środa, 1 lipca 2015

Lektor z pociągu 6.27 - Jean-Paul Didierlaurent


Musisz wiedzieć, że po przeczytaniu tej książki, toalety w centrach handlowych już nigdy nie będą takie same. Musisz wiedzieć, że możesz zacząć liczyć płytki na ścianach. Możliwe jest także to, że poczujesz dziwną więź z pojedynczymi kartkami wyrwanymi z książek. Całkiem prawdopodobne jest także to, że zaczną cię fascynować ludzie bez nóg. I uważaj… możesz mieć koszmary o niemieckich wielkich maszynach fabrycznych.  

Guylain Vignolles nie ma najbardziej fantastycznego życia na świecie, nie jest duszą towarzystwa, nie jest diabelnie przystojny. Ale kocha książki, ma rybkę, o którą bardzo dba, i… każdego ranka w pociągu o 6.27 czyta podróżnym. Czyta przeróżne rzeczy. Zawsze wyciąga z teczki kilka wyrwanych z książek kartek – mogą pochodzić z kryminałów, encyklopedii, książek kucharskich. Słowem, nie mają ze sobą związku. A Guylain czyta je, jakby w ten sposób ratował im życie. Albo sobie. Albo pasażerom.

Skąd ma te kartki? Czemu czyta je publicznie? Nie zdradzę ci tego. Ale powiem tylko jedno… Wyobraź sobie, że nasz samotny kawaler znajduje pewnego dnia w pociągu pendriva, na którym nagrany jest pamiętnik młodej kobiety. Jej słowa w sekundę urzekają Guylaina i mężczyzna… zaczyna czytać je na głos każdego ranka w pociągu o 6.27.

Dawno nie czerpałam tak ogromnej przyjemności z lektury. Nie dość, że tekst jest bardzo dobry, metafory są trafne, ale nie zbyt wykwintne, to jeszcze treść uderza przy każdym rozdziale. Miałam ochotę co chwila otwierać okno i czytać Lektora z pociągu całemu światu. Powstrzymywałam się, by nie publikować co sekundę jego fragmentów na facebooku. Ta książka została idealnie skomponowana z rytmem mojego życia. I mam nadzieję, że i tobie się spodoba.

Haruki Murakami napisał kiedyś, że tekst idealny nie istnieje, tak samo jak nie istnieje idealna rozpacz. Lektor z pociągu o 6.27 jest trzecią książką w moim życiu, która przeczy tym słowom. Dwie pierwsze to Delikatność i Dziewiętnaście sekund. Jeżeli je czytałeś... Ach, i jeżeli kochasz Amelię to ta książka jest dla ciebie.

Nie powiem nic więcej. Jeżeli oglądałeś i czytałeś powyższe rzeczy, jeżeli uwielbiasz zapach Paryża, jeżeli szelest książek nie jest dla ciebie tylko jednym z dźwięków, to zajrzyj do tej historii. Ale uważaj… gdy ją przeczytasz, nabierzesz szacunku do złotych rybek i może… zapragniesz dać dom jednej z nich.



14 komentarzy:

  1. Twoja recenzja mnie zafascynowała. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale muszę koniecznie poznać się z nią bliżej. Mam nadzieję, że zauroczy mnie ona tak samo jak Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, byś też się w niej zakochała :)

      Usuń
  2. Oj, "Lektor z pociągu 6.27" za mną chodzi. Wiosenna Czarownica też go ma i czyta, więc już zamówiłam kolejkę ;) A recenzja przepiękna.
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, Wiosenna Czarownica wie, co dobre ;) Koniecznie przeczytaj ;) Wypatruję recenzji!

      Usuń
  3. Po twojej recenzji ,,Lektor z pociągu" wylądował w mojej kolejce do przeczytania. Już nie mogę się doczekać, kiedy zanurzę się w tej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ochote przeczytac te ksiazke. Przypomina mi "Zbyt glosna samotnosc" Hrabala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Zbyt głośnej.." ;> Ciekawe...

      Usuń
  5. Najpierw tak z innej strony: TE KOTY Z PRAWEJ STRONY SĄ CUDOWNE !!

    A teraz: Urzekła mnie Twoja recenzja, mam była taka jak wydaje się być książka, tak dobrze dopasowana, takim dopełnieniem do książki. Była by lepsza niż niejeden tekst z tyłu książki. Rozsmakowałam się nią na myślowym języku :P

    Trochę teraz obawiam się, przeczytać tą książkę, bo ona Ciebie tak bardzo zachwyciła, a jak mi się nie spodoba, albo będzie w niej coś nie tak albo jej nie zrozumie i nie będę potrafiła się nią tak rozkoszować jak Ty ?

    Wiem, że nie musi oczarować, że każdy odbiera książki inaczej, w dodatku zależy na jaki czas w jego życiu przypadają, ale JA CHCĘ, baardzo CHCĘ, żeby ta książka ze mną to zrobiła, dlatego się obawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdaaa?! Daily Cat są ekstra! Rysuje je baaardzo uzdolniona dziewczyna :) Mam szczęście, że dostaję od niej kota miesiąca :)

      Jest strach, wiem... Najgorzej, jak na coś się napalimy i potem jest wielkie rozczarowanie. Tylko jak brałam tę książkę do łapy, to już byłam dziko napalona, bo miała być jak "Amelia", a ja kocham "Amelię"! I... i nie zawiodłam się. I jestem pewna, że Ty też się nie zawiedziesz!

      Usuń
  6. To nastawię się troszkę sceptycznie, ale z nadzieją :P a może najpierw Amelie przeczytam ...

    Fragment z "Delikatności", który wrzuciłaś do recenzji uwiódł mnie całkowicie :) wszystko tam wskazuje, że wszystko jest na miejscu, jeśli ma na tym miejscu być :P GENIALNE !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Amelia" jest do oglądania ;) To film jest :)

      Oj taaak! Ten z sokiem? Yhm! Kocham "Delikatność" ale obawiam się, że "Lektor..." ją przebił :)

      Usuń
    2. Ooo ;( szkoda, że film, ale może na jakiś samotny lub babski wieczór będzie idealny :)

      Tak, ten z sokiem :) jest jakoś tak ułożony, że nie wydaje się być rodem z komedii romantycznych, czy wydumaną historyjką jak z bajki, a czymś co może się zdarzyć, co jest prawdopodobne :)

      (np. że kolega pozna koleżankę, bo oboje spóźnili się na pierwsze zajęcia na studia. On zabłądził, jej pociąg się spóźnił. Potem ten kolega odprowadza tamtą koleżankę na mieszkanie po imprezce, bo jest miłym gościem. A tam jesteś Ty, która znalazłaś studenckie mieszkanie na ostatnią chwilę (30 września;)) ostatni pokój w tym domu, bo myślałaś, że jednak z architektury nici i trzeba będzie się ekonomią zadowolić. I jak nigdy (rok kolega z koleżanką studiowali już razem), on chce skorzystać z toalety, a Ty nie słysząc, że ktoś przyszedł wychodzisz z pokoju w piżamce z żabą i puszystym, żółtym szlafroczku w księżyce. On zostaje tymże szlafroczkiem zauroczony i potem przychodzi do koleżanki wypijać hektolitry herbaty ;)

      wiem, że historię znasz ale lubię się nią chwalić, bo na prawdę wiele rzeczy mało z pozoru znaczących musiało się stać, żebyśmy się spotkali :P i pewnie dlatego ten sok mnie urzekł :P

      ojejjej, to popatrze na ksiegarnie w takim razie ;) !

      Usuń
    3. "Amelia" jest filmem idealnym na każdy czas ;) A muzyka! O losie! Muzyka z filmu genialna!

      Uwielbiam historię o szlafroczku... ;) Przypadki nie istnieją. Absolutnie. Nie ma szans! ;)

      Usuń