czwartek, 16 lipca 2015

Recenzja: 28 bajek arabskich


Pewnego dnia rzekł szatan do Dżuhy:
- Zrobię z ciebie, Dżuho, wariata!
Dżuha odrzekł:
- Nie uda ci się!

(początek bajki Muł w czajniku)

Porozmawiajmy o bajkach. Dawno, dawno temu był sobie Dżuha. I założył się on z szatanem, że ten nie zrobi z niego wariata. A potem nagle Dżuha zobaczył, jak muł wchodzi do czajnika. Wyobrażacie sobie? Ogromny muł zrobił się na tyle malutki, że zmieścił się w czajniku i wszedł do niego z własnej woli. Dżuha chciał się podzielić tym widowiskiem z mieszkańcami miasta, ale oczywiście nikt z nich nie zobaczył muła wchodzącego do czajnika... 

A zatem... co jest prawdziwe? Muł, to, co widzą wszyscy, Dżuha czy szatan? A może wszystko na raz? Ta bajka jest bardzo bliska mojemu sercu. Ze wszystkich 28 bajek arabskich wybrałam właśnie ją. Dlaczego? Bo... o losie, muł znowu wchodzi do czajnika!!!

Bajki są mądrością narodu. To taka wielofunkcyjna pigułka, która bawi, uczy, zabija nudę i kondensuje w sobie historię. Dlatego pamiętam o bajkach każdego dnia. Dlatego wracam do nich, odkrywam je na nowo, czytam je, słucham i opowiadam. I  choć nie jestem już dzieckiem, to właśnie bajki najczęściej służą mi radą w trudnych chwilach.

Przy moim łóżku śpi wielki stos dziewięciu tomów Baśni tysiąca i jednej nocy, jak tłuste kociska rozwaliły się na nocnym stoliku. Ale mimo ich obecności sięgnęłam po inne wydanie baśni arabskich. Wydawnictwo Blue Bird wydało zbiorek 28 bajek. Nie dublują się z Baśniami tysiąca….Co więcej, mogę zaryzykować stwierdzenie – że żadnej z tych bajek wcześniej nie czytałam.

Znajdziemy tu bajki z Kataru, Iraku, Syrii, Palestyny, Egiptu, Libii, Tunezji i Maroka. Do połknięcia w jeden wieczór. Nie nużą, nie są za dziecinne, są za to krótkie i pozostawiające niedosyt. Są tu bajki i magiczne, i zwierzęce. Przeczytamy o mądrych córkach, myszach, dżinnach, a nawet o szatanie. I oczywiście o mule w czajniku!

Pięknie wydane, na dobrym papierze, z ciekawą okładką - czysta przyjemność trzymać tę książkę w dłoniach. Bajki te zabierają nas do świata muezzinów, gorąca i wielbłądów. Ale tak naprawdę ich sedno niewiele różni się od istoty bajek z pozostałej reszty świata. Główny morał nie zmienia się, a co za tym idzie, wyraźnie wskazuje to, co dla człowieka powinno być najistotniejsze.

Wiecie, że kołysanki uczą? Od maleńkości mówią człowiekowi o różnych ważnych rzeczach. Bajki tak samo. I są nie tylko dla dzieci. Także i rodzicowi, który czyta je dziecku, przypominają o głównych wartościach, o czyhającym niebezpieczeństwie i o prawdach starych jak świat. Są przy nas i jeżeli im na to pozwolimy, będą służyć nam wsparciem w różnych chwilach życia - i tych radosnych, i tych ciężkich i smutnych.

I... No nie! Muł znowu siedzi w czajniku! 


10 komentarzy:

  1. Świetna recenzja! Bajki z Bliskiego Wschodu to coś, co koniecznie muszę przeczytać. Biegnę na poszukiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie wierzę! Sama chciałam. Sama weszłam na Twojego bloga. A Mamusia ostrzegała: "Nie kuś losu!". No i teraz mam za swoje. Kolejna książka do kupienia. Portfel jęczy. Jak mogłaś? :)
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Um... ojej... ja... ja przepraszam chyba no... :P

      Usuń
  3. Jakoś nigdy nie przypuszczałam, że zechcę znów sięgnąć do bajek. Pewnie dlatego, że zawsze kojarzyłam je tylko z okresem dzieciństwa. Okazuje się jednak, że bajki są równie dobre i pożyteczne dla dorosłych. Tego dowodzi Twój post i kilka innych na różnych blogach :-) Natknęłam się na przykład jakiś czas temu na recenzję baśni braci Grimm dla dorosłych. Równie intrygująca, co Twoja o bajkach arabskich :-)
    Rewelacyjnie piszesz..lekko i urzekająco. Mam nadzieję, że masz w zamiarze napisanie książki- przeczytam jako jedna z pierwszych !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo baśnie Grimm dla dorosłych były cuuudne i krwawe ;) Koniecznie rzuć oczkiem.

      A wiesz... piszę, nie tylko mam w zamiarze ;) I... i powiem tylko - zajrzyj na bloga w niedziele, wtedy będzie bardzo wyjątkowy dla mnie dzień ;)

      Usuń
  4. Świetny tekst! :) Miałem niedawno taki czas, gdy czytałem hurtem wszystkie bajki i baśnie, jakie znalazłem w domu (jakieś Azji Środkowej i Kazachstanu, polskie, afrykańskie, Andersen, bracia Grimm, baśnie Tolkiena, coś tam jeszcze). Rozpoczęte i przerwane w połowie mam słowiańskie ,,Śpiewająca lipka". Podobno były mega popularne w dzieciństwie mojej mamy i po latach wznowione. Wiem, że lubisz takie słowiańskie klimaty, więc polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo marzy mi się ta "Śpiewająca lipka"! Muszę ją zdobyć! Koniecznie! Dzięki ogromne!

      Usuń
    2. Koniecznie polecam. Szczególnie, że to takie ,,swojskie", choć wiele z tych prawd znaleźć można np. w balladach Mickiewicza, sporo też jest takich słowiańskich ,,prawd" ludowych (wiele od Grimmów powtarza się, np. najgłupszy w oczach innych, najsłabszy i najmłodszy zyskuje najwięcej). Chyba każda kultura ma swoje mądrości we własnych opowieściach :)

      Usuń
  5. Piękna recenzja! I książka teraz kusi, oj kusi :)

    OdpowiedzUsuń