszawianki #1

Jestem warszawianką od 30 dni, 21 godzin i 22 minut. Stałam się nią dość nagle, właściwie z dnia na dzień, gdzieś po drodze podejmując decyzję, która tak naprawdę podjęła się sama. I nagle znalazłam się tu. Tak, tu. Tam zmieniło się w tu i tak już zostało.

Właściwie jestem dość początkującą warszawianką. Olsztyn znałam od podszewki, Warszawy uczę się od podstaw. Badamy się nawzajem, mierzymy wzrokiem, rzucamy sobie nawzajem wyzwania. Zwykle wygląda to mniej więcej tak:

Ja: A zakład, że ty nie masz tak urokliwych uliczek jak Olsztyn?
Warszawa: A zakład, że właśnie wsiadłaś nie w ten autobus, co trzeba?

Zwykle Warszawa wygrywa. Ale spokojnie, nie daję się. Stolica też się nie daje, jednak jestem pewna, że nie ma ona żadnych szans z olsztynianką z rosyjskimi korzeniami.


- …są tramwaje. Naprawdę. Nawet codziennie jednym z nich jeżdżę do pracy.
- …jedne bilety kasuje się, a innych nie.
- …są najcudowniejsze gofry na świecie.
- …też bywa pod górkę, tak jak i w Olsztynie.
- …jest naprawdę dużo ludzi.
- …zamówienie z bonito można odebrać samemu i nie płacić za przesyłkę.
- …pije się o wiele więcej kawy.

- …zaczyna się nowa historia ;) 



22 komentarze:

  1. Witamy zatem w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :) Znając Ciebie, to niedługo będziesz urokliwie przedstawiać Warszawę samym warszawiakom ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej... na pewno będę próbować, jak tylko z Warszawą się dogadam. A już jestem na całkiem dobrej drodze. Już nie tylko we mnie dmucha wiatrem i plącze mi linie tramwajowe, ale i czasem pokaże jakiś śliczny lampionik albo urokliwą uliczkę :)

      Usuń
  3. Kochana witaj w Warszawie!
    Mieście, które mam nie tylko w dowodzie, ale też głęboko w serduchu. Mogę mieć przelotne romanse z innymi miastami, które mnie potrafią zauroczyć i próbują zatrzymać na dłużej, ale zawsze wracam do tej mojej ukochanej żony Warszawy, która jest domem. Ma wady i zalety, potrafi być piękna i brzydka, ciepła i odpychająca, ale zawsze jest fascynująca.

    Jeśli kiedykolwiek potrzebowałabyś pomocy, rady, dopadłaby Cię samotność (co ciekawe w tym wielkim mieście wypełnionym ludźmi często można poczuć się jedynym człowiekiem na świecie), albo po prostu chciałabyś się spotkać i pogadać to śmiało możesz zwrócić się do mnie :) Napisz tutaj, czy tego sobie życzysz to podam Ci swój numer telefonu w wiadomości na fb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judith, bardzo bardzo Ci dziękuję! I bardzo chętnie wypije z Tobą herbatę. I chętnie spojrzę na miasto Twoimi oczami :)

      Usuń
  4. Czeka Cię mnóstwo ciekawych wrażeń. Twoja wyobraźnia będzie pracować na pełnych obrotach. Chwytaj wszystkie sroki za ogon! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pracuje! Dziękuję! I jeszcze raz Alunia, dziękuję Ci za to codzienne wsparcie, dobre słowo i Twoją obecność :)

      Usuń
    2. Będę tak długo, jak tylko na to pozwolisz :)
      A teraz pisz....

      Usuń
  5. Są górki ?! i to nawet w Olsztynie ?! Jako osoba, która jest przesiąknięta południem Polski, wydaje mi się że kłamiesz z tymi górkami ! Przecież im bardziej na północ tym coraz bardziej płasko ! A tak właśnie chwile przed Warszawą to można z poziomicą chodzić ! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie górki, a pod górkę ;> To takie podstępnie nieistniejące górki, które jak idziesz, to zaczynają istnieć i cały czas trzeba się wspinać i wspinać. Myślałam że Podgórki mieszkają tylko w Olsztynie, ale nie... przechylają chodniki nawet w Warszawie :(

      Usuń
  6. aaaha, coś w stylu że jak w rodzinnym mieście jadę rowerem do centrum to nie muszę ani razu poruszyć moimi nogami, z kolei powrót ... eh :P a mam z 4 km :D ale to też widać, że górka jest...
    A jak jest w Rzeszowie to nie wiem ... hm nie zarejestrowałam, więc chyba też jest tak że albo są albo ich nie ma .... hmm ciekawe te nibygórki

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę Warszawy!
    Naprawdę - piszę to ja, z dziada pradziada Krakowianka.

    Bo Warszawa to dynamika, nowoczesność, to piękne miejsca, wspaniałe parki (kocham Łazienki!), mnóstwo niesamowitych wydarzeń kulturalnych, genialne sklepy. Jedyne minusy jakie widzę to troszkę inna kultura pracy niż np. w Krakowie, ale przecież to też zależy od konkretnego zajęcia.

    I żałuję, że z tego mojego Krakowa się nigdy, przenigdy wyprowadzę, bo to jedyne miasto, które kocham bardziej niż Warszawę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Warszawa, to miasto, którego nie lubię, które mnie przytłacza i rozstraja, które zabrało mi kilka puzzli mojego życia i sprawiło, że musiałam wybrać inne elementy. Zbyt wyidealizowane, nadmuchane i pełne sztuczności. Ciągnące się za mną, chociaż chciałabym go więcej nie oglądać. Roszczeniowe i wciskające się w miejsca, które go nie chcą. Ciągle obecne tam gdzie nie powinno go być. Zabierające miejsca i ludzi, krzyczące "ja, ja, ja". Będące zbyt i za bardzo. Taka była i jest moja Warszawa. Nie lubię, nie pokocham, nie istnieję.
    Czy Szary Wilk również przybył do stolicy? Ale wiesz co.... teraz mam do Ciebie bliżej o połowę, więc może kiedyś przetniemy nasze ścieżki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Darmowe przesyłki z bonito to chyba największa korzyść ;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze do Warszawy mnie nie ciągnie. Jeśli miałabym zamieszkać gdziekolwiek, poza moja kochaną Łodzią, to chyba tylko w Krakowie (ewentualnie we Wrocławiu).

    OdpowiedzUsuń