piątek, 21 sierpnia 2015

Zapach miasta: Londyn


Nie napiszę, kiedy tam byłam, bo w Londynie daty nie istnieją. Tam nie ma godzin.  Tam nie tyle co zatrzymuje się czas. On tak naprawdę pędzi, biegnie do przodu, jakby dopiero co zerwał się ze smyczy, ale przy tym nie ma podziału na godziny i sekundy. Jest jak ogromna masa, która swoim tłustym cielskiem toczy się przez świat. Wydaje mi się, że po drodze zjada ludzi…

Mind the gap – powtarzane jak mantra na każdej stacji metra jest tak naprawdę zaklęciem, które zaczarowuje wszystkich ludzi i żaden nie widzi potwora mieszkającego w szczelinie między peronem a wagonikiem metra. Nikt nie dostrzega ciekłej ciemności, która przyczepia się do butów, mając nadzieje, że choć jej niewielka cząstka wydostanie się na zewnątrz i ujrzy światło dzienne. Ludzie są ślepi na przemykające tunelami metra podziemne mary, w żyłach których nie ma krwi, jedynie przewody. Wszyscy słyszą jedynie mind the gap i wędrują dalej.

W Londynie codziennie znikają autobusy. Są wsysane w przestrzeń niebytu i wyjeżdżają w zupełnie innym miejscu. Jednak nikt nie zauważa tej anomalii, sądząc, że albo to autobus gdzieś się zepsuł, albo on sam pomylił rozkład jazdy.

Natomiast taksówki tu są kapsułami czasu, które porywają nas swoim wnętrzem w przeszłość – jednak to tylko kolejna sztuczka. Tak naprawdę taksówki te są najszybszymi taksówkami na świecie. I gdy my siedzimy w nich zachwycając się wystrojem, one pędzą, przecinając powietrze i rozszarpując kołami czasoprzestrzeń.

Są też księgarnie. To kolejne podstępne stwory, które żyją tuż obok ludzi. Skrzyp, który słyszymy, gdy stąpamy po starej drewnianej podłodze, to tak naprawdę ich cichy śmiech. Książki na półkach nie poruszają się przez przypadek, bo ktoś sekundę temu zaczepił je ramieniem – to ich oczy bacznie obserwujące klientów. Te istoty w nocy wolnymi ruchami oblizują pocztówki, by przy świetle dnia te zostały kupione i powędrowały w najróżniejsze zakątki świata. W ten sposób księgarniane potwory powoli rozsiewają swoje cząstki we wszystkich zakamarkach Ziemi.

Londyn to fikcja. To miasto całe opływające i tętniące magią. Nie jest stałe, ani ciekłe, jego stan skupienia to zaklęcia. I każdy, kto choć raz był tam, kto otarł się o nie choćby przejazdem, na zawsze został opieczętowany cichym słowem, które wsiąkło przez skórę do jego duszy. Londyn nie dzieli się z innymi miastami, tylko wchłania i zapamiętuje, by kiedyś rozrosnąć się, stanąć na nogi i zacząć pożerać ludzi.

























































23 komentarze:

  1. Przepięknie opisałaś Londyn. I jakie zdjęcia! Chciałabym pojechać, bo nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, opisałam to, co poczułam, choć nie ukrywam, że Gaiman mi trochę we łbie namieszał jeszcze przed wizytą tam :P

      Usuń
  2. Od razu mam ochotę się tam wybrać :) Wspaniały wpis, przepiękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się wybierz... tylko uważaj na ceny, są tak samo ostre, jak zęby Londynu :(

      Usuń
  3. Łał .... to brzmi jak wstęp do cudownej bajki we współczesnym Londynie, z zapomnianymi stworzeniami magicznymi ! przemyśl to :P

    Oj Ten Darcy ... ten świeczynik wygląda jak z Pięknej i Bestii :P a Minion ... Minion to (nie wiem czy to prawda, ale tak przyjmę) to specjalnie dla mnie ! i to z Londynu :)
    a te niebieskie drzwi,,,chcę i boję się przejść ale bardziej jestem ciekawa :)
    A książki z ... patyną ? Co one z metalu są ?!
    AAAA..... ja chcę Londyn ;( ! a mówią, że tam szaro i brzydko ... i zimno ... i deszczowo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nieee, w Londynie jest cudownie! Nawet jak pada deszcz! Taaak, Darcy jest czarodziejem. W Londynie był jeszcze większym czarodziejem, jak mnie po nim oprowadzał. On chyba to miasto oswoił ;)

      Usuń
  4. Ty widzisz to, czego nie widzą inni. Czujesz to wspaniałe miasto. Ja też to czuję - za każdym razem, gdy tam jestem. I do końca życia będę je kochać. Te chodniki błyszczące deszczem, uśmiechy mijających mnie ludzi, szoferów uchylających przede mną kapelusza, księgarnie, obok których nie można przejść obojętnie, bo emanuje z nich ciepło i spokój, ulice szepczące swojej opowieści... Tęsknię za tym każdej minuty, gdy jestem w domu. Tam jest mój dom mentalny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Londyn jest bardzo otwarty na poczucie go, tylko większoś ludzi w szalonym pędzie jakoś go nie zauważa... Ale on jest, tętni masą magii. Trochę mi do niego tęskno, ale widzę, że Tobie głęboko zapadł w serce. Myślałaś o przeprowadzce?

      Usuń
  5. Londyn jest jak syrop Mary Poppins - każdy czuje inny smak. Znam ludzi, którzy dziwią się temu, że można to brudne, brzydkie, zatłoczone miasto lubić, bo czują, że nie mogą w nim oddychać. I ja ich nawet czasem rozumiem, bo zawsze, gdy tam przyjeżdżam, mam moment przykrego szoku. A potem siedzę sobie boso pod drzewem w parku i czytam (bo księgarnie najlepsze na świecie!), albo idę późnym wieczorem zupełnie pustym Millennium Bridge, mając cały obezwładniający widok dla siebie...
    Nawiasem mówiąc, błogosławię władze Korony za napis na jezdniach, bo uratował mi życie parę razy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko latać nad tym miastem pod parasolką, prawda? ;)

      I tak... napis na jezdniach jest niezbędny. Ja uparcie patrzyłam nie tam gdzie trzeba... wytatuowałabym to sobie na rękach, gdybym tam mieszkała...

      Usuń
  6. Swietny post i piekne zdjecie :) Zapraszam do nas:
    polishhotties.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ciekawie opowiadasz o norweskiej szkole u siebie :)

      Usuń
  7. Tak bardzo chciałabym się wybrać do Londynu, tak bardzo o tym marzę, codziennie patrząc na przewodnik po tymże mieście a tu jakoś nie idzie mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz jakieś wybrane najcudowniejsze miejsce?

      Usuń
  8. Niedawno wspominałam te niebieskie drzwi, koleżanka kiedyś była w tym miejscu i pokazywała mi zdjęcia. Fajnie zobaczyć je raz jeszcze na Twoim blogu. Pozdrawiam; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! Bo to magiczne drzwi! Za nimi siedzi Kapelusznik! :D

      Usuń
  9. Londyn budzi wyobraźnię, moją pcha w kierunku naszej stolicy i wyobrażeniu jak wyglądała by Warszawa, gdyby nie II wojna światowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Warszawa też ma w sobie sporo magii... Hm... a może bym napisała zapach i o Warszawie... Hm...

      Usuń
  10. Anglia niestety niezbyt dobrze mi się kojarzy, ale może to dlatego, że nigdy nie byłam w Londynie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wyjazdem nie byłam pewna, czy Londyn nie przytłoczy mnie szarością... Ale wystarczyło półgodziny tam i już się w nim zakochałam ;)

      Usuń
  11. Cudny opis, teraz jeszcze bardziej pragnę tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudny opis, teraz jeszcze bardziej pragnę tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń