sobota, 12 września 2015

Dokawnik: Bar


Zdarza się Wam pić alkohol przed dwunastą? Bo dziś, do porannej kawy chcę dodać wam dwie-trzy kropelki czegoś mocniejszego. Zapraszam was do Baru...

xxx

Bar o drugiej nad ranem patrzy w dal niewidzącymi oczami otwartych drzwi. Nikomu już nie przeszkadza lodowata noc wkradająca się do środka, ani jej zapach samochodowych spalin mieszający się z kaszlącym dymem dawno wypalonych papierosów. Niczym miażdżone łupiny orzechów pod butami trzeszczą resztki niespełnionej nadziei na utopienie problemów w alkoholu.
Podeszła do niego i bez obrzydzenia oparła łokieć o ladę baru ubraną w potarganą warstwę piwa, whisky i tytoniowego popiołu.

- Cześć przystojniaku, często tu zaglądasz? – rzuciła stary oklepany tekst barowego podrywu.
Już od lat nie działał w sposób, w jaki powinien, a i ona również od lat nie wyglądała na kobietę, która ponętnymi, młodymi ustami może go wypowiedzieć. Z kącików jej warg zwisało zmęczenie. Jej słowa wymknęły się spomiędzy nich i wolno rozpuściły w kałuży rozlanego alkoholu.

Spojrzał na nią obojętnym wzrokiem. Mogła tu być, a mogła przestać istnieć. Po drażniącym żołądek młodzieńczym podekscytowaniu nie zostało ani śladu. Był na to za stary, zbyt zmęczony na zgadywanie, czy ta blondynka pozwoli tylko postawić sobie drinka, czy też odwdzięczy się postawieniem czegoś innego. Wiedział doskonale, jak to się skończy. I widział, że ona także wiedziała.

Będzie tu stała przy nim i w chwili, gdy przestanie się uśmiechać, on bez słowa skinie barmanowi, by ten przyniósł dwa drinki. Wypiją je w milczeniu, a następnie na zmianę będą wyrzucać z siebie gruzy swojego życia, nie słuchając się przy tym nawzajem. Po tym przez chwilę będą siedzieli w milczeniu, próbując koparkami własnych dusz zgarnąć w siebie rozsypane słowa. Po kilku nieudanych próbach, obryzgają się niechętnym rozgrzeszeniem i pójdą do hotelu.

Nie zdejmą nawet ubrań, nie chcąc zapamiętać własnych ciał, już w trakcie próbując wyrzucić z pamięci swoje wyrazy twarzy. Przez krótką chwilę w pokoju hotelowym nie dojdzie do żadnej innej konfrontacji poza tą główną, pierwotną, płciową, która już dawno zagubiła sens przedłużania gatunku i zatraciła się w uliczkach ludzkich przyjemności. Zapachy dwóch ciał nie pozwolą sobie na zetknięcie się, kobiecy włos nie spocznie na ramieniu męskiej koszuli, by ta ukradkiem zabrała go do domu, jako wspomnienie, bądź punkt zapalny dla zazdrości. Oddechy nie zetkną się.

Odejdzie bez słowa. Zapinając rozporek spodni nie spojrzy na nią, a ona siedząc na łóżku będzie patrzyła za okno. Nie poprawi figlarnie włosów, nie przesunie dłonią po bluzce, bo nie poczuje, że powinna dla kogoś ładnie wyglądać. Jest sama w tym pokoju. I on jest tu sam, dlatego nie pożegna się, nie zostawi numeru telefonu, odejdzie w milczeniu, nie zwracając uwagi na sposób, w jaki zamknie za sobą drzwi. Drzwi pokoju także pokręcą głową obojętnie, są zaspane, bo przecież nikt przez nie nie przechodził tego wieczoru. 

xxx

11 komentarzy:

  1. Tak wygląda nasze życie, pełne spotkań bez większego znaczenia. Każdy z mijanych ludzi odciska na nas swoje piętno, przez co stajemy się wielością, która kształtuje nas, jako indywiduum w tłumie. Składamy się z innych. Nasze jestestwo podyktowane jest starciem się ze światami innych osób. To nas kształtuje aż do samego końca i dalej...
    Hotele, miejsca zdradzane notorycznie przez przejezdnych. Często bywa, że już nie wracają, a jeśli wrócą, to już nie jest to samo miejsce. Przepełnione aurami innych gości, wydają się obce i nieznane. Pozbawione zapachu domu sprawiają, że nie można się do nich przywiązać. To tylko na chwilę, jak zauroczenie przygodnych kochanków.
    Niezwykle rzadko zdarza się, że ktoś zamieszka w hotelu. Taki człowiek nasiąka wielością przybywających i odjeżdżających w pośpiechu ludzi. Trudno go określić, bo jest tak naprawdę częścią hotelu i jego osoba znika wśród gości, staje się niewidoczna, jak jeden z mebli, jedna z kolumn w holu hotelowym. I nikt nawet nie zauważy, gdy takiej osoby pewnego dnia zabraknie, bo tak naprawdę zostawia swój ślad we wszystkich innych mijanych każdego dnia na schodach do jadalni osobach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni akapit - powinnaś napisać opowiadanie...

      Usuń
    2. Kto wie? Może kiedyś....

      Usuń
    3. A wiesz, że ja też?! :)
      Może Tobie uda się coś napisać? Może i ja w końcu spróbuję? A potem obie pochwalimy się swoimi tekstami? Jeśli oczywiście coś napiszemy o hotelach. Każda w swoim klimacie i guście, bo jakżeż różne jesteśmy i cały w tym urok nasz :)

      Usuń
  2. Smutne, ale jakie prawdziwe.Jesteśmy blisko siebie, a jednak daleko.

    OdpowiedzUsuń
  3. To całość czy kawałek czegoś większego? Intrygujące...

    OdpowiedzUsuń