sobota, 29 sierpnia 2015

Dokawnik: miasto vs wieś


Często, gdy wszyscy wzdychają za ciszą na wsi, za jej przestrzeniami leśnymi i polnymi, za świeżym krowim mlekiem, za zapachem siana i za pełnymi tajemnic starymi chatkami, ja piszę miłosne wiersze do miasta.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Magia wsi, lasy i pełne zboża pola zawsze były bliskie mojemu sercu. Bywa, że tęsknię za ich zapachem, za miękkością trawy pod stopami, za dotykiem omszałych desek płotu. Mieszkałam w środku lasu przez dziesięć lat i za ten czas zdążyłam się z lasem nieźle dogadać.

A jednak to do miasta zawsze ucieka moje serce. Uwielbiam szum samochodów, tak jakby był szumem krwi wypełniającej organizm. Lubię kolory świateł na przejściu dla pieszych, choć w moim obecnym mieście spędzam na tych przejściach połowę wieczności. Lubię obecność sąsiadów za ścianą, choć niekiedy nie dają mi spać wieczorem – imprezą, nad ranem - gwizdem czajnika. Lubię uginające się od upału chodniki, choć często przez nie ciężko oddychać w takim gorącu.

Staram się każdego dnia rozdrapywać narzekanie i piętrzącą się szarość, by pod nią zobaczyć magię miasta. By odepchnąć na bok stereotypy i docenić miejsce, w którym mieszkam. By zarazić innych swoją fascynacją.

W mieście nie da się rano wyjść na ganek boso, w piżamie z kubkiem kawy w rękach i delektować się rosą, siedząc na schodach. Ale można zgubić się w uliczkach i zaułkach, można zobaczyć zupełnie na nowo z innej perspektywy blok widziany każdego dnia. Można odkryć starą kamienicę, a można wyczekać moment i wkraść się do jej klatki schodowej i zobaczyć prześwitujące przez tynk dawne ornamenty i wzory.

Miasta, skupiska ludzi, żyją niczym wielkie organizmy i pożerają masę ludzkich tajemnic. I choć mogłoby się zdawać, że pierwotne czary i pamięć ziemi nie ma tutaj wstępu, można bardzo się zdziwić, gdy pewnego dnia stanie się twarzą w twarz z miejską tajemnicą wydobytą spod asfaltu.

A wy co wolicie – miasto czy wieś?


#dokawnik

21 komentarzy:

  1. Dzień dobry Wiktorio.
    To pewne, że zarówno miasto, jak i wieś mają swoje zalety i wady. Okazuje się, że jednak oba rejony coraz mniej różnią się między sobą. Chociażby smród - w mieście to spaliny, kurz, śmieci, często duże zakłady przemysłowe wydzielają wielkie ilości śmierdzących zanieczyszczeń do atmosfery, tworząc kołderkę smogu nad miastem. Na wsi też śmierdzi, i to nie tylko szambem, obornikiem, kiszonką, paszami (wytwórnie pasz wiodą prym w okolicznych smrodkach) ale też palonymi: gumą z opon, plastikiem od butelek, folią, pampersami z gęstą zawartością, zdarza się smród pierza, butów, szmat i innych śmieci niewiadomego i wiadomego pochodzenia.
    Spędzanie czasu - tutaj zależy, co kto lubi. W mieście na pewno więcej zorganizowanych kulturalnych atrakcji, na wsi rekreacyjno - wypoczynkowych we własnym zakresie, co wcale nie znaczy, że są gorsze.
    Dla mnie najważniejszym i może jedynym plusem jest to, że mogę mieć dwa owczarki niemieckie, które mają ogród do biegania i duży dom, w którym śpią, jedzą i bawią się z nami. Do tego jest kot, który również zmieścił się w domu i ogródku. Odwiedzają nas dzikie zwierzęta, zimą na górze (na strychu) śpi kuna. Ogród odwiedzają jeże i najróżniejsze ptaki ze szczygłami, kosami i słowikiem włącznie. Wiosną pod dachem zaczynają gniazdować wróble, mazurki a zaraz potem szpaki.
    Tego wszystkiego nie miałam w mieście, ale miałam teatr, kino, filharmonię, liczne kawiarnie, restauracje i przyjaciół, z którymi robiło się wieczorne obchody po Starym Rynku.
    Trudno jednoznacznie wskazać, gdzie żyje się lepiej, gdzie gorzej. Na wsi na pewno jest trudniej. Często wyłączają prąd, mimo sześciu sklepów zawsze czegoś brakuje, a jazda do najbliższej większej miejscowości tylko samochodem, bo odległość to 10 km, a autobusy jeżdżą jak na lekarstwo, jeśli w ogóle jakieś jeżdżą.
    Jedni mają swoje miejsce w mieście, inni na wsi. Wybór zależy nie tylko od ludzi, także od okoliczności i losów życia. Jeśli ktoś mieszka w danej okolicy wbrew swoim gustom, gaśnie, znika i odchodzi w niebyt, nie odnajdując się w otoczeniu.
    Wszystkim życzę odnalezienia swojego miejsca, w którym będzie się dobrze czuć.
    Pozdrawiam, Alicja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, uwielbiam Twoje komentarze, czytają się jak wielkie opowieści... A czy Ty wiesz, kochana moja, że to dzięki Tobie powstał ten dokawniczek? przypomnij sobie nasze papierowe listy ;) Moja Ty muzo!

      Usuń
    2. Kochana Wiktorio. Schowałam naszą korespondencję do archiwum, bo mam takowe. Przy wolnej chwili poszukam, poczytam, przypomnę sobie. W takim razie nie mogę pozwolić, by muza przestała wygrywać w Twoich myślach inspirujące pomysły :) Niebawem znów napiszę list.
      Dokawnik jest świetny, uwielbiam go i jeśli tylko czas na to pozwala, czytam. Nie przestawaj pisać!

      Usuń
    3. Mam Twój list, tulam go :) Niedługo odpiszę :*

      Usuń
    4. Pięknie! Czekam z niecierpliwością... także na następny Dokawnik :)

      Usuń
    5. Jest już gotowy, tylko czeka na publikację. Będzie... inny niż wszystkie. Odważny. Trochę mam tremę.

      Usuń
    6. Nie mogę się doczekać! Lubię odważne teksty.
      Trzymam kciuki!

      Usuń
    7. A i ja nie mogę się doczekać Twojej opinii :*

      Usuń
    8. Jeśli mną wstrząśnie, to nie opędzisz się od moich komentarzy, zapiszę całą stronę Dokawnika ;-)

      Usuń
    9. Nie mogę się doczekać i mam jeszcze większą tremę ;)

      Usuń
  2. Mieszkałam na wsi i w mieście (wielkim i mniejszym), zawieszona jestem gdzieś pomiędzy;)Najlepiej czuję się mieście takim nie za dużym. Uwielbiam stare kamienice o skrzypiących schodach i zapomniane podwórka.Jeśli mam wszystkiego dosyć najchętniej uciekłabym do chatynki w środku lasu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, stare kamienice i podwórka... też je kocham. A zapomniane place zabaw, które wyglądają jak obrazki post apokaliptyczne? Cudność!

      Usuń
  3. Od urodzenia mieszkam na wsi, więc mogę miec na to inny punkt widzenia, ale za nic nie wymieniłabym tego na miasto. Owszem, odkąd studiuję to mieszkam w Krakowie, bo raczej dojeżdżania nigdy nie brałam pod uwagę.

    Wszystko, czy wieś czy miasto ma swój urok, ma swoje zalety i wady i mi się wydaje, że to już od człowieka zależy, co woli. W pewnych momentach nigdy wsi bym na miasto nie wymieniła, ale znowu miasto ma coś, czego nie ma wieś.

    Więc tak sobie oscyluję trochę tu, trochę tam i to jest chyba tak w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba to jest najlepszy stan - trochę miasta, trochę wsi. Taka doskonała równowaga :)

      Usuń
  4. Zdecydowanie miasto !

    Te uliczki, te kamienice, te zagubione w świecie miejsca (babcia koleżanki, niemal w centrum, za wysokim. porośniętym różnym zielstwem ogrodzeniem ma stary, przedwojenny dom... przechodzisz przez furtkę i przenosisz się gdzie indziej jak ja baaardzo zazdroszczę tego domu). Budynki koło których przechodzisz i czujesz oddech żyć minionych albo kurcze nawet graffiti (bo jestem całym sercem za graffiti) czy pan z saksofonem z rynku (jak on wymiata, a gra dla grania!) w ogóle Ci wszyscy stali, charakterystyczni "ludzie rynku".

    Albo to kiedy czas dla Ciebie się zatrzymuje, a dla innych nie, bo Ty siedzisz na ławce, z kawą i obserwujesz, bo nic ale to nic nie musisz, ale wszystko możesz ;) Nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, żebym tak jak wtedy poczuła zwalniający czas.
    Czasem w tłumie ludzi ktoś zaczepi, porozmawia, poznasz kogoś niechcący i niby przypadkiem, czasem okaże się, że to Ty jego potrzebowałaś a czasem on Ciebie - i przez ten krótki czas czasem się coś zmieni.

    I tak bardzo prozaicznie: w mieście są sklepy: mogę sobie wybrać księgarnie, poszukać antykwariatu, znaleźć sklep plastyczny, czy inny nietypowy np. z koralikami, z DIY, mogę iść na basen, lodowisko, trampoliny ;D Więcej, zdecydowanie więcej możliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamienice <3 Kocham stare kamienice... uwielbiam!
      Bardzo mi się podoba Twoje podejście, mam podobne... No i... w mieście są kina, teatry! Tak! I więcej księgarń :D

      Ale w Bieszczady by się uciekło na tydzień albo dwa ;)

      Usuń
    2. Bieszczady to ucieczka ;) gdzieś gdzie się jedzie jak ma się dość ludzi i świata ... ale jako miejsce do życia ... chyba bym nie dała rady, ale jako miejsce na spokojną emeryturę ,,, kurczę czemu nie :D

      a ja tak tylko przypominam, że wrzesień się zaczął !

      Usuń
    3. Wieeem, pamiętam! I tyle pracy przy tym wrześniu! Ech! Po co ta praca, nie wiesz? Aaaa tak, kredyt :P

      Usuń
  5. Sliczne zdjecie, fajny post <3 Zapraszamy do nas, dopiero zaczynamy!
    polishhotties.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń