sobota, 21 listopada 2015

Dokawnik: Historia dnia urodzin


Jest pewny dzień w roku, wobec którego nikt nie jest obojętny. Jedni czekają na niego, inni udają, że nie istnieje, jeszcze inni łapią przez niego depresję. I prawda jest taka, że można udawać, że ten dzień nic dla nas nie znaczy, jednak wciąż pozostaje on jednym z najważniejszych dni w roku.

To taki dzień, kiedy powietrze pachnie tym pierwszym haustem, jaki zaczerpnęliśmy przychodząc na świat. To dzień, który jest tylko i wyłącznie nasz. Dzień, który albo dodaje nam skrzydeł, albo je podcina. Niestety nie każdy godzi się z liczbą lat, jakie mu stukają.

Ludzie nie od początku świętowali swoje urodziny. Ba, nikomu i do głowy by to nie przyszło. Istnieją przeróżne wersje, mówiące o tym, kiedy zaczęto świętować ten dzień. Mam dwie ulubione. Jedna z nich opowiada o kulcie boga słońca Mirty. Jedną z tradycji tego kultu, było wręczanie sobie nawzajem prezentów, co można uważać za prototyp dzisiejszych prezentów urodzinowych.

Druga wersja, oczywiście tak samo pogańska, sięga jeszcze głębiej, do czasów dzikich  plemion, kiedy to ludzie uważali, że w dniu swoich urodzin człowiek jest szczególnie narażony na wszelkie złe moce. Stąd pochodzą życzenia i podarunki, jakie składano takiej osobie, by móc ją chronić przed wszelkim złem.
A słyszeliście o nieurodzinach? Z angielskiego unbirthday – to dzień, który można świętować codziennie, w każdy dzień roku, prócz własnych urodzin. Ten neologizm stworzył kochany Lewis Carroll w Alicji po drugiej stronie lustra. Dobra alternatywa dla każdego, kto swoich urodzin nie trawi.

Dla mnie urodziny zawsze były tym najważniejszym świętem tuż po Sylwestrze. Ten dzień, który należy tylko do mnie, który wypełnia się radością, głosami bliskich, tych, co są ze mną codziennie, ale i tych, co są daleko. To taki kalejdoskop z ludzkich uśmiechów. I to już jutro, właśnie dlatego o tym postanowiłam stworzyć dziś dokawnik. Urodziny są magią, podszytą pogańskim obrzędem, albo po prostu dniem, kiedy należy spojrzeć w lustro i powiedzieć samemu sobie: cudownie, że jesteś!

A jak jest u was? Lubicie swoje urodziny?




13 komentarzy:

  1. Na wstępie pragnę życzyć Ci samych cudownych chwil, spełnienia marzeń i wspaniałych urodzin, spełnionych wśród bliskich Ci osób!

    Ja lubię swoje urodziny, chociaż z każdym rokiem coraz bardziej w swój wiek nie dowierzam.

    Zbliżam się bowiem powoli do tego wieku, który jako dziecko był dla mnie granicą starości (kto by pomyślał, że dzieci potrafią mieć czasami takie kiepskie skojarzenia!).

    Wiem, że urodziny, które mam za troszkę ponad trzy miesiące będą czymś dziwnym, nierealnym i jednocześnie troszkę smutnym - takim pożegnaniem z beztroską młodością, chociaż przecież ja nadal jestem taka młoda i szalona! Chociaż nadal oglądam z wielką przyjemnością bajki, cieszę się z prezentów przyniesionych przez Mikołaja oraz uwielbiam bawić się Barbie i Lego (oczywiście gdy nikt nie patrzy)!

    Jak to dobrze, że w sercach możemy mieć zupełnie inny wiek, niż na papierze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Claudette, bardzo Ci dziękuję za piękne życzenia :)

      Im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że wiek jest tylko w naszej głowie. Metryczka nic nie mówi... To tylko cyfry. Liczy się wiek duszy.

      Usuń
  2. Bardzo lubię swoje urodziny. To jest dzień, którym rozpoczynam kolejny etap, dlatego wszelkie podsumowania robię raczej w dzień urodzin, a nie na koniec roku. Lubię sobie wtedy przypominać jakie dobre filny widziałam, ilu nowych ludzi poznałam, co mnie spotkało dobrego, a co złego- takie roczne podsumowanie i wyciągnięcie wniosków. I plany, na kolejny rok. Tak. Te urodziny będą dla mnie szczególne, bo jeżeli wszystko pójdzie pomyślnie, dostanę najlepszy na świecie prezent, ale to sza...nie ma co zapeszać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki cudny pomysł z podsumowaniami :)

      Trzymam mocno kciuki za prezent urodzinowy. Oby się spełniło!

      Usuń
  3. Wszystkiego naj kochana z okazji urodzin ! Spełnienia najskrytszych marzeń, osiągnięcia wytyczonych celów i pozytywnej nutki nieprzewidywalności jutra, która każde plany potrafi przepysznie urozmaicić :-)
    Dziękuję również za otrzymane prezenty (zakładki, kartkę), którymi nie mogłam się nie pochwalić na swoim blogu ;-) Mała rzecz, a tak cieszy i satysfakcjonuje..bardzo bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować :D

      I rozlewając szampan lecę na Twój blog :)

      PS Szykuję coś nowego, coś poza zakładkami ;)

      Usuń
    2. Coś nowego? Już teraz nie mogę się doczekać ! :))

      Usuń
    3. I już teraz powiem, że NA PEWNO to otrzymasz :)

      Usuń
  4. Wiktorio, radości w sercu, pomysłów szalonych i weny nieskończonej, byś tę książkę niebawem skończyła i wydała.

    Co nie tak jest z moimi urodzinami?

    Nigdy nie miałam problemu z wyjawianiem mojego wieku (44 lata). Mało tego, jestem poprawiana przez lekarzy pytających mnie o wiek, bo od stycznia nowego roku podaję już swój następny wiek kalendarzowy. Od stycznia będę podawać 45, chociaż do dnia urodzin kilka miesięcy będę czekać. Rzadko podaję swoją dokładną datę urodzin, zwłaszcza dzień, bo tym, że jestem spod Znaku Bliźniąt akurat lubię się chwalić. Jestem z tego dumna! Oj, ta próżność... Nie lubię przyjmować życzeń, czuję się skrępowana i to bardzo. Dlatego na Fb nigdy nie ma mojej właściwej daty urodzin, zwłaszcza dnia. Zmieniam dzień i miesiąc urodzin co jakiś czas.

    Zamiast życzeń uwielbiam szybkiego całusa i krótki ale serdeczny uścisk. Bez słów.

    Moim marzeniem urodzinowym jest móc wyjechać samotnie i zaszyć się na 2-3 dni w jakiejś chatce, w okolicy, gdzie nikt mnie nie zna. Co nie wyklucza nowych znajomości. Nie jestem odludkiem, tylko lubię zmieniać otoczenie. Może to być Kraina Czarów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, bardzo bardzo Ci dziękuję za piękne i ciepłe słowa :)

      A ja Ci życzę Krainy Czarów w maju :) I masę szybkich całusów :)

      Usuń
    2. Dziękuję!
      Jeśli chodzi o ścisłość - mój ulubiony i jednocześnie urodzinowy miesiąc to czerwiec! Caaały czerwiec!

      Usuń
    3. Bliźniak... no tak :) Bliźniacy są mi bardzo bliscy, wiesz? :)

      Usuń
    4. Nie wiem... napiszesz coś więcej na ten temat?
      Ale jednak coś tam czułam, że jesteśmy bliskimi sobie duszami. Nadal jednak nie wiem, dlaczego?

      Dziś rano obudziłam się o 4.30. Zaczekałam 15 minut aż wstanie mój obrączkowy i wyjdzie z sypialni, po czym pędem rzuciłam się na notes i długopis, efektem jest opowiadanie "Nadmorski absurd". Pisałam do 6.15, bo myśli szybko uciekają, więc trzeba je łapać, póki nie odlecą.

      Usuń