środa, 13 maja 2015

Recenzja: Chłopcy od Google'a



Korzystamy z niej codziennie. Większość to właśnie od niej zaczyna wejście do Internetu. To taka nasza kieszeń umysłu – wiemy, że tam znajdziemy każdą informację. Oczywiście mówię o wyszukiwarce Google. Wiedzieliście, że istnieje nowa choroba związana z tą przeglądarką? Nazywa się „Efekt Google” i polega na tym, że człowiek jest przekonany, że żadna wiedza nie jest mu potrzebna, bo wszystkie informacje znajdują się w odległości kilku kliknięć. Mózg po prostu odmawia zapamiętywania jakiejkolwiek wiedzy, bo wie, że o wiele łatwiej będzie ją po prostu wyszukać.

Jak sami widzicie, Google mocno wkroczyło w nasze życie i stało się jego nieodłączną częścią. Jest teraz nie tylko wyszukiwarką, ale i blogami, siecią społecznościową, mailami itp. Osobiście korzystam z tego wszystkiego. Czasami przeraża mnie fakt, jak mocno ta firma wkroczyła w moje życie i w życie moich znajomych. Każdego z nas można wygooglować, właściwie wszystko, co tylko wpadnie nam do głowy, już w Google istnieje. To olbrzymia machina pożerająca każdą informację, która tylko istnieje. I któż stoi u jej początków?

Dwóch młodych chłopaków - Amerykanin Larry Page i Rosjanin Siergiej Brin w 1998 roku założyli Google Inc. Zaczynali we dwójkę, a teraz ich firma zatrudnia 54 000 pracowników w kilkunastu krajach. Brzmi imponująco, prawda? Warto czytać o takich ludziach, poznawać ich życie i ścieżkę zawodową. Bo tacy, jak oni, często osiągają szczyt dzięki wierze w siebie. To podstawa. Czasami trzeba samego siebie postawić na piedestał.

Chłopcy od Google’a nieco mnie zawiedli. Spodziewałam się ciut więcej historii o ich życiu, tymczasem ta cienka książka to tak naprawdę zbiór wypowiedzi Page’a i Brina. Niemniej jednak są to naprawdę dobre cytaty. Pokazują chłopaków z krwi i kości, którym olbrzymi sukces nie uderzył do głowy. A czytelnicy mogą się dowiedzieć, jak wygląda praca w Google? Na co pracownicy powinny przeznaczać część swojego czasu? I o co chodzi z psami w tej firmie?

Page i Brin na publiczne wystąpienia poświęcają osiem godzin rocznie, a zatem kiedy zaczynają mówić, wszyscy słuchają. Dlatego ta książka, skupiająca na zaledwie 100 stronach ich słowa, jest tak bardzo cenną pozycją, nie tylko dla informatyków. 

4 komentarze:

  1. Google bardzo lubię, ale jakoś nie chcę mi się czytać o ich twórcach :) niestety, nie moja kategoria ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam... a potem skusiłam się na tę książkę. Przyjemnie się czytało :)

      Usuń
  2. Jakoś nie czuję potrzeby poznania tej książki ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki jak ludzie, jedni do nas pasują, inni nie...

      Usuń