środa, 6 maja 2015

Zapach miasta: Tykocin


Wszystkie zdjęcia są autorstwa niezrównanego Grzegorza Sz. ;)

Jest takie miasto na Podlasiu, o które potknęła się nasza podróż na białostockie targi książki. To miejsce, które można nazwać bursztynem czasu, bo wszystko tu się zatrzymało i wpatruje w gości niewidzącym wzrokiem.

Tykocin – to właśnie o nim chcę opowiedzieć. Nawet powietrze tu wydaje się pachnieć inaczej, jak sprzed wieków. Olbrzymia bazylika niemo otworzyła ramiona i chce zgarnąć całe miasteczko, ale stojąca w linii prostej od niego synagoga zdaje się nie zwracać  na to większej uwagi.

Mogłabym Wam opowiedzieć, kiedy powstało to miasto i dzięki komu. Dlaczego właśnie w tym miejscu i w jakim celu. Mogłabym sypnąć datami. Ale nie o tym chcę mówić, bardziej interesuje mnie zapach Tykocina. A jego historię pozostawiam Wikipedii.

Tykocin pachnie snem. Mijamy domy z zawieszonymi nad ziemią drzwiami, bo zabrakło ganków, i mimowolnie zastanawiam się, czy mieszkańcy tego miasta nie są duchami, które wolno płyną kilka centymetrów nad ziemią. Mijamy okna pełne sztucznych kwiatów i jezusowego krzyża wsadzonego do doniczki. Mijamy pomarszczoną staruszkę, która zakopana we własnym małym ogródku, uśmiecha się brakiem zębów i pyta, czy podobał się Pan Jezus. Z jednej strony ma się ochotę wybuchnąć śmiechem na to pytanie, ale z drugiej - można się wzdrygnąć z lekkim chłodem – bo czy to pytanie nie jest potwierdzeniem faktu, że to miasto naprawdę leży na pograniczu światów? Może ta staruszka wcale nie zapytała o Jezusa z doniczki, ale o tego prawdziwego z Tamtego Świata? A my przegapiliśmy go, wpatrując się w sztuczne kwiaty w oknie.

Po tym dziwnym pytaniu, opieramy się o drzwi Synagogi. Pan Jezus, czy nam się podobał, czy nie - nie ma tu wstępu. Za tymi drzwiami on nigdy nie zaistniał. Drzwi Synagogi grzeją plecy i zastanawiam się, czy tylko pozuję do zdjęcia, czy też przytulam się do tego budynku. Tyle jest w nim dobra i miękkości. Wszystkie jego okna zostały otulone jaskółczymi gniazdami. Przy kościele nie widziałam żadnego, a może po prostu dobrze nie patrzyłam.

Mijamy poduszkowców – starsze panie opierające łokcie i piersi na miękkich, puchowych poduszkach położonych na oknach. Panie patrzą uważnie, lustrują każdy skrawek mojego ciała. Czasami, takie na wpół wychylone z własnych okien, kojarzą mi się z rzeźbami przy kościele. Ich domy są świątynią, one – jej strażnikami. Choć teraz nieporuszone i nieme, za chwilę, gdy odwrócę od nich wzrok, zmienią pozycję albo znikną.

Chociaż… czy w tym mieście cokolwiek znika? Wszystko zamiera, zatrzymuje się i zaciera. Nie znika, a blaknie. Trwa nie tylko na pograniczu kultur, ale i światów.

Ciekawe, czy po zmroku tu straszy…

  
Pan Jezus na Krzyżu Doniczkowym...


To z Ulą najbardziej lubię odkrywać niezwykłe miejsca ;)

I przytulać się do synagogi... ;)



28 komentarzy:

  1. Jakby czas tam stanął w miejscu..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ klimatyczne zdjęcia! Przepiękne...

    OdpowiedzUsuń
  3. To Próchnik odpuszczamy ..... :P
    Przynajmniej gór u siebie nie znajdziesz ! HA !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu?! Czemu odpuszczamy? No weeeeź :P

      Usuń
    2. Coś trzeba, drogą eliminacji, chyba, że ze zamieszkasz na 3 miesiące to może jakoś to ogarniemy ;P

      Usuń
    3. Hmm... A wytrzymasz mnie przez 3 miesiące? :P Dużo jem :P

      Usuń
    4. sprecyzuj dużo ? 12 ruskich pierogów ? 16 ? 24 ?

      Usuń
  4. Jejku, jak ja uwielbiam takie miasteczka i wsie, w których czas stanął w miejscu... najchętniej przeprowadziłabym się tam, do jakiejś wiejskiej chaty, i tak sobie żyła z dala od świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też myślę, że chciałabym w takiej mieścinie zamieszkać, ale... na dłuższą metę chyba brakowałoby mi szumu miasta :)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie klimatyczne miejsca, trochę zapomniane :) Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealne... Bo tam i sam człowiek się zatrzymuje. Nawet oddycha się tam lżej :)

      Usuń
  6. Miasteczko- bajeczka jak mówiła Agnieszka Osiecka! Cudowne klimatyczne miejsce, zaklęte w czasie! Miałam okazję spacerować po Tykocinie w zeszłe wakacje i chłonąć tę jego tajemniczość i oczywiście fantastyczne smaki! Miło było ponownie wrócić w to miejsce! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety byłam tam tylko przez chwilkę... Marzy mi się kiedyś zostanie tam na noc :) Muszę osobiście sprawdzić, czy w Tykocinie straszy :)

      Usuń
  7. Miasteczko- bajeczka jak mówiła Agnieszka Osiecka! Cudowne klimatyczne miejsce, zaklęte w czasie! Miałam okazję spacerować po Tykocinie w zeszłe wakacje i chłonąć tę jego tajemniczość i oczywiście fantastyczne smaki! Miło było ponownie wrócić w to miejsce! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam tam tylko przez chwilkę... a chciałabym zostać na noc ;)

      Usuń
  8. Miałam przyjemność spacerować po Tykocinie. Bardzo senne, rozmarzone i tajemnicze miasteczko. Takie gdzie czas się zatrzymał między starymi murami, za drewnianymi płotami i co chwilę dmucha w nos tym, którzy przystają na chwilę. Coś niesamowitego ;) Swoją drogą pierwszy raz miałam przyjemność odwiedzić tam żydowską knajpkę, gdzie podali przepyszny cymes, mniam :) Natomiast kilka kilometrów za Tykocinem znajduje się jedna z nielicznych już kolonia żołn, najbardziej kolorowych naszych ptaków, można je obserwować jak polują na owady i karmią młode, niesamowite ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm zazdroszczę żydowskiej knajpki :) Ja poczułam tylko zapach Tykocina, na smak zabrakło nam czasu :(

      Usuń
    2. Następnym razem będzie czas na tykocińskie smaki ;)

      Usuń
  9. Piękny, nastrojowy tekst - tym bardziej cieszy mnie Twoja zapowiedź kolejnych tekstów o tej tematyce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Piegusko :) A nastrój to chyba zasługa miejsca, a nie moich słów :) Zdradze Ci cichutko, że następny będzie Londyn ;)

      Usuń
    2. Już nie mogę się doczekać :)

      Usuń