środa, 3 czerwca 2015

Felieton: Pies też człowiek?


Pies nie jest człowiekiem. Amen.

Ustalmy to sobie na początku tego tekstu i trzymajmy się tej prawdy przez następne kilka akapitów. Psy to nie ludzie, bo choć mają ostre zęby, nigdy nie byłyby w stanie skrzywdzić tak, jak krzywdzą ludzie. Ponieważ człowiek nigdy nie będzie potrafił kochać drugiego człowieka tak, jak go kocha pies. A zatem nie, pies człowiekiem nie jest. I choć nim nie jest, to zasługuje na szacunek równy człowiekowi, ale… Ale także i na stanowczość.

Mój pies jest moim osobistym coachem. To on nauczył mnie wiary w siebie, stanowczości, konsekwencji i miłości. I zrobił to w bardzo prosty sposób – miał tylko mnie. Gdy pojawił się w moim życiu, był bezradną puchatą kulką, która nie umiała wejść na kanapę. Najpierw przyszła do mnie świadomość, że ta kuleczka będzie głodna, jeżeli ja jej nie nakarmię, spragniona, jeżeli jej nie napoję, chora, jeżeli nie pójdę z nią do lekarza. To była żywa istota absolutnie zależna ode mnie. A potem przyszła świadomość czegoś jeszcze – tylko i wyłącznie ja jestem odpowiedzialna za tę puchatą kulkę, która za rok stanie się dwudziestopięciokilogramowym psem. I jeżeli ja nie będę odpowiednio stanowcza,  konsekwentna i silna, to pies ten stanowić będzie zagrożenie.

Właśnie tak od ponad roku uczę się być psią właścicielką. Sama wychowuję, szkolę, próbuję zrozumieć. Sama ponoszę odpowiedzialność. I sama zbieram owoce ogromnej psiej miłości.

Jest taka książka Pies też człowiek. Sięgnęłam po nią z ciekawości. Przyznam, że momentalnie kupiło mnie pierwsze zdanie opisu: Książka doskonale napisana: kompetentna, poszerzająca horyzonty, uświadamiająca, historycznie istotna, a do tego – miejscami – bardzo wzruszająca. I choć nie wzruszyła mnie ani razu, to pokazała relację psa i człowieka z innej strony, ale także pozwoliła spojrzeć na nie globalnie.

Szkolenia, wychowanie, wymagania – to wszystko wolno zmieniało się w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat w Polsce. Rola psa w społeczeństwie z obrońcy domu siedzącego na łańcuchu wolno wśliznęła się do łóżka właścicieli i została częścią rodziny. O tym wszystkim opowiada ta książka. Rozdział o psich cmentarzach skradł moje serce i sprawił, że zapragnęłam odwiedzić jeden z nich. Z pewnością opowiem Wam o nim w jednym z dokawników.

I choć książka ta pokazuje, jak ważne są dla nas relacje z psami, powtórzę raz jeszcze – pies człowiekiem nie jest. Żaden człowiek nie pokocha mnie bardziej niż mój pies, natomiast ja nigdy nie pokocham mojego psa tak mocno, jak drugiego człowieka. Jestem właścicielką psa, lecz nigdy nie będę posiadać żadnego człowieka. Nasza relacja z Szarym Wilkiem jest bliska, nieraz ocierająca się o podświadomość i intuicję, jednak miłość do człowieka jest w moim sercu zarezerwowana tylko i wyłącznie do człowieka. Dla mojego psa jestem w stanie zrobić wiele, jednak dla człowieka jeszcze więcej. I tego rozgraniczenia staram się trzymać, bo przeraża mnie zniekształcenie hierarchii, gdy to psie problemy są stawiane ponad ludzkie.


7 komentarzy:

  1. To jest bardzo mądre - oddzielenie relacji człowiek - zwierzę. Owszem kocha się zwierzęta, ale nie może być to taka relacja jak łączy ludzi. Z drugiej strony jeżeli ktoś sobie wyobraża, że pies czy kot nie potrzebuje naszej uwagi, opieki i zachwycamy się nim tylko przez kilka dni - to musi jeszcze wiele nauczyć się o byciu odpowiedzialnym. Bardzo pouczający tekst dla ludzi, którzy myślą o przygarnięciu pupila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Choć obawiam się, że we współczesnych czasach objęłam dośc odważną postawę. Dziś niestety chore pieski wygrywają z ludźmi potrzebującymi pomocy...

      Usuń
  2. Zaburzenie hierarchii (stawianie psa wyżej niż człowieka) to wina tylko i wyłącznie ludzi. Bo to oni kłamią, zdradzają, zawodzą, krzywdzą a nawet niszczą- nie psy. Czworonożne zwierzę nie jest w stanie celowo posunąć się do takich działań.
    Dziś i ja psom ufam bardziej niż ludziom. Niestety. Oby Tobie się to nie przytrafiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie raz dostałam w kość od człowieka i to nie obcego, a bliskiego. Tak to już jest z tymi bliskimi, że mają moc krzywdzenia nas najbardziej. Ale wciąż... to człowiek stoi na pierwszym miejscu w moim sercu.

      Usuń
    2. myślę, że to cena posiadania bliskiego człowieka, że wcześniej czy później, świadomie lub zupełnie nie zostaniemy zranieni właśnie przez bliskiego. Bo gdyby nawet to samo, wręcz identycznie zrobiła nam obca osoba dość często spłynęło by po nas, może zdenerwowało, może zasmuciło ale nie zraniło. To cena posiadania przywileju kogoś bliskiego. Tak samo w drugą stronę ... choćbyśmy się nie wiem jak starali w końcu zranimy, czasem nieświadomie. Bo przecież kto z nas jest pewny, czy nie jest czyjąś niespełnioną Miłością Życia.

      Oklepane ale jaki prawdziwy jest cytat z Małego Księcia :)

      Usuń
  3. Powiem tak. Dla mnie miłość jest jedna, wywodzi się z jednego źródła. Kocham moich ludzi i moje koty tak samo, choć może miłość do zwierząt jest łatwiejsza. Gdybym miała do wyboru ratować życie człowieka albo zwierzęcia to oczywiście wybrałabym człowieka, ale jakoś nie umiem rozgraniczyć, podzielić miłości i powiedzieć, że kot jest mniej ważny. Może to dziwne, wielu ludzi nawet z mojej rodziny tego nie rozumie, ale tak czuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie są zbyt lekkomyślni jak dla mnie, biorą psy i traktują jak rzecz są dla nich jedynie zabawką, gwiazdkowym prezentem, jestem wolontariuszką w schronisku i wiem jak wielu ludzi zachowuje się nie odpowiedzialnie lub po prostu głupio biorąc psa dla dziecka. mój pies nauczył mnie wielu rzeczy ale przede wszystkim cierpliwości. A książka no cóż może przeczytam do kawy... ;)
    Zapraszam do mnie
    http://psiehistorie.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń