wtorek, 8 września 2015

Recenzja KSIĄŻKI: Poradnik pozytywnego myślenia


Ustalmy na samym początku – w tych niecałych trzech tysiącach znaków nie będziemy mówić o filmie Poradnik pozytywnego myślenia, a będziemy rozmawiać tylko i wyłącznie o książce autorstwa Matthew Quicka o identycznym tytule. Oczywiście, gdybym obejrzała film przed  książką, zapewne porozmawialibyśmy i o nim, jednak obejrzałam go po przeczytaniu książki i… (czy słychać moje dzikie rozżalenie?) nie wspomnimy o nim tu ani słowem.

A zatem książka. Poradnik pozytywnego myślenia.

Zdradzę Wam tajemnicę. Kolejną. Tylko obiecajcie, że nikomu nie powiecie, dobra? Otóż… to może być lekki szok, jeśli śledzicie mojego fanpaga na facebooku albo znacie mnie osobiście… Prawda jest taka, że daleko mi do pozytywnego myślenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam naturę jak kulka skondensowanej energii, a mimo to… rzadko kiedy udaje mi się uwierzyć w pozytywne zakończenie. Dlatego tak kocham bajki, przy nich mam pewność, że wszystko skończy się dobrze. I nie, mój szeroki uśmiech nie jest udawany. Ja szczerzę wierze w radosny, pozytywny proces, tylko nie umiem złapać pewności, że zakończy się on dobrze.

I właśnie tak, ubrana w kubraczek pesymizmu sięgnęłam po Poradnik pozytywnego myślenia. Kolejny audiobook w tym roku. Akurat ten czytał Zbigniew Zamachowski, także rozumiecie… to była prawdziwa uczta.

Pat ma dziurę w pamięci. Przed dziurą jest jego śliczna żona Nikki, jest jego praca w szkole na stanowisku nauczyciela historii, jest… ogólnie dobrze. Po dziurze jest szpital psychiatryczny, z którego właśnie zabiera go mama, jest dziwna cisza, kiedy pyta bliskich, jak długo tam był, i… nie ma Nikki.

W takiej sytuacji faktycznie ciężko o pozytywne myślenie, ale Patowi go nie brakuje. Czytając tę książkę, siedzimy właściwie w jego głowie i śledzimy każdą jego myśl. Widzimy, jak stara się dla Nikki, jak ćwiczy każdego dnia, by mieć ciało, które jej się spodoba, czyta wszystkie jej ulubione książki, które kiedyś zbywał machnięciem ręki, pracuje nad swoją osobowością. Takie zacięcie jest godne podziwu, tylko… gdzie jest sama Nikki? Czemu jej nie ma, kiedy jej mąż opuścił szpital psychiatryczny?

Ta książka jest jak podróż w głąb ludzkiej psychiki namaszczonej nutą obłędu. To trochę tak, jakbyśmy jechali kolejką górską w wesołym miasteczku i bardzo starali się bezpiecznie prowadzić wagonik. Bez pasów.

Doskonale mi się jechało.

Jeżeli nie widzieliście filmu i nie czytaliście książki… zacznijcie od książki. Jeżeli widzieliście film, ale nie czytaliście książki, wiedzcie, że książka to kompletnie inna historia. Jeżeli czytaliście książkę, a nie widzieliście filmu… Cóż, oglądacie go na własną odpowiedzialność. Ale fakt, mieliśmy tu nie rozmawiać o filmie. No to inaczej…

Jeżeli brakuje wam motywacji do biegania – koniecznie sięgnijcie po Poradnik pozytywnego myślenia! ;)



19 komentarzy:

  1. Nie czytałam i nie oglądałam. Ale sporo czytałam i wiem, że chcę poznać tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobię i to i to, bardzo chętnie. I to w kolejności książka, film. Może w odstępie czasowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstęp czasowy to genialny pomysł, ja niestety na niego nie wpadłam...

      Usuń
  3. A ja uważam, że dobrze, że obejrzałam film przed przeczytaniem książki. Film sam w sobie jest bardzo dobry. I gdybym go obejrzała po przeczytaniu książki, to dużo by stracił. A tak to, dane mi było docenić i film i książkę ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Jest ogromna szansa, że film by mi się spodobał, gdybym nie czytała najpierw książki. Ale cóż... taki los...

      Usuń
  4. Ja oglądałem film i po nim... jakoś tak mi przeszła ochota na książkę. Nie lubię tak wielu wulgaryzmów i centymetr kwadratowy klatki filmowej :) Przesłanie filmowej historii jest, szczególnie przy końcu, krzepiące. Dobrze, że napisałaś o tym, że film i książka to dwie inne historie. Ponownie nabrałem ochoty na literacką wersję (a po obejrzeniu filmu pragnienie to odłożyłem); Tak więc dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Przeczytaj! Książka jest prześwietna! Autor momentalnie skradł moje serce, teraz poluję na kolejne jego książki :)

      Usuń
    2. Czytałem ,,Niezbędnik obserwatorów gwiazd" jego autorstwa, zostało mi jeszcze kilka stron. Dobrze się czyta, jest lekko i... bardzo młodzieżowo :) Ale taki gatunek literacki :)

      Usuń
    3. Bardzo młodzieżowo? Szkoda... spodziewałam się czegoś ciut dojrzalszego. Porównywalny z "Gwiazd naszych wina"? Czytałeś może?

      Usuń
    4. Nie czytałem :) Po szumie z ,,Poradnikiem" obiecałem sobie sporo po ,,Niezbędniku", ale to był tylko wyjątek na mojej czytelniczej liście, bo trochę inne gatunki wybieram do czytania :)

      Usuń
  5. Poradnik pozytywnego myślenia wciąga, Pat jest bardzo ciepłą postacią, chociaż ma duże problemy ze swoją osobowością. Nie widziałam filmu, ale książka bardzo mnie wzruszyła i całkowicie porwała :0)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pat jest kochany i bardzo, bardzo mądry... Uwielbiam go :)

      Usuń
    2. Tak, to jeden z bohaterów literackich, który mógłby zostać naszym przyjacielem :) ma w sobie coś z dziecka, ufnego i pociesznego. Cieszę się, ze przypomniałaś o tej książce, warto ją polecić każdemu :)

      Usuń
    3. O tak, to idealny prezent, masz rację :) Wskakuje na moją półkę książkowych wręczeń bliskim :)

      Usuń
  6. Film jest kompletnie inny od książki, a książka jednocześnie zdecydowanie lepsza. Jedna z moich ulubionych- podobnie jak pisarz ;-) Polecam również "Prawie jak gwiazda rocka":-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Książka wygrywa we wszystkich kategoriach! 100 oscarów! Yhm!
      Hmm... przyjrzę się, dzięki za polecenie :)

      Usuń
  7. Ja popełniłam ten zdradziecki (moim zdaniem) błąd i obejrzałam film. Teraz jedynie takie opinie mogą zachęcić mnie do przeczytania książki, film raczej przekonał mnie, że nie jest to historia dla mnie. Dziękuję zatem za odczarowanie tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KSIĄĄĄĄŻKAAA! CZYTAJ KSIĄŻKĘ! OLEEE Oleee! :P Koniecznie! :)

      Usuń