sobota, 18 kwietnia 2015

Wygraj książki...




Oto jedyny w swoim rodzaju zespół konkursowy, stworzony specjalnie dla Was, składający się z dwóch olsztyńskich blogerek, jednej fantastycznej zabrzańskiej księgarni oraz interesujących nagród.

Prosto z rąk uśmiechniętych zabrzańskichksięgareczek powędrują do Was cudne książki i nie tylko…


Co jest do wygrania?


NAGRODA nr 1: „W butach Valerii“



NAGRODA nr 2: „Fortuna i namiętności“



NAGRODA nr 3: „Marek Dyjak Polizany przez Boga“



NAGRODA SPECJALNA (dodatek do którejś z książek) - zakładka



Co trzeba zrobić, by wygrać książki?

Wybierz, o którą książkę chcesz grać i wpisz jej numer w komentarzu tuż przed odpowiedzią na pytanie konkursowe wraz z uzasadnieniem (komentarz zostaw pod tym postem bądź na profilu facebook/przeczytaj mnie):

Jaka książka zmieniła Twoje życie?

Jeśli marzy Ci się książkowy gadżet (cudna zakładka), uzasadniając odpowiedź postaraj się jak umiesz najlepiej, bo to właśnie do Autorki/Autora najciekawszego uzasadnienia powędruje nagroda specjalna.

Do kiedy należy to zrobić?

Czas macie od teraz (czas start!) aż do końca 22 kwietnia bieżącego roku.

Zwycięzcę wybiorę czysto subiektywnie i zdecydowanie nie losowo.

Dobre rady:

-      Zajrzyjcie na bloga Uli Pełen zlew – to właśnie ona jest drugą blogerką, która też ma trzy książki i zamiast zakładeczki, ma dla was… a nie, nie powiem, sami sprawdźcie.
-      Wejdzie też na fanpaga facebookowiego księgarni Victoria – to właśnie ona zafundowała te piękne nagrody, a może okaże się, że zechcecie go polubić ;)
-         Uśmiechajcie się częściej...

I bądzcie czujni, to nie koniec niespodzianek z okazji Światowego Dnia Książki.


Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 23 kwietnia – w święto książki!

58 komentarzy:

  1. Gram o nagrodę nr2
    Jaka książka zmieniła Moje życie? Hm... Wiele książek przeczytałam. Ale czy któraś zmieniła moje życie? W pewnym sensie każda książka to robi. Jeśli już muszę wybrać postawię dziś na "Wiedźmina" Andrzeja Sapkowskiego. Czyli sagę o białowłosym zabójcy potworów przez, którego zostałam wciągnięta w świat fantastyki i już w nim pozostałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele razy słyszałam, że kogoś Wiedźmin przekonał do fantastyki. Lubię. Taki on... pogański ;)

      Usuń
  2. Gram o nr 1
    No to będzie nietypowo, ale szczerze. Książką, która rzeczywiście zmieniła moje życie, a do której ciągle zaglądam jest...... "Jedz pysznie, chudnij cudnie" Magdaleny Makarowskiej. Wiem, że tytuł tendencyjny, ale zawartość zrewolucjonizowała moje podejście do jedzenia, do siebie samej. To było jak zimny prysznic latem- orzeźwiający i dający energię. Pani Magdalena zupełnie inaczej interpretuje słowo dieta. Dzięki niej zmieniłam nawyki żywieniowe, przekonałam się, że zdrowo wcale nie znaczy niesmacznie. Wiem, ze to brzmi jak jakaś reklama rodem z portali dla grubciów, ale ja jestem zafascynowana tym, w jak prosty i przystępny sposób można wpłynąć na czyjeś życie i dać takiego kopa energetycznego, który wcale nie będzie bolał, tylko pchał do przodu i zachęcał do własnych inicjatyw. Wiele się z tej książki dowiedziałam o różnych właściwościach pokarmów, o tym jak komponować posiłki i co najlepsze- to wszystko działa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, baaardzo urzekła mnie Twoja odpowiedź, wiesz?

      Usuń
  3. Gram o nr 3
    "Niebo istnieje naprawdę" zmieniło ogromnie moje życie. Chodzi nie tylko podejście do wiary ale też o stosunek do ludzi i pewnych zdarzeń. Wiele rzeczy w życiu wydaje się nam nieistotnych i banalnych a to one często maja największy wpływ na to kim jesteśmy. Zawsze w gorsze dni chętnie wracam do lektury tej książki by się odrobinkę zmotywować. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uszanowania! Chcę powalczyć o numer 2 :)

    Pytając o książkę, która zmieniła czyjeś życie, spodziewamy się usłyszeć tytuły dzieł ponadczasowych, choć często też popularnych, wielkich sag w stylu Folleta, mądrości Eco czy dobrych rad Rhondy Byrne. A moje życie zmienił... podręcznik do języka rosyjskiego. Bo miałam dość językowej bariery, która może nie tyle uniemożliwia, co bardzo utrudnia kontakty z ludźmi władającymi innym językiem. Chciałam dostawać piękne pocztówki, zapisane aż po brzegi cyrylicą i być w stanie zrozumieć, co nadawca do mnie napisał. Chciałam przeczytać "Mistrza i Małgorzatę" w oryginale. Chciałam wiedzieć, o czym jest znana przecież i w Polsce "Katiusza". Chciałam pojechać do Petersburga, zgubić się w sercu tego miasta i bez strachu, w ichniejszym języku, zapytać przypadkowego przechodnia o drogę do Ermitażu. Gdyby nie ten pierwszy, uniwersytecki podręcznik o jakże znaczącej nazwie "Nowe spotkania", nie ruszyłaby lawina nauki rosyjskiego. Nie poznałabym wielu niezwykle interesujących ludzi, nie spełniłabym wielu marzeń. Dlatego uważam, że ta książka mocno zmieniła moje życie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaglądam, zaglądam a tu konkursik, całkiem przedurodzinowy dla mnie :) A tak poza nim, świetne zdjęcie ,,uczę psa czytać''. Całkiem niedawno pisałam Uli, że myślę, że w nocy jej koty oddają się pasjonującej lekturze jej książek i myślę, że Twój pupil tez już umie czytać, tylko nie chce Cię martwić, że przeczytał już wszystkie jeszcze nieprzeczytane przez Ciebie książki:) A pisze ja-Ola-wasza szalona olsztyńska gimnazjalna polonistka:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... Haru obczytujący moje książki? Ale nie są obślinione... Czyżby... czytał nie liżąc? :P

      Usuń
  6. Wybieram książkę nr 3
    Pytasz o książkę, która zmieniła moje życie? Jako, że jak wiesz, skończyłam polonistykę, na pewno było ich wiele...bardzo wiele. Zaczynając od ,,Alicji w krainie czarów, Muminków, Kubusia Puchatka, poprzez Mistrza i Małgorzatę i wiele wiele innych , to zabrakłoby mi miejsca by to opisać. Ale....ale są dwie, które zmieniły moje życie mocno, choć na chwilę. Obie wiążą się z czasami studiów na polonistyce.Pierwszą z nich jest mój koszmar egzaminacyjny-książka Teresy Kostkiewiczowej ,, Polski wiek świateł. Obszary swoistości'' Rzecz o literaturze polskiego oświecenia. Wiedziałam o tej książce wszystko, znałam treść, układ problemów, wygląd, zawartość poszczególnych stron, kolor liter na okładce, ale za nic na egzaminie nie mogłam przypomnieć sobie jej tytułu-a o to chodziło w pytaniu. Straciłam szansę na dobrą ocenę i moja opowieść o tej książce, o jej kolorach, zawartości,itp..., do dziś jest najchętniej opowiadaną anegdota na uczelni przez prowadzącego literaturę oświecenia. Drugą książką, która zmieniła moje życie-mianowicie spowodowała mój wstręt do książek-na szczęście chwilowy, choć nie powiem, wstrząsnęła mną bardzo, wręcz odrzuciła był ,,Kompleks Portnoya'' Philipa Rotha. Jej bezpruderyjność mimo biegu lat nadal jest dla mnie nie do przebrnięcia. Po lekturze na kilka miesięcy zaprzestałam czytania książek. Takie to dziwne i niecodzienne moje odpowiedzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zaczęłaś od bajek.. to tak jak ja! Od bajek wszystko się zaczyna :)

      Usuń
  7. Zgłaszam się! ;)
    E-mail: elfikbook@gmail.com
    Wybieram nagrodę 2
    Odpowiedź: Moje życie zmieniła książka "Gra Anioła" Carlosa Ruiza Zafóna. Dlaczego akurat ona? Ona mi pokazała, co to naprawdę znaczy czytać książkę. Książka to potęga. Mogłoby się wydawać, że to papier z czarnymi literami, ale to coś więcej... To dusza człowieka, który ją napisał, człowieka, który czytał tę książkę i człowieka, który o niej marzy. W każdej książce (nawet tej fatalnie napisanej) jest opowiedziana prawdziwa historia. Czasami po prostu musimy poszukać jej pomiędzy wierszami. Wtedy możemy zobaczyć tę duszę, zrozumieć ją. Dostajemy kawałek duszy innego człowieka. To właśnie "Gra Anioła" uświadomiła mi to. A czy po takim odkryciu można żyć tak jak zawsze? ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było identycznie, tylko z "Cieniem wiatru" :)

      Usuń
  8. Witam! Jaka książka zmieniła moje życie?Trudno powiedzieć.Przeczytałam wiele książek,wiele też było takich,które skłaniały do refleksji.Ksiażkę ,Brandon Bays pt."Podróż" można zaliczyć to tych wyjątkowych.Książka o autorce,u której wykryto nowotwór i jej zupełnym samouzdrowieniu.Skłania do spojrzenia wewnątrz siebie,zmierzenia się ze sobą ,swoimi przeżyciami ,trudnymi i bolesnymi,właśnie po to,by siebie uzdrowić.W obliczu choroby zmieniają się priorytety,spojrzenie na to,co jest ważne a co tak naprawdę nie aż tak istotne.Czytając tę książkę z autorką przeżywa się wszystkie te etapy.Człowiek zastanawia się sam nad sobą i swoim życiem ,też je przewartościowując pod każdym możliwym względem.Myślę,że po takiej lekturze jest się lepszym i mądrzejszym .Więcej rzeczy się docenia,bardziej dba się o swoje zdrowie i relację z ludżmi.Bardziej panuje się nad myślami,emocjami.Częściej się wybacza,nie rozpamiętuje złych rzeczy,więcej toleruje,idzie do przodu i nie ogląda się za siebie.Stara się pamiętać o tym co dobrego się zdarzyło i dobra więcej "produkować ".Zmiana nastawienia do siebie i życia może zdziałać cuda.Z tej książki można wiele wynieść dla siebie,zmienia spojrzenie na życie i nie zapomina się o niej tak łatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiała być świetna, ale i trudna książka...

      Usuń
    2. Tak,ale warta przeczytania :) Mam ją w swojej biblioteczce i nie żałuję tego zakupu. Polecam.

      Usuń
    3. Jeżeli tylko wpadnie mi w oko... ;)

      Usuń
  9. Wybieram nagrodę numer 2
    Jaka książka zmieniła moje życie? Nasuwa mi się kilka tytułów, w tym "Droga królów", przewspaniała, niepokonana i powalająca na kolana, którą otworzyłam ten rok. Jednak to nie ona wpłynęła najmocniej na moje życie. Dawno, dawno temu (będzie z siedem lat), matula przyniosła do domu egzemplarz "Eragona" i dwa "Najstarszego", wyjaśniając, że dostała je od koleżanki z wydawnictwa. Kobieta miała takich całkiem sporo - to były "wybrakowane" egzemplarze, więc często je po prostu wyrzucała. Mama stwierdziwszy, że to może mi się spodobać, przejęła je - do dziś jestem dumna, że uratowała trzy papierowe dusze przed tak haniebnym końcem żywota.
    Wówczas byłam smarkiem, który nie przepadał za czytaniem książek. Może raczej - nie miałam problemu z czytaniem, ale na pewno też nie szukałam takich rozrywek. Zaintrygowana okładką zaczęłam lekturę "Eragona" około godziny 1o.oo przed południem, i... skończyłam o 5 nad ranem, padając z nóg. Miałam wówczas 12 lat, więc zebrałam kilka grzmotnich upomnień, by następnego dnia skończyć także w nocy, ok 6 nad ranem, cały pierwszy tom. Egzemplarz istotnie był wybrakowany - nie miał blisko 60 stron, z zamiast tego przedrukowanymi sześćdziesięcioma poprzedzającymi ten fragment. Nigdy, wcześniej czy później, nie miałam książki którą kochałabym bardziej - wracałam do niej dziesiątki razy, szkicując swoje ilustracje, podkreślając ulubione fragmenty, katalogując wiedzę. I to istotnie była pewna zwrotnica w moim życiu - prędko zarejestrowałam się w lokalnej bibliotece i zaczęłam jak dzika wypożyczać i pochłaniać kolejne serie fantasy, potem poszerzając pole o kolejne gatunki. To "Eragon" pokazał mi, że książka może dosłownie teleportować do innego świata, że można czytać dosłownie nie widząc tekstu a przedstawiane obrazy i krainy. Że te sklejone kilkaset stron czyichś wypocin może mieć nieprawdopodobną moc.
    Mało tego, to właśnie wtedy stwierdziłam, że chciałabym napisać swoją serię. Po siedmiu latach planowania, szkicowania i pierwszych rysów jestem w trakcie pisania dzieła, które - jak mam nadzieję - kiedyś pojawi się w empikowych bestsellerach. Tak chcę zarabiać na życie.
    Tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nagrodę pierwszą też chciałabym powalczyć, ale bardziej ta druga :)

      Usuń
  10. Zdecydowanie 1 [te buty...]

    Za trudne to pytanie... Jak mol książkowy może odpowiedzieć na pytanie jaka książka zmieniła jego życie, skoro każda zmienia... pfy pfy
    Ale muszę przyznać, że wśród tych wszystkich jest takie kilka które zasługuje na kilka słów... "Samotność liczb pierwszych" Paola Giordano głęboko siedzi mi w serduchu. Ta książka naprawdę 'boli' jest smutna, prawdziwa i pełno w niej liczb pierwszych. Tych samotnych, nieufnych. Tak samo zagubionych jak bohaterowie "Trzynastu powodów", które regularnie mnie niszczą i składają na nowo.
    Zaraz obok stoi "1Q84" i ciągle sprawdzam, czy na niebie nie ma dwóch księżyców, i ciągle zastanawiam się skąd Murakami tak dobrze zna matematyków.
    A z kuchni przepełnionej aromatami i ciepłem woła "Szkoła niezbędnych składników". To chyba jedyna książka, która z każdej strony nęci aromatami i kolorami potraw.

    Tyle ode mnie.
    Dziękuję. Wracam do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  11. NAGRODA nr 1: „W butach Valerii“ :)

    Długo zastanawiałam się jak odpowiedzieć na to pytanie. Mogłabym napisać, że moje życie zmieniła najlepsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałam i, prawdopodobnie, lepszej już nie przeczytam - "Mistrz i Małgorzata". Mogłabym napisać że moje życie zmieniła "Złodziejka książek". Ale skłamałabym. Biję pokłony przed Bułhakowem, a powieść autorstwa Zusaka złamała mi serce i zostawiła w ruinie na kilka dni. Wciąż wracam do "Mistrza i Małgorzaty", by odkryć w historii coś nowego i wciąż rozpamiętuję tragedię ukazaną w" Złodziejce książek", ale... nie, one nie zmieniły mojego życia. Zmieniła je książka, którą czytałam jeszcze w gimnazjum, więc jakieś 10 lat temu. Nawet nie mowa tutaj o jednej książce, a o całej serii zekranizowanej już "Plotkary". Poprzez swoją twórczośc, Cecily von Ziegesar dokonała całkowitego przewrotu w moim umyśle. Nie wiem, czy pozytywnego, ale nie to stanowi treść pytania. Zaczęłam zastanawiać się i marzyć. Dlaczego to nie ja mieszkam na Upper East Side na Manhattanie? Dlaczego to nie ja ubieram się u najlepszych projektantów? Chcę być tak przebojowa jak Serena, chcę być tak ambitna jak Blair... To infantylne, oczywiście. Ale te powieści zaszczepiły we mnie miłość do Nowego Jorku, w szczególności do Manhattanu. Mam teraz, po tych 10 latach, ogromną wiedzę o tej dzielnicy. Wiem o niej więcej, niż o naszej polskiej stolicy, Warszawie. I często w różnych sytuacjach zdarza mi się porównywać do głównych bohaterek. Dalej liczę na to, że po ukończeniu studiów (z filologii angielskiej, rzecz jasna ;) uda mi się dotrzeć na Upper East Side i zrealizować marzenia. Może po prostu spakuję torbę, wezmę potrzebne rzeczy (w tym książki) oraz tę piękną zakładkę (jeśli się uda!), którą oczaruję moich nowych znajomych - nowojorczyków ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mistrz i Małgorzata"... też uwielbiam tę książkę. Często wracam do jej cytatów :)

      Usuń
  12. Czaruję o nagrodę nr 2 ;)
    Odnoszę wrażenie, że każda książka zasługuje na miano "zmieniającej życie", głównie dlatego, że posiada magiczną moc wpływania na rzeczywistość. Jednak istnieją takie, które zasługują na szczególne wyróżnienie. Dlatego wspomnę "Zaklinacz słów" Shirin Kader. Książkę, którą żyłam długi czas, a która nadal żyje we mnie... Taką, która przekracza granice wyobraźni, bezwzględnie wkrada się w myśli, a nawet potrafi przeniknąć do krainy snu. Książka, która pozwala widzieć więcej, czuć bardziej. Uwrażliwia na szczegóły.Teraz, gdy odwiedzam jakieś miejsce, wsłuchuję się w jego dźwięki, pochłaniam zapachy, czekam na szepty jego historii... Podobnie jest z ludźmi. Zrozumiałam, że każdy z nas jest odrębnym światem, opowieścią, która czeka, aż ktoś ją przeczyta. Trzeba być niezwykle ostrożnym, żeby jej mylnie nie zinterpretować. Uwierzyłam też, że wszystko, co nas spotyka nie jest tylko kwestią przypadku, a ludzie którzy stają na naszej drodze pojawiają się tam w określonym celu. Tzw. "ludzie-drogowskazy", według "Zaklinacza...". Tacy, którzy potrafią nam wiele uświadomić i pokazać, że każde doświadczenie (nie ma znaczenia, czy dobre, czy złe) niesie ze sobą naukę i czyni nasze życie pełniejszym i bardziej wartościowym. Dodam jeszcze, chyba najbardziej optymistyczną lekcję płynącą z opowieści - jeżeli spotyka nas nieszczęście, stanowi ono tylko etap, który trzeba przetrwać, ponieważ jeżeli jest źle, to znaczy, że nasza opowieść jeszcze nie dobiegła końca ;) Postanowiłam zatem zaufać baśniom i czerpać z ich przesłań... kto wie, może jestem częścią jednej z nich? Tylko jeszcze nie odkryłam której. ;) Pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko, piękne słowa <3 Wysłałam Shirin Kader :P

      Usuń
  13. Gram o bonus i nagrode nr 2.
    Kolejność ma znaczenie.

    Komu bije dzwon.
    Okazało sie, że warto mimo wszystko. Do końca.

    Cała jaskrawość.
    Jak ją czytałem, to jak bym sam ją napisał. Takie wrażenie.

    Moja własna.
    Okazało sie że pisanie rajcuje tak samo jak czytanie.

    Stary testament
    Sporo zagadnień wyjaśnił. Ideologicznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie nie zmieniły, a zaczęły moje życie bajki ! Szczególnie opasłe tomiszcze bajek H.C.Andersena, w takiej bordowej okładce, pewnie większość kojarzy ;)

    Tata czytał mi je na dobranoc, jak byłam niewielka, co wieczór siadał przy mnie na podłodze, przy moim łóżeczku i czytał ... pokazywał, że książki są cudowne, a bajki nieprzemijające. To chyba najwcześniejsze i najbardziej wyraźne wspomnienie z dzieciństwa. Tata sprawił, właśnie tymi bajkami, że chcę, pragnę, kocham czytać.

    A bajka, która najbardziej utkwiła mi w pamięci to "Mała syrenka", pamiętam jak mi niesamowicie przykro było, że się tak poświęciła a straciła wszystko, jak bardzo było to dla mnie niesprawiedliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa i chcę książkę nr 1 ;)

      Usuń
    2. Bajki, bajki, bajki! Kocham! :D

      Usuń
  15. Gram o nagrodę nr.1
    Szczerze, nie zastanawiałam się jeszcze która z przeczytanych przeze mnie książek zasługuje na miano ZMIENIAJĄCEJ MOJE ŻYCIE. Moja przygoda z książkami zaczęła się od Sagi "Zmierzch", ale ta saga nie miała na mnie zbyt wielkiego wpływu, tylko zachęciła do sięgnięcia po kolejne książki.
    Gdybym jednak musiała wybrać, postawiła bym na "Szukając Alaski"- Johna Greena.
    Trafne porównanie naszego ludzkiego życia, do wędrówki po labiryncie, sprawiło, że otworzyłam oczy. Tak, życie to jeden wielki labirynt, a naszym celem jest znalezienie właściwej ścieżki, by z niego wyjść. Wielu z nas wolało by "przejść na skróty", ale to najprostsza droga. W życiu każdego zdarzają się upadki i powstania. Często sami gubimy się w naszym labiryncie, popełniamy błędy. Ale któż ich nie popełnia? Taka idea człowieczeństwa... Po prostu nie jesteśmy idealni. Musimy pamiętać jednak, że najbardziej docenimy nasze życie, gdy dojdziemy do "końca labiryntu" i spojrzymy wstecz.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gram o nagrodę nr.1
    Szczerze, nie zastanawiałam się jeszcze która z przeczytanych przeze mnie książek zasługuje na miano ZMIENIAJĄCEJ MOJE ŻYCIE. Moja przygoda z książkami zaczęła się od Sagi "Zmierzch", ale ta saga nie miała na mnie zbyt wielkiego wpływu, tylko zachęciła do sięgnięcia po kolejne książki.
    Gdybym jednak musiała wybrać, postawiła bym na "Szukając Alaski"- Johna Greena.
    Trafne porównanie naszego ludzkiego życia, do wędrówki po labiryncie, sprawiło, że otworzyłam oczy. Tak, życie to jeden wielki labirynt, a naszym celem jest znalezienie właściwej ścieżki, by z niego wyjść. Wielu z nas wolało by "przejść na skróty", ale to najprostsza droga. W życiu każdego zdarzają się upadki i powstania. Często sami gubimy się w naszym labiryncie, popełniamy błędy. Ale któż ich nie popełnia? Taka idea człowieczeństwa... Po prostu nie jesteśmy idealni. Musimy pamiętać jednak, że najbardziej docenimy nasze życie, gdy dojdziemy do "końca labiryntu" i spojrzymy wstecz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nagroda nr 2
    Najpierw muszę się wytłumaczyć - wzięłam udział w konkursie też na blogu Uli i tam zaprezentowałam zupełnie inną książkę, która zmieniła moje życie, więc chciałabym to wyjaśnić - po prostu ciężko mi wybrać jedną książkę, która zmieniła moje życie, bo przecież sama wiem najlepiej, że jest ich wiele.
    Jedną z nich była bez wątpienia książka J. K. Lattimera "Śmiertelna choroba Hitlera i inne tajemnice nazistowskich przywódców", którą odkryłam mniej więcej w szóstej klasie szkoły podstawowej. Książka ta zdeterminowała moje zainteresowanie historią polityczną i po części przyczyniła się do tego, że spośród wielu kierunków studiów wybrałam właśnie politologię. Wiem, podobno politolog może wzbudzać jedynie politowanie, ale jestem zdania, że świat potrzebuje prawdziwych humanistów. Takich, którzy wybierają nauki humanistyczne lub społeczne ze względu na predyspozycje, a nie dlatego, że po prostu mają problem z naukami ścisłymi. Teraz piszę pracę magisterską poświęconą kobietom w nazizmie. Dużo czytam też o kobietach w różnych kulturach (mimo tego nie uważam się za feministkę, podchodzę do tego z czystej ciekawości badawczej). Nie wiem, co by było gdybym nie trafiła na tę książkę, może prędzej czy później coś zdeterminowałoby moje działania i mimo wszystko trafiłabym w to miejsce, w którym jestem teraz? Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie. Najważniejsze, że naprawdę uwielbiam czytać.Na pewno znajdzie się jeszcze wiele książek, które zmienią moje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) Ani ja, ani Ula nie mamy nic przeciwko :) I bardzo fajna odpowiedź :)

      Usuń
  18. Książka nr 3.
    Tak na prawdę ciężko mi stwierdzić, która książka zmieniła moje życie. Każda, którą przeczytałam, dokładnie czy nie, powierzchownie czy wgryzając się w każde zdanie, każde słowo, spowodowała, że inaczej postrzegałam świat. Jedne publikacje przypominały mi o tym jak ważna jest przyjaźń i po skończeniu rozdziału łapałam za telefon i dzwoniłam do osób z którymi dawno się nie widziałam, inne z kolei powodowały wewnętrzną potrzebę bycia samemu i zagłębienie się w swoje myśli. Nie jestem w stanie stwierdzić, która książka była tą, która coś zmieniła w moim życiu, bo tak jak wspomniałam na początku, każda coś do niego wniosła. Radość, smutek, łzy, chwile zadumy nad pięknem, wiosną, życiem, kotem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki, które pobudzają nas do działania, są bezcenne :)

      Usuń
  19. Wybieram nagrode nr 3.
    Książka która zmieniła moje życie a wręcz wywołała u mnie głębokie emocje była "Kamienie na Szaniec", mogę powiedzieć,
    iż to pierwsza książka która doprowadziła mnie do łez.
    Książka A. Kamińskiego, ukształtowała moje wartości m.in. takie jak przyjaźń, oddanie, amor patriae nostra lex.
    Poprzez zmieniający się świat warto czasem cofnąć się w historii by odnaleźć odpowiednie wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niesamowicie wstrząsnęła mną ta książka... Bardzo, bardzo dobra.

      Usuń
  20. Poproszę książkę nr 2.

    Dawno temu przeczytałam książkę, którą na pewno każdy zna, ale ja ją pokochałam na zabój - o rudowłosej dziewczynce, która potrafiła każdego rozbawić swym optymizmem...chodzi o "Anię z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery...od tamtej pory minęło wiele lat i niejedną książką się zachwyciłam, ale nadal pozostaję wierna Ani swą dziecięcą miłością i o niej mówię "ulubiona". Nauczyła mnie, aby nigdy nie tracić nadziei, myśleć pozytywnie i nie bać się okazywania uczuć, bo to żaden wstyd publicznie płakać czy głośno cieszyć, gdy jest ku temu powód. I tak reagowałam podczas czytania :)
    Płakałam razem z bohaterką, gdy ona czuła się samotna, niechciana, bezradna…
    Śmiałam się w głos, gdy szczęśliwa biegała po ukochanym Zielonym Wzgórzu, wdzięczna losowi za to, że trafiła do Mateusza i Maryli.
    Oczy mi płonęły ekscytacją, gdy Gilbert kolejny raz pociągnął ją za rude warkocze, a ona dąsała się i złościła, choć w głębi serca rodziło się już głębokie młodzieńcze uczucie.
    Zastanawiałam się, co bym zrobiła, gdyby to mi włosy przybrały kolor zielony po nieudanej próbie ich pofarbowania.
    Krzyczałam: „Nie rób tego, to się źle skończy!”, gdy Ania kolejny raz pakowała się w tarapaty.
    Drżałam z obawy o nią, gdy ciemną nocą szła przez las, aby nieść pomoc chorej na krup siostrze przyjaciółki. I tak przeżywałam każdą stronę, każdą przygodę dziewczynki…Chciałam być taka jak ona! Co z tego, że ciągle pakowała się w tarapaty, przecież zawsze potrafiła wyjść z nich obronną ręką, budząc tylko u mnie większą sympatię i podziw. Bo jak jej nie pokochać, gdy czytamy:
    „– Czyż to nie cudownie, Marylo, że jutro następuje nowy dzień, w którym nie uczyniłam jeszcze żadnego głupstwa?
    – Jestem pewna, że popełnisz niejedno – rzekła Maryla. – Pod tym względem nikt ci nie dorówna.
    – Wiem o tym – przyznała Ania żałośnie. – Ale czy Maryla zauważyła u mnie ten pocieszający objaw? Nigdy dwukrotnie nie popełniam tego samego błędu!
    – Niewiele na tym zyskujesz, jeśli wymyślasz coraz to nowe.
    – Ależ Marylo. Chyba musi być granica dla błędów, jakie jedna osoba może uczynić, więc kiedy popełnię już wszystkie, musi przecież nastąpić koniec. Jest to stanowczo myśl bardzo pocieszająca.” ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ojej :) A ja jakoś za Anią nie przepadam, ale mam powody. Jednak Twój komentarz baaardzo zachęca do sięgnięcia po tę książkę jeszcze raz ;)

      Usuń
  21. Poproszę książkę nr 3
    Rzadko czytam literaturę faktu, ale najwyższa pora poszerzyć swoje horyzonty:) Jedną z książek, która zmieniła moje życie jest zbiór baśni całego świata, który czytała mi moja babcia do snu, a także podczas mojej 3- tygodniowej anginy. Zbiór nosi tytuł " Bajarka opowiada". Moje wydanie ma dokładnie tyle lat, co ja :) Zajmuje honorowe miejsce na półce z książkami i czeka na kolejnych małych słuchaczy i czytelników. Książka pobudzała moją wyobraźnię, nauczyła szacunku do biednych i starych, miłości do przyrody i zwierząt. Czasem wywoływała śmiech, a czasem dziecięce łzy. Zapraszała do świata marzeń, do odległych krain. Ukształtowała moją wrażliwość artystyczną. Z pewnością zmieniła moje życie na lepsze.
    Joanna Nadrajkowska.
    nadrajka@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie sięgnąć po tę książkę ;)

      Usuń
  22. Gram o nagrode nr 2 , zakladka tez jest piekna .....;)
    Wiele ksiazek wnosi cos w nasze zycie , jednak w moim zyciu znalazla sie pozycja , ktora zmienila moje zycie. Pewnego dnia siegnelam po ksiazke (Arabska zona - Tanya Valko ) tak sie zafascynoealam losami polki zakochanej w Libijczyku , ze zaczelam poznawac kulture arabska i Libie , chcialam sprawdzic czy tak naprawde kobiety maja tak zle..... A jednak los wskazal mi przystojnego Libijczyka gdzie od 3 lat jestem szczesliwa zona a niedlugo i szczesliwa mama.....;) ksiazkaap@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś "Kwiat pustyni"? :)

      Usuń
    2. Dostałam w prezencie na wielkanoc ...,;) ale nie mialam czasu jeszcze jej wziasc , koncze czytac kryminał.....;)

      Usuń
  23. Nagroda nr 1 byłaby idealna na moje dzisiejsze kolejne 18 urodziny.
    Książką która zmieniła moje życie był dawno dawno temu "Mały książkę" (już słyszę te śmiechy) z kilku powodów. Najistotniejsze jednak są dwa. Po pierwsze po przeczytaniu tej książki zrozumiałam że "Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś". I po tych pamiętnych słowach moje podejście do przyjaźni bardzo się zmieniło.
    Drugim powodem wyboru tej książki jest... zapoczątkowanie miłości do czytania. "Mały książe" przełamał panujący stereotyp że lektury są nudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu śmiechy? "Mały Książę" to przepiękna książka. Na każdym etapie życia uczy czegoś innego. Dokonały wybór :) No i wszystkiego najlepszego! :)

      Usuń
  24. Gram o nagrodę nr 1 :)

    Mogę wyróżnić kilka książek, które zmieniły moje życie, ale chyba taką jedną jedyną, która miała na mnie największy wpływ, a która jednocześnie jest moją ukochaną jest "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell.
    To była jedna z tych klasycznych książek, które planowałam kiedyś tam przeczytać, ale nie śpieszyło mi się do tego. Aż któregoś dnia trafiłam na pewnego bloga książkowego i w czasie przeglądania postów trafiłam na recenzję "Przeminęło...". Do dziś nie wiem, co akurat w tej właśnie recenzji było, ale poczułam, że muszę teraz, natychmiast przeczytać tę książkę, więc zamówiłam i podczas tych dwóch dni oczekiwania chodziłam jak w transie. No i przyszła, a ja z jednej strony byłam szczęśliwa jak nigdy, a z drugiej już się obawiałam, że tak się podekscytowałam a się rozczaruję, że ciężko mi będzie przebrnąć... Niepotrzebnie, po stu stronach wpadłam w rozpacz że zostało tylko siedemset ;) Pamiętam właśnie to uczucie, którego nie doświadczyłam od dzieciństwa, takiej czystej radości z czytania, kiedy nie chce się kończyć a jednocześnie chce już się poznać zakończenie, kiedy po prostu chłonie się każde słowo; w tamtym okresie czytałam dosyć dużo, ale częściej "byle zaliczyć", mimo że to były świetne książki, a właśnie "Przeminęło..." obudziło we mnie na nowo taką cudowną miłość do czytania i tę ekscytację, jak to mnie wciągnęło, nie pamiętam żebym dla jakiejkolwiek innej książki wstawała o piątej rano, byle zdążyć trochę poczytać przed pójściem do szkoły ;) I pokochałam tę książkę, pokochałam bohaterów (po części ze względu na Melanię Wilkes wybrała to imię przy bierzmowaniu) z całego serca. A potem obejrzałam film i w ten sposób znalazłam sobie nową pasję - klasyczne kino, zaczęłam o tym czytać, oglądać, a Vivien Leigh została nie tylko moją ulubioną aktorką, ale też inspiracją i kimś z kim czuję się niejako związana. Nie wyobrażam sobie życia bez "Przeminęło...", bo jednak ta książka miała ogromny wpływ na to jak się kształtował mój charakter, na to kim teraz jestem i to po prostu część mnie. No i uwielbiam do niej wracać, to nie te same emocje co za pierwszym razem (ile ja bym dała, żeby ją przeczytać na nowo...) ale i tak za każdym razem odkrywam coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli poniekąd... to recenzja zaczęła zmieniać Twoje życie, a raczej dała pierwszy prztyczek do zmian. Odpowiedzialna robota z tymi recenzjami ;)

      Usuń
  25. No, moi drodzy! Jestem pod wrażeniem! Szkoda, że nagród jest tak mało, wolałabym obdarować wszystkich... a teraz bądźcie czujni... już niedługo wyniki ;)

    OdpowiedzUsuń