środa, 24 czerwca 2015

Recenzja filmu: W głowie się nie mieści [2015]


Ten film to pułapka. Tak naprawdę jego kolorowość jest słodką przynętą dla dzieciaków, które pociągną za rękaw swoich rodziców do kina. A niczego nie spodziewający się rodzic pójdzie, kupi bilet, usiądzie w kinie, ziewnie oczekując kolejnej kolorowej, ale nudnawej dla jego dojrzałego umysłu bajki i… voila! Trafiony zatopiony!

Bo widzicie, ten film jest przede wszystkim dla dorosłych. Szach-mat!

Główną ideą filmu jest to, że w głowie każdego (nawet u psów i kotów) mieszka pięć osób: Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza. Nie, nie, to nie początek psychozy, spokojnie. Są to nasze emocje, które stale sprzeczają się ze sobą i dyskutują. I ta, która przekona resztę do swoich racji, będzie główną cechą naszego charakteru.

Kłócenie się nie jest jedyną funkcją naszych pięciu emocjonalnych bohaterów. Odpowiadają one  także za nasze wspomnienia, które przechowują się jak kolorowe wielkie kule. Główne wspomnienia tworzą tak zwane podstawy naszej osobowości, czyli wyspy – Rodziny, Przyjaźni, Zabawy albo… Hokeju. Tak, siedzimy w głowie jedenastolatki! Ale mamy też wgląd do głów jej rodziców.

To jest jak takie show.. I oczywiście, jak na rasowe show przystało, nie mogło się obyć bez przygód. Bo cóż się wydarzy, jeżeli Radość i Smutek wypadną nagle z głowy małej i zgubią się gdzieś głęboko w archiwum jej pamięci? A przy tym nasza mała bohaterka właśnie przeprowadziła się wraz z rodzicami do innego miasta i powoli przestaje sobie radzić z nową sytuacją…

To jest Reilly
A to... mieszka w jej głowie ;)

Ten film, to kanapka z nutellą, grubo posmarowana na wierzchu psychologiczną wiedzą. Podana w kolorowej otoczce bajki dla dzieci uderzy w łeb nie jednego rodzica. To skondensowana pigułka wiedzy o emocjach, która może być dla wielu ogromnym odkryciem i pretekstem do zajrzenia w głąb siebie. Już na samym początku filmu widz dowiaduje się, że ani Strach, ani Gniew wcale nie są negatywnymi emocjami. Odraza także nie. I Smutek właściwie jest taki słodki i do przytulenia.

A skoro bajka jest o emocjach, to wywoła cały ich wachlarz u widza. I tak o to zaczniemy przeżywać wraz ze zgubioną Radością, współczuć biednej Reilly, łączyć się emocjonalnie z zabieganymi rodzicami dziewczynki. Dzieciaki będą wpatrzone w masę kolorów na ekranie, rodzice szybko załapią, że tu jest nie tylko podwójne, ale i potrójne dno, a każdy dialog bohaterów jest ważny i nie wolno uronić ani jednego słowa. Na sali kinowej będą wybuchać śmiechy, ale i szlochy, zaszeleszczą chusteczki.

A potem na ekranie pojawi się pixarowski jocker. Bingo-Bongo (czy jakoś tak)… Słonio-delfino coś, zrobione z waty cukrowej i płaczące cukierkami. To zagubiony w pamięci Reilly jej wymyślony przyjaciel. Głębokie i mocne posunięcie, choć zarazem przecież zabawne, bo Bingo-Bongo jest uroczy i różowy. A dalej jest jeszcze lepiej, bo ów zapomniany przyjaciel prowadzi nas do Krainy Fantazji i Abstrakcyjnego myślenia.

Słowem, to było dobre, mądre, głębokie i uderzające. I, co najważniejsze, nie była to bajka o szczurkach czy zabawkach. Jest to opowieść o zwykłej dziewczynce. Pixar stworzył historie o tym, jak kończy się dzieciństwo, a jedną z kamer umieścił wewnątrz głowy małej. Przy W głowie się nie mieści wszyscy nauczą się czegoś nowego – i Reilly, i jej rodzice, i jej własne emocje, i jej widzowie.

Idźcie. Koniecznie. Zabierzcie swoje dzieci, weźcie partnerów, rodziców, przyjaciół. Idźcie. Żałuję, że nie zobaczyłam tego filmu z dwadzieścia lat temu.

PS Jest taka teoria psychologiczna z lat 60tych dwudziestego wieku… Pewien amerykański psycholog Robert Plutchik wydzielił osiem podstawowych emocji, które są z nami od urodzenia. A cała reszta emocji powstaje z ich przeróżnych krzyżówek. W głowie się nie mieści wydała mi się ekranizacją tej właśnie teorii.
  
PS2 Aby obejrzeć film, będziecie zmuszeni przeżyć w kinie torturę, oglądając dwa pragnące miłości wulkany. A wiecie… co zostało zobaczone, nie może być odpaczane. Przykro mi.


19 komentarzy:

  1. Jeny, już nie mogę się doczekać, kiedy to obejrzę!! Wiedziałam, że to będzie kolejne arcydzieło Pixara <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja baaardzo czekałam na tę bajkę, ale nie spodziewałam się, że będzie AŻ TAK dobra :)

      Usuń
  2. Chciałam coś dziś do kawy przeczytać, więc wchodzę z nadzieją na bloga i JEST ! :D

    A zastanawiałam, się czy iść na tą bajkę do kina, bo trochę się obawiałam, że zapowiedź to najlepsze co w tym filmie jest. Teraz może w następnym tyg. pójdę na tą bajkę (bo w tym idę na Minionki ;P).

    A ja muszę mieć dużą determinacje, żeby na bajkę iść do kina ... Bo o ile na zwykłym filmie jest dużo ludzi jedząco-szeleszcząco-gadających (demon, istna furia się we mnie wtedy budzi ;)), to jeśli chodzi o bajki to jest tego kilkakrotnie więcej...choć czasem komentarze dzieci są ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moooja Ty! :* Jestem, Twoim najwierniejszym na świecie dokawnikiem :D

      Zapowiedź bajki była maleńką cząstką całości. Naprawdę... Mogli o wiele lepiej ten film zareklamować. Cudo!

      A co do jedzących i szeleszczących... mnie też wkurzają... dlatego siadam zawsze w najwyższym rzędzie. Z tyłu wtedy nikt nie chrupie ;)

      Usuń
    2. Tak ! Idealnie wyczuwasz trzy chwile wolne w pracy, kiedy mogę spokojnie wypić kawę i poczytać coś fajnego :)

      Zachęciłaś mnie do bajki całkowicie :D, teraz już nie mogę nie iść ;)

      Z tylu są podwójne kanapy ... dla tych co idą do kina, a nie na film ... też niedobrze ;)

      Usuń
    3. Muahhaha!@ Bo mam takie urządzonko pomiarowe nakierowane na Ciebie... :P

      Jakoś z tymi kanapami nigdy problemu nie było... Ale może po prostu na Warmii ludzie są grzeczniejsi :P

      Usuń
    4. No i chyba bać się powinnam ...

      A ja nie wiem jak jest na Podkarpaciu z tymi kanapami, bo obawiam się ich bardziej niż jedzących czipsy z torebki, nie zaryzykowałam więc jeszcze :P

      Usuń
    5. E tam, po co :P Strach jest nudny :P

      A może z tymi kanapami to strach ma wielkie oczy? Powinnaś spróbować :D

      Usuń
    6. Ja się o nich boję ;) nie o siebie :P o te zaklęcia, które rzucam oczami ;D

      Usuń
    7. O losie, chciałabym to zobaczyć!

      Usuń
  3. No, no, przyznam, że byłam ciekawa tego filmu, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo jest na co czekać. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się wybrać na to do kina. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idź, idź, koniecznie :) I daj znać, jak Ci się spodoba :)

      Usuń
  4. Zaintrygowało mnie "PS2". Zdradzisz szczegóły? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam przed bają jest krótkometrażowy filmik o dwóch samotnych wulkanach, które pragną miłości i o tym śpiewają... Chyba ze trzy razy w trakcie tego czegoś moi towarzysze zapytali czy kupiłam bilety na dobry film -.-

      Usuń
    2. O wow... To trzeba się psychicznie przygotować.

      Usuń
    3. Taaak... ja zdecydowanie nie byłam na to gotowa :(

      Usuń
  5. Zaszalałam w weekend i wybrałam się do Heliosa na w głowie sie nie mieści. I co? jestem zachwycona! Świetna animacja, zdecydowanie bardziej dla dorosłych (chociaż na wielu bajkach zauważyłam, ze bawię się lepiej niż dzieci) Będę polecać, bo naprawdę warto obejrzeć tę bajkę :) Można się i wiele nauczyć i świetnie bawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łiii! Tak! Kocham! Uwielbiam jak ludzie zachwycają się tą bajką! Powinni ją dołączać w szpitalach dla młodych rodziców przy komplecie dokumentów :)

      Usuń
  6. Obejrzałam, urocza animacja.

    OdpowiedzUsuń