czwartek, 30 lipca 2015

Felieton: Pilch, Zuza i różnica wieku


Zuza albo czas oddalenia to moje pierwsze spotkanie z Pilchem. I spotkanie zdecydowanie pozytywne przede wszystkim z uwagi na język. Słowa, zdania, akapity! Tak, to było dobre. Bardzo. Historia niby o miłości, a niby o pieniądzach. O różnicy wieku, o prostytucji, o wyborach, o… życiu – jego początku i końcu.

To było do przewidzenia: na starość zakochałem się w pochopnej dwudziestolatce. Przez pochopność należy rozumieć zgodę na wykonywanie działań elementarnych za pieniądze, ergo kurewstwo – piszę autor na początku. Znam osoby, które po takim fragmenciku, zatrzasnęłyby książkę ze zdegustowanym prychnięciem.

Zdarzyło się. On po sześćdziesiątce, ona ledwo po dwudziestce. On zakochany, ona uprawiająca najstarszy zawód świata. On kocha i płaci, ona bierze pieniądze i pozwala się kochać. On szaleńczo zakochany, a o jej uczuciach czytelnik właściwie niewiele się dowiaduje. Zuza jest dla mnie jak mocno zamknięte pudełeczko. Z jej zewnętrzną częścią można robić, co tylko się zapragnie, ale do wnętrza nie dociera ani jeden promyczek światła. 

Najcenniejszym, co znalazłam w tej książce, była nauka nieoceniania. Zajrzeliśmy w głąb umysły zakochanego podstarzałego mężczyzny, płacącego prostytutce. I jeżeli patrzeć uważnie, pojawia się nie osądzanie, a zrozumienie. A przy tym pewność, że każdy ma prawo decydować o swoim życiu i swoich pieniądzach tak, jak chce.

- Ile lat był od niej starszy?
- Nie wiem. Wyglądał jak jej ojciec. Aha, ktoś mówił, że około czterdziestu.
- Sporo.
- W miłości lata się nie liczą - powiedziała z niezrozumiałą stanowczością.
- Tak sądzisz? Bo nie wiesz jeszcze, co to starość.
- A ty już wiesz?
- Kiedy przekroczy się czterdziestkę, zaczyna się trochę wiedzieć. A po przekroczeniu pięćdziesiątki jest się już na drugim brzegu. Mam ci mówić, co dalej?
/Ostatnie rozdanie/ – Wiesław Myśliwski

No właśnie, niech ostatnia książka Pilcha będzie pretekstem do rozmowy o związkach z dużą różnicą wieku. W Zuza albo czas oddalenia parę dzieliło około czterdzieści lat. Czy jednak właśnie wiek stanął na przeszkodzie?

Wiek. Tak wiele osób celuje rewolwerem swoich osądów w parę, gdzie on wyraźnie jest starszy, a ona młodziutka, lub gdzie ona ma już zmarszczki, a on całkiem świeżutki. Inni natomiast twardo uważają, że tak, kobieta winna być od mężczyzny młodsza. Mój znajomy ma taki wzór obliczeń: wiek mężczyzny dzielimy na pół i do wyniku dodajemy liczbę siedem i oto mamy idealny wiek partnerki.

Ale osobiście odsuwam nogą metryczkę i wypycham ją z horyzontu. Bo widzicie, moim zdaniem, ludzie są diametralnie różni. Każdy człowiek to chodzący olbrzymi wszechświat, pełen swoich doświadczeń, myśli, wrażeń, zdań i planów na przyszłość. Dopasowanie do siebie dwóch osób wydaje się niemal niewykonalne. A jednak jest możliwe, wszystko zależy od ich własnej chęci, czasu i otwartości. Ach i nie wtrącania się innych.

Tak, tak, innym absolutnie nie powinno być nic do tego. Jest takie rosyjskie przysłowie: cudza dusza jest ukryta w cieniu. Nigdy nie damy rady całkowicie zrozumieć drugiego człowieka, nawet żyjąc z nim pięćdziesiąt lat. A zatem jakie mamy prawo osądzać tych, których widzimy pierwszy raz w życiu na ulicy? Fakt, że pięćdziesięciolatka czule całuje trzydziestolatka nie daje nam tego prawa. Fakt, że młodziutka dziewczyna przytula się do murzyna – także nie.

W Zuza i czas oddalenia bohater owszem, czasem zastanawiał się, co ludzie pomyślą, co powie mama… Ale szedł za swoimi uczuciami. I jego też nie mamy prawa osądzać, przeciwnie – powinniśmy mu zazdrościć, albo wziąć z niego przykład. 

10 komentarzy:

  1. Intrygująca i dająca pole do popisu w kwestii dyskusji tematyka.
    Swego czasu, jeszcze na studiach, zdarzyło mi się "namiętnie" czytać Pilcha. Po kilku książkach stwierdziłam, że mam dość ciągłego czytania o rzyganiu i alkoholu i postanowiłam więcej do jego twórczości nie wracać. Twoja recenzja jednak niesamowicie mnie zaciekawiła. Kto wie? Może jeszcze kiedyś się spotkam z Panem Pilchem? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja pierwsza randka z Pilchem... jakoś tak wcześniej się mijaliśmy. Ale kusi mnie teraz "Wiele demonów" :)

      Usuń
  2. Ps. Intrygujące zakładki w książce :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze przyjemności czytać książek Plicha. W sumie nie wiem, czy taki wymóg w mojej duszy istnieje, ale....zapamiętam, pomyślę.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książkami tak już jest, że siedzą cicho, cicho, a potem bum! i masz przeczytać! Poczekaj, jak się ma objawić, objawi sie ;)

      Usuń
  4. Słyszałam jak fragmenty tej książki czytał w radiu Piotr Fronczewski i mam nadzieję, że jest jakiś audiobook do tego, a nie tylko zachęcające (BARDZO!) fragmenty, bo toż to idealnie dobrany głos do tej książki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm jeszcze o audiobooku nie słyszałam, ale myślę, że będzie na pewno :D

      Usuń
  5. Zapowiada się bardzo interesująco, więc chyba i ja się skuszę. Co nieco już słyszałem na temat tej książki i były to same pochlebne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie Pilch "odrzucił" swoim Pod mocnym aniołem. To była moja pierwsza i chyba ostatnia próba "zbliżenia się" do jego twórczości ;) :)
    Ela T

    OdpowiedzUsuń